Rosja zbawcą, a prezydent mesjaszem. Co myśli o świecie filozof nazywany "mózgiem Putina"?

W wybuchu samochodu na autostradzie pod Moskwą zginęła Daria Dugina - córka Aleksandra Dugina. W audycji "Godzina Filozofów" sylwetkę rosyjskiego myśliciela, uważanego za głównego ideologa Putina, przybliżał prof. Zbigniew Mikołejko, filozof i religioznawca z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. - Najazd na Ukrainę to przerażające spełnienie postulatów Dugina. Przeciętny Rosjanin, jako tako wykształcony, tak myśli o świecie - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

W nocy z soboty na niedzielę na autostradzie pod Moskwą doszło do eksplozji samochodu, w którym zginęła Daria Dugina, córka głównego ideologa Kremla, rosyjskiego myśliciela i filozofa - Aleksandra Dugina. Jak pisaliśmy kilka miesięcy temu, to postać, która może stać za decyzją o ataku Rosji na Ukrainę. 

- Są przesłanki, żeby sądzić, że to właśnie idee Dugina wpływają na politykę prezydenta Rosji. Jest to autor na Kremlu znany, czytany i traktowany bardzo poważnie - mówił w TOK FM Tomasz Stawiszyński. W jego audycji "Godzina Filozofów" sylwetkę Dugina przybliżył po wybuchu wojny prof. Zbigniew Mikołejko, filozof i religioznawca z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN.

- Sześćdziesięcioletni obecnie Dugin wygląda na takiego ruskiego proroka, faceta z rozwianą brodą, szaleńca bożego - mówił prof. Mikołejko. Ponadto - jak dodał - Dugin lubi fotografować się z wyrzutniami rakietowymi w rękach. - Jak Zeus gromowładny. Wciela się w kogoś, kto ma dokończyć dzieło boże na ziemi - komentował prof. Mikołejko.

Filozof i religioznawca dodał, że "to postać przedziwna, z dość tajemniczym życiorysem, ale na pewno wojskowym". Wyjaśnił, że nie do końca jasne jest, czym zajmował się jego ojciec. - Był generałem straży granicznej, służb celnych albo KGB. Dziadek też był wysokim wojskowym, czyli tradycja odpowiednia jest - wskazał.

Prof. Mikołejko zwrócił uwagę na dziwną drogę kariery Dugina, który jest profesorem Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. M.W. Łomonosowa, czyli najważniejszej i najstarszej uczelni w Rosji. Tymczasem - jak mówił Mikołejko - nie ma on tak naprawdę żadnej formacji uniwersyteckiej, jest samoukiem. - Za namową ojca wstąpił do renomowanego instytutu lotnictwa, skąd go wyrzucono. Tu zaczyna się robić dość tajemniczo. Z jednej strony mówi się o tym, że okradał kioski i domki letniskowe (dacze), czyli był swoistym gopnikiem (slangowe określenie rosyjskie na klasę młodych ludzi, charakteryzujących się agresywnym zachowaniem, skłonnościami do zachowań przestępczych, nadużywaniem alkoholu - przyp. red.). Był jak kolega Putin, którego można nazwać chuliganem leningradzkim - opowiadał prof. Mikołejko.

Gość TOK FM wskazał, że jest także inna wersja tej opowieści. Według niej Dugin miał zostać wyrzucony z instytutu lotnictwa za to, że znaleziono u niego książki zakazanych pisarzy. Pisał też piosenki rockowe i słuchał zakazanej muzyki. - Jak wyleciał, to nie trafił na zsyłkę ani do więzienia, bo tato go jakoś ochronił. Pracował jako tłumacz i dozorca - mówił gość TOK FM.

"Najazd na Ukrainę to przerażające spełnienie postulatów duginowskich"

Rozmówca Tomasza Stawiszyńskiego podkreślił, że Dugin czytał wówczas niesamowicie dużo i jest erudytą. - Ponoć wtedy też dopadł dokumenty źródłowe dotyczące niemieckiego dziedzictwa swoich przodków i je przestudiował. Zajął się ezoteryzmem, satanizmem Crowleya. Z tego wszystkiego zaczęła się snuć koncepcja geopolityczna Dugina, która jest ulepkiem - podkreślił.

Prof. Mikołejko wskazał, że w jej skład wchodzi chociażby: tradycjonalizm integralny, euroazjatyzm, ezoteryka, satanizm, angelologia perska mistyczna. - Tam są tysiące różnych rzeczy zewsząd. To jest oszałamiające. To wszystko zostało splecione, jest przykrojone, ale nie ma tam nic autentycznego, nie ma oryginalnej myśli - powiedział filozof.

- Ta synteza jest czymś, co w istocie składa się na system, którym dzisiaj myślą elity kremlowskie. Sądzę, że również sam Putin. W istocie najazd na Ukrainę to przerażające spełnienie postulatów Aleksandra Dugina. Przeciętny Rosjanin, jako tako wykształcony, tak myśli o świecie - ocenił prof. Mikołejko. - Gdzie indziej byłby to folklor polityczny, tymczasem Dugin wielokrotnie był przyjmowany z honorami na Kremlu - dodał. 

