Rosjanie zniszczyli bank nasion roślin w Charkowie. Chronili go nawet naziści. "Bardzo duża strata"

Rosyjskie wojska - jak donoszą ukraińskie media - celowo i z premedytacją zniszczyły bank genowy roślin w Charkowie. To jedyny takie miejsce w całej Ukrainie. Utracono 160 tysięcy odmian roślin. - To przechowalnie nasion, z których możemy skorzystać, kiedy będą potrzebne. Środowisko naturalne się zmienia, dlatego posiadanie takiej ubezpieczalni jest bardzo ważne - tłumaczyła w TOK FM dr Magdalena Lazarus.

W czasie ostrzału Charkowa na wschodzie Ukrainy rosyjska armia zniszczyła bank roślinnych zasobów genowych, jedną z największych takich instytucji na świecie, której zasoby chroniły nawet hitlerowskie Niemcy w czasie II wojny światowej - przekazał dr Serhij Awramenko z Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, cytowany we wtorek przez portal The Insider. "(Nawet) za Niemiec hitlerowskich, gdy cała Ukraina była pod okupacją, Niemcy nie zniszczyli tego zbioru. Wręcz przeciwnie, próbowali ją zachować, zabezpieczyć jej część, bo wiedzieli, że ich potomkowie mogą ich potrzebować. W końcu bezpieczeństwo żywnościowe każdego kraju zależy od takich banków zasobów genetycznych" - wyjaśnił Awramenko.

Jego zdaniem ukraińska armia nigdy nie stacjonowała w budynku instytutu i to bank zasobów genowych był celem ostrzału. Znajdowało się w nim ponad 160 tys. odmian i hybryd roślinnych z całego świata. "Wszystko zamieniło się w popiół - dziesiątki tysięcy próbek materiału siewnego! Łącznie z odmianami liczącymi setki lat, pradawnymi, których nie uda się już odzyskać. Wszystko spłonęło" - powiedział naukowiec.

- To jest bardzo duża strata - komentowała na antenie TOK FM doktor Magdalena Lazarus z Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego. Gościni Karoliny Głowackiej dodawała, że tak dużych banków jest zaledwie kilkanaście na świecie. - To jest sieć. Każdy z nich ma unikalny zestaw gatunków i odmian. Strata każdej z nich może być kosztowna - wskazywała ekspertka.

Dodała jednocześnie, że właśnie w tej współpracy jest nadzieja, że charkowskie zbiory nie są w pełni stracone. - Jeżeli odmiany są faktycznie rzadkie, to prowadzi się tzw. duplikaty. Po prostu część zasobów oddaje się do innych banków. To forma zabezpieczenia, nie tylko przed wojną, ale też choćby przed zjawiskami naturalnymi, czy nagłą utratą energii, bo nasiona przechowuje się w temperaturze poniżej 0 stopni Celsjusza  - mówiła dr Lazarus, ale uczulała, że na pewno tych duplikatów nie miały wszystkie zgromadzone w Charkowie odmiany roślin. 

Nasiona na gorsze czasy 

Ekspertka przybliżała też, po co potrzebujemy takich banków genowych roślin. - To przechowalnie nasion, z których możemy skorzystać, kiedy będą potrzebne. Środowisko naturalne się zmienia, dlatego posiadanie takiej ubezpieczalni jest bardzo ważne - wskazała gościni TOK FM.  

- Dzięki bankom możemy odtwarzać uprawy roślin, których teraz nie sadzimy. Za jakiś czas może się przecież okazać, że właśnie te dawne odmiany są odporne na zmiany klimatyczne i znowu wrócą do łask. Banki genów dają nam wybór - podsumowała dr Magdalena Lazarus. 

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM