Rozmowy Scholza i Macrona z Putinem są bez sensu? Ekspert odradza "szyderę". "Wartość dodana"

Takie rozmowy telefoniczne przywódców Zachodu z Władimirem Putinem nie doprowadzą do rozwiązania konfliktu i pokoju. To prędzej rozstrzygnie się na polu bitwy niż przy stole negocjacyjnym. Natomiast jasno pokazują tym politykom, jak zbrodniczym przywódcą jest Putin - ocenił w TOK FM Adam Traczyk.
Zobacz wideo

Z inicjatywy kanclerza Olafa Scholza i prezydenta Francji Emmanuela Macrona w sobotnie południe miała miejsce 80-minutowa rozmowa telefoniczna z prezydentem Rosji Władimirem Putinem – poinformował rzecznik rządu federalnego Steffen Hebestreit. Rozmowa dotyczyła trwającej wojny w Ukrainie, możliwości negocjacji pokojowych, sytuacji humanitarnej i dostaw broni.

Adam Traczyk, ekspert think-tanku Global Lab, wyjaśniał, że choć w Polsce informacje o rozmowach telefonicznych z Putinem przywódców państw Zachodu często spotykają się z "szyderą", to są one potrzebne. – Nawet z perspektywy Polski mają wartość, bo pokazują tym liderom Zachodu, że Putin jest nieustępliwy i nie można z nim dyskutować. Kolejne takie rozmowy powinny ich przekonywać do ostrzejszej polityki wobec Rosji. Bo jeśli Putin proponuje, że dopiero po zniesieniu sankcji poluzuje blokady ukraińskiego zboża, to pokazuje się nie tylko jako zbrodniarz wojenny, ale też osoba, która jest w stanie zaryzykować kryzys głodu na całym świecie – mówił Traczyk.

Ekspert dodawał, że w takim sensie te rozmowy to pewna "wartość dodana". – One nie doprowadzą do rozwiązania konfliktu i pokoju. To prędzej rozstrzygnie się na polu bitwy niż przy stole negocjacyjnym. Natomiast jasno pokazują, jak zbrodniczym przywódcą jest Putin – ocenił gość niedzielnego Poranka Radia TOK FM.

Co więcej, takie rozmowy to też „komunikat do własnych" społeczeństw. – Pokazują ich jako przywódców zaangażowanych w rozwiązanie tego konfliktu. (…) Takie – nawet telefoniczne- rozmowy z Putinem mają swoją dość istotną funkcję. Pozwalają europejskim przywódcom wybadać, co myśli prezydent Rosji, jaki ma nastrój, czy stan ducha – podsumował Traczyk.

DOSTĘP PREMIUM