Klęska Rosji w Ukrainie oznacza "zamęt i koniec Putina". Kto na tym skorzysta?

Wacław Radziwinowicz wskazał w TOK FM na powtarzający się w historii imperium rosyjskiego mechanizm. To "głupie, niepotrzebne wojny", które prowadzą do zamętu w kraju. Jeśli więc Putin przegra w Ukrainie, to wojna na Kaukazie jest bardzo prawdopodobna.

W przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej głosów na temat możliwego rozpadu Federacji Rosyjskiej, który miałaby przyspieszyć wojna w Ukrainie. Goszczący w "Pierwszym Śniadaniu" w TOK-u Wacław Radziwinowicz, wieloletni korespondent w Rosji "Gazety Wyborczej", nie spieszyłby się jednak z taką oceną sytuacji. Jak podkreślił, imperium rosyjskie jest w historii świata najbardziej "udanym imperium", jeśli weźmiemy pod uwagę, jak długo rządzi swoim ogromnym terytorium. - Świat i Europa Zachodnia spodziewają się rozpadu Rosji od jakichś dobrych 300 lat i vice versa, ponieważ Rosja od 300 lat wieszczy, że Europa się rozsypie, zgnije - zaznaczył. 

Reportażysta zwrócił jednak uwagę na bardzo powtarzalny mechanizm występujący w historii Rosji: "głupie, niepotrzebne wojny wywoływane z powodu jej manii wielkości", które prowadzą "przede wszystkim do smuty, czyli do wewnętrznego zamętu w kraju". 

Jako przykłady takich wojen Radziwinowicz wymienił sromotnie przegraną przez Rosję w XIX wieku wojnę krymską oraz niepotrzebną wojnę rosyjsko-japońską z początku XX wieku, która skończyła się rewolucją 1905 roku. Dodał też pierwszą wojnę światową, po której nastąpił rozpad państwa rozpadem carskiej Rosji. - Takie rzeczy w historii Rosji się zdarzają - mówił. Podkreślił też, że jeśli dojdzie do klęski wojsk rosyjskich w wojnie z Ukrainą, Federacja Rosyjska wpadnie w okres smuty. - Oznaczałoby to koniec Władimira Putina i taki zamęt, który rzeczywiście zagraża całości państwa - ocenił. 

Które republiki są mogłyby na klęsce Rosji w Ukrainie skorzystać?

Federacja Rosyjska składa się z 85 podmiotów federalnych: to m.in. republiki, obwody, kraje oraz miasta wydzielone. Które republiki przejawiają największe dążenia niepodległościowe i mogłyby wykorzystać okazję jaką jest wojna w Ukrainie, by zawalczyć o swoje? 

Radziwinowicz zwrócił uwagę przede wszystkim na Kaukaz, który "jest utrzymywany przy Rosji w sposób absolutnie sztuczny". - Wszystkie muzułmańskie republiki północnego Kaukazu, one są po pierwsze inne. Nawet się w Rosji mówi, że to jest nasza wewnętrzna zagranica, ponieważ są częścią Federacji Rosyjskiej, ale obowiązują tam zupełnie inne prawa - tłumaczył gość TOK FM. 

Wyjaśnił też, w jaki sposób państwo rosyjskie utrzymuje je przy sobie: korumpując miejscowe elity - płacąc ogromne pieniądze szefom administracji i przedstawicielom aparatów siłowych. - To jest właściwie prywatny układ między Putinem a miejscowymi watażkami. Jeżeli Putina zabraknie, a klęska wojny z Ukrainą oznacza też koniec Putina (...), ten układ się rozpada - stwierdził. Dodał, że tendencje odśrodkowe, podsycane przez różne ruchy islamskie oraz przez naftowe potęgi islamskie, mogą doprowadzić tam do ogromnego zamieszania. - Nie mówię, że do odejścia tych republik i stworzenia czegoś zupełnie innego, ale wojna w tamtym regionie, jest absolutnie do przewidzenia - ocenił. 

Drugim ważnym regionem pod tym względem jest mający własne ambicje polityczne i wielką tradycję Tatarstan. - To jest też inna Rosja z innymi porządkami, która czuje się dziedzicem tradycji Złotej Ordy. A Złota Orda tak naprawdę była jednym z założycieli Państwa Moskiewskiego. I oni czują się gospodarzami. Mają swoją tożsamości i tam były tendencje odśrodkowe. One się mogą obudzić - prognozował Wacław Radziwinowicz.  

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM