"Zbliżamy się do koncepcji wojny totalnej". Co o wojnie w Ukrainie mówi pierwszy wyrok na rosyjskiego żołnierza?

Jest pierwszy wyrok za zbrodnie wojenne w Ukrainie. - To ma być jasny sygnał dla żołnierzy rosyjskich, którzy walczą na terytorium Ukrainy: "Uważajcie, jak dopuścicie się dalszych zbrodni wojennych, to zrobimy wszystko, by pociągnąć was do odpowiedzialności" - kometuje w TOK FM prof. Patrycja Grzebyk z Uniwersytetu Warszawskiego. Nie wyklucza jednak innych scenariuszy.
Zobacz wideo

Sąd w Kijowie skazał rosyjskiego żołnierza Wadima Szyszymarina na dożywotnie więzienie za zabicie ukraińskiego cywila. Uznał, że 21-letni żołnierz dopuścił się umyślnego zabójstwa. To pierwsza osoba skazana przez sąd w Kijowe za zbrodnie wojenne.

Jak zauważyła prof. Patrycja Grzebyk z Uniwersytetu Warszawskiego, wyrok ten ma bardzo duże znaczenie. - To sygnał, że Ukraina poważnie myśli o rozliczaniu tych, którzy dopuszczali się zbrodni wojennych na jej terytorium. Korzysta ze swojego prawa, ale wykonuje też obowiązek nałożony przez prawo międzynarodowe - mówiła w "Połączeniu" u Jakuba Janiszewskiego. - Ale ma to być też jasny sygnał dla żołnierzy rosyjskich, którzy walczą na terytorium Ukrainy: "Uważajcie, jak dopuścicie się dalszych zbrodni wojennych, to zrobimy wszystko, by was pociągnąć do odpowiedzialności" - dodała.

Wykładowczyni UW zastrzegła przy tym, że trudno jednak przewidzieć, jakie będą dalsze losy procesów. Tym bardziej, jak wskazała, że "słyszeliśmy o zapowiedziach ze strony rosyjskiej, która także chce sądzić ukraińskich żołnierzy za zbrodnie wojenne". - Nie wykluczam scenariusza, że w pewnym momencie oba państwa wymienią się "zbrodniarzami", by móc uratować swoich obywateli przed karą - wskazała. 

"Rozkaz nie zwalnia z odpowiedzialności"

Szyszymarin próbował się bronić, wskazując, że rozkaz zabicia cywila wydał mu jeden z wojskowych. Oskarżony miał się początkowo opierać, ale pod presją rozkaz wykonał i zastrzelił cywilnego mężczyznę.

- To nic nie zmienia. Jest przyjęte w prawie międzynarodowym już od czasów Norymbergi, że rozkaz popełnienia zbrodni nie zwalnia z odpowiedzialności - skomentowała prof. Patrycja Grzebyk. Choć zastrzegła, że "pewne możliwości daje Rzymski Status Międzynarodowego Trybunału Karnego". Chodzi dokładnie o zapis: "kiedy osoba wykonuje rozkaz, to może nie mieć świadomości tego, że ten jest bezprawny". Tutaj jednak, jak podkreśliła, takiej argumentacji nie było.

- Jeśli oskarżony zdawał sobie sprawę, że osoba, do której strzela, jest cywilem, a więc osobą chronioną, to nie miał prawa wykonać takiego rozkazu. Nawet jeśli był on powtórzony. Proszę zwrócić uwagę, że do tej pory nie ma informacji, że groziło mu (skazanemu rosyjskiemu żołnierzowi - red.) jakieś niebezpieczeństwo, że zagrożone było jego zdrowie i życie, co można byłoby traktować jako swoisty przymus - podkreśliła.

"Zbliżamy się do koncepcji wojny totalnej"

Szyszymarin przyznał się do zastrzelenia 28 lutego 62-letniego Ołeksandra Szelipowa, mieszkańca wsi Czupachiwka w obwodzie sumskim. Według ukraińskiej prokuratury zabity mężczyzna był bezbronnym cywilem, który szedł poboczem drogi, prowadząc rower. Rozmawiał też w tym czasie przez telefon komórkowy. Czy to coś zmienia?

- Pamiętam, jak w okresie operacji w Afganistanie amerykańskie siły przyjmowały, że jak ktoś dzwoni na widok żołnierzy amerykańskich, to można przypuszczać, że powiadamia siły wroga o ich położeniu. I takie działanie traktowano jako bezpośredni udział w działaniach zbrojnych, co w tym momencie pozbawia osobę cywilną ochrony - wskazała ekspertka Uniwersytetu Warszawskiego.

Podejście amerykańskie, jak zauważyła, było jednak mocno krytykowane. Głównie dlatego, że "to tak szerokie rozumienie bezpośredniego udziału w działaniach zbrojnych, że de facto pozbawia całkowicie ochrony ludność cywilną".  

- Problem polega na tym, że w prawie międzynawowym nie ma definicji "bezpośredniego udziału w działaniach zbrojnych". I tu pojawia się pole do popisu. Każde państwo próbuje je intepretować inaczej - tłumaczyła ekspertka. Po czym skwitowała: "Państwa się zapomniały. Zbliżamy się do koncepcji wojny totalnej, gdzie ludność nieprzyjaciela w całości jest postrzegana jako wróg. A przecież chcieliśmy od tego odejść po doświadczeniach II wojny światowej". 

DOSTĘP PREMIUM