Nie żyje Ray Liotta. Aktor "Chłopców z ferajny" miał 67 lat

W wieku 67 lat zmarł Ray Liotta. Aktor odszedł we śnie na Dominikanie, gdzie kręcił swój najnowszy film - infromuje portal deadline.com, a za nim światowe media.

Ray Liotta kręcił na Dominikanie film "Niebezpieczne wody". Zmarł we śnie. Pozostawił córkę Karsen i narzeczoną Jacy Nittolo.

Był aktorem przez 40 lat. Zagrał w takich filmach jak: "Chłopcy z ferajny", "Dzika namiętność", "Hannibal" czy "Pole marzeń". W ostatnich latach zyskał na popularności, występując w takich projektach, jak "Wszyscy święci New Jersey" - prequelu do "Rodziny Soprano".

Raymond Liotta urodził się 18 grudnia 1954 roku w Newark w stanie New Jersey. Został porzucony przez rodziców i trafił do sierocińca. Został adoptowany przez urzędniczkę i właściciela sklepu z częściami samochodowymi. Ray Liotta mówił w wywiadach, że od przedszkola wiedział, że jest adoptowany, ale dopiero w 2000 roku wynajął prywatnego detektywa, któremu udało się ustalić dane jego biologicznej matki. 

DOSTĘP PREMIUM