Jak zauważył gość TOK FM, Duginowi wysoką pozycję zapewniły resorty siłowe, KGB-owcy i wojskowi, generałowie, czyli "mroczne, bardzo wpływowe towarzystwo, najważniejsi ludzie w okolicach Kremla".

Czwarta teoria polityczna Dugina

Przyjrzyjmy się więc bliżej ideologii forsowanej przez Dugina. Prof. Mikołejko wskazał, że ważną jej częścią jest chociażby euroazjatyzm, który głosi, że "Rosja jest trzecią rzeczywistością, między Zachodem a Azją i że ona będzie zbawcą świata".

Filozof ocenił, że inaczej niż myśliciele, którzy uważają, iż żyjemy w epoce schyłkowej i są przekonani, że można co najwyżej opóźniać nastąpienie apokalipsy, u Dugina ta apokaliptyczność jest narzędziem przemiany świata. - Jest tam nadzieja na ułożenie świata w odpowiednim porządku, silna geopolityczność. To jest to samo czytelnictwo map i traktatów rosyjskich, któremu podlegał Putin - zauważył prof. Mikołejko.

Dodał, że książki Dugina są pełne dziwacznych wykresów, które mogliby rysować mali chłopcy bawiący się mapami i grający w gry komputerowe. - W tym jest infantylizm. Ale przerażający infantylizm, bo on przeradza się na naszych oczach w krew - alarmował rozmówca Tomasza Stawiszyńskiego.

Wyjaśnił, że Dugin ma całą ideę uporządkowania świata wedle osi. - On przyjmuje koncepcję cywilizacji morza i cywilizacji lądu. Cywilizacja morza to ta zła, bo tam zrodził się ten kaprawy liberalizm, który jest najgorszym z możliwych ucieleśnień zła. Ośrodkami cywilizacji lądu są zaś Rosja i Niemcy - tłumaczył prof. Mikołejko.

W związku z tym - według Dugina - wojna cywilizacyjna, ta największa, najbardziej globalna, powinna polegać na tym, że wypycha się cywilizację anglosaską, cywilizację morza i na kontynencie euroazjatyckim zaczyna triumfować cywilizacja lądu. - Ona ma cywilizacje wtórne, które oparte są na osiach. Te osie mają ośrodki - to jest oczywiście Moskwa, to jest Berlin, Teheran i Tokio. I wokół każdego z tych środków ma zostać zbudowana cywilizacja wtórna - europejska, zachodnia - niemiecka, rosyjska wokół Moskwy, ta środkowa azjatycka i oceanu Pacyfiku wokół Tokio - wyjaśniał. - To, że Tokio wcale nie jest w tym porządku i nie chce w nim być, że Niemcy są gdzieś indziej i nie bardzo im się uśmiecha tradycyjna rola pruska, jest dla niego nieważne - wskazał.

"Słabe kraje nie mają prawa istnieć"

Jak mówił Mikołejko, poglądy Dugina w sprawach Polski zmieniały się na przestrzeni czasu, oprócz jednego zasadniczo stałego wątku. - Mianowicie Polska i inne "słabe kraje" między Niemcami a Rosją nie mają prawa własnego bytu. Albo powinny być proniemieckie, albo prorosyjskie. A już Ukraina to w ogóle tzw. świat rosyjski - wskazał filozof.

Prof. Mikołejko wskazał na znaczenie metafizyki w ideach Dugina. - To, co nam się wydaje rzeczywiste - natura, materia, historia - to wszystko według niego tylko pozory, projekcje - mówił prof. PAN. - Widać tu przełożenie na politykę. Dziwimy się, że sankcje nie działają, ale Dugin mówi wyraźnie: dochód narodowy jest zupełnie nieważny, ważna jest ta moc mistyczna - podkreślił.

Oznacza to, że trzeba wprowadzić na ziemi wyższy porządek, bez względu na cenę. - Tak jak powiedział Putin - wy pójdziecie do piekła, a my zostaniemy zbawieni. To, że jedna i druga strona w tym wielkim apokaliptycznym zmaganiu zginie, to nie jest ważne, bo to jest armagedon, dzień sądu - relacjonował prof. Mikołejko. - Putin przez innych został wstępnie namaszczony, a teraz mam wrażenie, że on w swoim orgiastycznym, strasznym działaniu sam się namaszcza na mesjasza - wskazał prof. Mikołejko.

Dugin wymyślił koncept tzw. czwartej teorii politycznej, obok liberalizmu, komunizmu czy faszyzmu. - Stało się tak - mówi Dugin - że ten złowieszczy liberalizm z jego indywidualizmem, stworzeniem świata bez wartości, burzeniem wspólnotowości i hierarchii, pokonał komunizm, pokonał faszyzm i rozpanoszył się. Więc trzeba coś z nim zrobić. Dugin chciałby, aby czwarta teoria stała się nadzieją świata. Jest ona "zbawczym projektem" - podsumował prof. Mikołejko.

DOSTĘP PREMIUM