"Chiny przygotowują się do konfliktu poza własnym państwem". Gen. Pacek o nowej "zimnej wojnie"

- Chiny się zbroją. Po co? Jeśli byśmy się dobrze wsłuchiwali w to, co mówi Xi Jinping i działacze Komunistycznej Partii Chin, to (byśmy wiedzieli), że coraz bardziej sygnalizują myśl: Chiny są gotowe do działania w obronie własnych idei. W dowolnym miejscu świata - mówił w TOK FM gen. Bogusław Pacek.
Zobacz wideo

Chińskie wojsko podało, że przeprowadziło w pobliżu Tajwanu manewry, które mają być "poważnym ostrzeżeniem" dla Waszyngtonu w związku z jego relacjami z Tajpej - podała agencja Reutera, cytując państwowe chińskie media. Władze w Pekinie uznają demokratycznie rządzony Tajwan za część ChRL i dążą do przejęcia nad nim kontroli, nie wykluczając możliwości zbrojnej inwazji. Określają też kwestię Tajwanu jako jedną z najtrudniejszych w swoich relacjach z USA, które sprzeciwiają się siłowej zmianie statusu quo i dostarczają wyspie broń.

Jak zauważa generał dywizji w stanie spoczynku prof. dr hab. Bogusław Pacek, jednocześnie dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego, to kolejny przejaw rywalizacji między Chinami a USA.

- Tyle, że teraz rywalizacja trwająca od wielu lat pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi przechodzi do coraz poważniejszych form. Dziś spokojnie można już to nazywać zimną wojną. I to nie tylko handlową (jak wcześniej), bo ma ona miejsce coraz bardziej w innych obszarach. Także w obszarze militarnym - mówił w "Popołudniu Radia TOK FM" u Pawła Sulika.

Jak dodał, gdyby przyjrzeć się, w jakim kierunku idzie teraz Chińska Republika Ludowa, to wyraźnie widać jej "przygotowanie do konfliktu poza własnym państwem". - To jest odejście od powszechnie znanej doktryny, że Chiny działają tylko na własnym lądzie, że bronią się tylko na własnym terytorium - dodał.  

O tym świadczyć może - jak mówił prof. dr hab. Bogusław Pacek - fakt, że Chiny produkują teraz lotniskowce, samoloty, a także idą w bardzo nowoczesne technologie wojskowe. - Mają broń hipersoniczną - obok Rosji jako jedyne państwo - wskazał. Poza tym, jak podkreślił, "Chiny zwiększają też liczbę głowic nuklearnych. I stały się drugim producentem broni na świecie".

- Chiny się zbroja. Po co? Jeśli byśmy się dobrze wsłuchiwali w to, co mówi Xi Jinping i działacze Komunistycznej Partii Chin, to (byśmy wiedzieli), że coraz bardziej sygnalizują myśl: Chiny są gotowe do działania w obronie własnego państwa. W obronie własnych idei. W dowolnym miejscu świata - podkreślił. 

"Biden ma na horyzoncie Chiny"

W opinii dyrektora Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego, USA też nie oddają pola. -  To, co robią Stany Zjednoczone, to także jest bardzo wyraźne. To przygotowanie się do sytuacji, gdyby trzeba było użyć szerszych sił. Nie tylko własnych. Porozumie AUKUS, Australii, Japonii, Wielkiej Brytanii i USA jednoznacznie wskazuje palcem na Chińska Republikę Ludową i zagrożenie stamtąd płynące - podkreślił.

Stany Zjednoczone w doktrynie obronnej mówią wprost, że są cztery państwa, które traktują jako przeciwników. Na pierwszym miejscu są Chiny, potem Rosja, Iran i Korea Północna.

Ekspert był też dopytywany, czy USA stać na to, by działać na dwóch frontach. Czyli "wspomagać Ukrainę i opiekować się Tajwanem". - USA stać na prowadzenie konfliktów z dwoma państwami na dwóch różnych kontynentach, ale tylko tak jak dziś -  zapewnił. I od razu doprecyzował: "USA są zaangażowane w konflikt w Rosji, ale nie tak, by móc rozłożyć Federację Rosyjską totalnie, niezależnie od poprawności politycznej i dobrych życzeń dla Ukrainy". 

Inna rzecz, jak przypomniał, że prezydent USA zastrzega na każdym kroku, że żołnierz USA nie przekroczy granicy Ukrainy. - Przez cały czas Biden ma na horyzoncie, daleko, Chiny. I o tym nie zapomina - podkreślił. 

"Są wpływy, ale nie ma rywalizacji"

Gość TOK FM wskazał, że Chiny powoli, ale sukcesywnie przejmują też wpływy nad dawnymi republikami radzieckimi. - W Azji zostały wyzerowane praktycznie wpływy amerykańskie. Amerykanie jeśli już są, to symbolicznie, szkoda o tym mówić - zastrzegł generał dywizji w stanie spoczynku. - Wyraźne są za to wpływy rosyjskie i chińskie. Przy czym Rosja i Chiny żyją w symbiozie. Są wpływy, ale nie ma rywalizacji - podkreślił i dodał, że wpływy te są różnego rodzaju - od politycznych, przez wojskowe, po gospodarcze.

- Azja centralna, pięć głównych posowieckich państw, Kazachstan, Uzbekistan, Kirgistan, Tadżykistan,  Turkmenistan żyją swoim życiem. Częściowo albo w znacznym stopniu pod wpływami tam, gdzie jest taka potrzeba - rosyjskimi, a tam gdzie widzą interes Chińczycy - chińskimi - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM