Rosyjska ofensywa w Donbasie "nierówna". "Putin nie ma podręcznika przegrywania"

- Prawdopodobne jest, że w najbliższych dniach Ukraińcy mogą zostać wypchnięci do rzeki Donieck - oceniła w TOK FM Krystyna Marcinek, ekspertka RAND Corporation i doktorantka Pardee RAND Graduate School.
Zobacz wideo

W ostatnich dniach ukraińska kontrofensywa wypycha wojska rosyjskie z okolic Charkowa w kierunku granicy rosyjsko-ukraińskiej. Sztab generalny sił zbrojnych Ukrainy poinformował także, że Ukraińcy odzyskali kontrolę nad czterema miejscowościami w obwodzie charkowskim. Pentagon informuje, że postępy czynione przez Rosję w Donbasie są "nierówne", a tereny na wschodzie Ukrainy stale przechodzą "z rąk do rąk"

Przeczy to przewidywaniom wielu ekspertów, którzy uważali, że po 9 maja nastąpi przełom i strona rosyjska przejdzie do wzmożonego ataku. Krystyna Marcinek, ekspertka RAND Corporation i  doktorantka Pardee RAND Graduate School, zwróciła uwagę, na przemówienie Putina, który w Dzień Zwycięstwa "nie ogłosił ani wojny, ani zwycięstwa".

- W taki dzień, jak 9 maja, prosiło się, żeby powiedzieć, tak jak w 1945 roku: " wygraliśmy nad nazizmem, tak wygramy tym razem" - wskazała i dodała, że "Putin nie jest w stanie postawić swojego autorytetu za tym, że Rosja na pewno wygra". - To przemówienie pokazało, że Rosjanie sami właściwie nie wiedzą, co z tym fantem zrobić i dlatego wątpię w to, żeby te najbliższe dni były rozstrzygające - oceniła Marcinek.

Według ekspertki może dojść jedynie do lokalnych potyczek. - Prawdopodobne jest, że w najbliższych dniach Ukraińcy mogą zostać wypchnięci do rzeki Donieck - wskazała rozmówczyni Agnieszki Lichnerowicz.

"Problem leży w utrzymaniu terenów"

Ekspertka podkreśliła, że od samego początku podstawowym problemem Rosji nie jest nie tyle zajęcie, ale utrzymanie zdobytych terenów. Jej zdaniem, w dużej mierze możliwość sprawowania przez Rosjan kontroli nad południem zależy od tego, ile sprzętu Ukraina otrzyma od Zachodu.

- Ukrainie nie zależy na tym, żeby ten konflikt zamrozić. Taka sytuacja w Donbasie przez ostatnie osiem lat był wystarczająco kosztowny. Ukraińcy zdają sobie sprawę, że żeby odbudować gospodarkę, potrzebują jakiegoś rozstrzygnięcia - oceniła Marcinek i zwróciła uwagę, że w Ukrainie bardzo dużo mówi się o kontrofensywie. - Ukraińcy uważają, że będą w stanie odbić większość tych terenów - powiedziała. 

"Putin nie ma podręcznika do przegrywania"

Marcinek zwróciła uwagę, że gdyby Rosja chciała kontrolować cztery obwody - doniecki, ługański, chersoński i zaporoski - musiałyby tam zostawić dziesiątki tysięcy żołnierzy, a kolejna tak duża grupa musiałaby być w gotowości do rotacji. - De facto musieliby przeznaczyć połowę swoich wojsk lądowych, na utrzymanie tego terytorium. Dlatego właśnie mówię, że Rosjanie sami nie wiedzą, co zrobić. Widzę próbę zastosowania doktryny deeskalacji przez eskalację, czyli rosyjskiego pomysłu z obszaru nuklearnego - mówiła.

Ekspertka precyzowała, że chodzi o zastraszenie Ukrainy i Zachodu. - Stąd broń nuklearna czy też afera w Nadniestrzu. Żeby pokazać, że oni mogą zrobić więcej. Za wszelką cenę starają się zastraszyć Ukrainę i Zachód, żeby zmusić ich do jakichś ustępstw - wyjaśniła.

Według gościni TOK FM to się jednak nie stanie, więc nie wiadomo, co zrobi teraz prezydent Rosji. - Putin nie ma podręcznika do przegrywania, a moim zdaniem nie ma szans wygrać tej wojny politycznie. Utrzymanie tych terenów będzie gigantycznym wysiłkiem, a nawet nie wiadomo czy ogłoszenie powszechnej mobilizacji mogłoby tę sytuację zmienić - oceniła. 

- Putin nie ma żadnego dobrego wyjścia, dlatego będą zmiany taktyczne, ale nie spodziewam się strategicznego rozstrzygnięcia w najbliższym czasie - podsumowała ekspertka RAND Corporation i doktorantka Pardee RAND Graduate School.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM