Orban znów w roli hamulcowego. Cimoszewicz wskazuje, jak uderzać w Rosję, nie bacząc na opór Węgier

Węgry blokują kolejny pakiet unijnych sankcji wobec Rosji. - W Brukseli wiele osób podejrzewa, że jest to po prostu tradycyjna metoda Orbana targowania się o większe pieniądze. Dowiemy się o co chodzi w najbliższych dniach - komentował w TOK FM Włodzimierz Cimoszewicz, były premier i minister spraw zagranicznych.
Zobacz wideo

Unia Europejska przygotowała nowy, szósty już, pakiet sankcji na Rosję w związku z wojną w Ukrainie. Chodzi między innymi o zakaz importu ropy naftowej czy odcięcie rosyjskich banków od systemu przelewów SWIFT. Na kolejne sankcje nie chcą się jednak zgodzić Węgry, po raz kolejny pokazując się jako hamulcowy działań UE wymierzonych w Rosję. Na stanowisko Viktora Orbana nie była w stanie wpłynąć nawet szefowa Komisji Europejskiej, która pojechała do Budapesztu.

Zdaniem Włodzimierza Cimoszewicza najbliższe klika-kilkanaście dni będą "rodzajem testu", o co naprawdę chodzi Węgrom. Były premier i minister spraw zagranicznych przypomniał bowiem, że Komisja Europejska zaproponowała krajom uzależnionym od rosyjskiej ropy nie tylko okres przejściowy, ale także środki na rozbudowę infrastruktury np. na rozbudowę zdolności przesyłowych łącznika z Chorwacji do Węgier.

- W Brukseli wiele osób podejrzewa, że jest to po prostu tradycyjna metoda Orbana targowania się o większe pieniądze. Dowiemy się o co chodzi w najbliższych dniach. Jeżeli chodzi o pieniądze to jakoś się dogadają. Jeżeli chodzi jednak o politykę Orbana, także wobec Rosji, to wtedy nie - mówił w Poranku Radia TOK FM.

Według Cimoszewicza Węgry będą próbowały balansować pomiędzy Rosją a Brukselą, jak robią to od dawna. - Poza jakimiś przyczynami natury osobistej czy ideologicznej Węgrzy rzeczywiście mają jeden istotny powód do tego, żeby nie narażać się na odwet Rosji. Myślę tutaj o absolutnie niezbędnej budowie elektrowni atomowej, która by zastąpiła dawną, budzącą od lat wiele kontrowersji - przypomniał były premier.

Chodzi o elektrownię atomową w Paks, którą Węgry rozbudowują wraz z państwowym koncernem rosyjskim Rosatom. Cimoszewicz przypomniał, że Rosjanie udzielili Węgrom na ten cel kredytu rzędu 10 mld euro. - Jeżeli Węgry sprowokują Rosjan do zerwania tego kontraktu, to wtedy będą rzeczywiście w dużym kłopocie - przyznał gość TOK FM.

Jak nakładać sankcje bez czekania na zgodę wszystkich państw UE?

Były premier dodał, że sytuacja Węgier jest dobrze znana UE, więc Bruksela pewnie zdecyduje się na przedstawienie Orbanowi dodatkowych zachęt, do poparcia sankcji. Niekoniecznie może to być sprawa nagłaśniana i ujawniana.

Rozmówca Karoliny Lewickiej uważa, że bez względu na stanowisko Budapesztu szósty pakiet sankcji wobec Rosji zostanie wprowadzony. Cimoszewicz uważa, że mogłoby do tego dojść z pominięciem zasady jednomyślności państw Unii.

- Jeżeli nie uda się jednomyślnie ich uchwalić, to należałoby zrezygnować z formuły sankcji unijnych i przejść na sankcje krajów członkowskich UE - wyjaśnił. Wtedy poszczególne państwa podejmowałby decyzję o sankcjach. - Przy czym te, które się tak opierają, będą miały przecież świadomość, że to zostanie zapamiętane. Że kiedyś mogą za to zapłacić - stwierdził były premier i szef polskiej dyplomacji.

DOSTĘP PREMIUM