Putin to "tygrys, którego trzeba powstrzymać". "Nie stać nas na kolejne Monachium"

Weteran dyplomacji USA Henry Kissinger jest zdania, że Ukraina powinna oddać Rosji część swojego terytorium. Z tym nie zgadza się Janusz Onyszkiewicz. - Użyję powiedzenia prof. (Adama Daniela) Rotfelda, który na pytanie: "Kiedy Putin się zatrzyma", odpowiedział: "Kiedy zostanie zatrzymany" - mówi w TOK FM były minister obrony narodowej.
Zobacz wideo

Były sekretarz stanu USA Henry Kissinger podczas przemówienia w Davos wezwał Zachód do "zaprzestania zadawania miażdżącej klęski siłom rosyjskim w Ukrainie". Zamiast tego, jak przekonywał, Zachód powinien "zmusić" Ukrainę do zaakceptowania ustaleń negocjacyjnych, które "znacznie odbiegają od jej obecnych celów wojennych". - Negocjacje muszą rozpocząć się w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, zanim wywołają wstrząsy i napięcia, które nie będzie łatwo przezwyciężyć - mówił. 

Zdaniem Janusza Onyszkiewicza, byłego ministra obronny narodowej i byłego wiceprzewodniczącego PE, Henry Kissinger wyznaje zasadę: "tygrysa nie ma sensu niepotrzebnie drażnić". - Ale też nie można temu tygrysowi podkładać kolejnych kąsków, by się na nas nie rzucił. Tego tygrysa czasem trzeba próbować powstrzymać. Myślę, że jest w tej chwili taki czas - mówił w "Poranku Radia TOK FM" u Jacka Żakowskiego. - Użyję powiedzenia prof. (Adama Daniela) Rotfelda, który na pytanie:  "Kiedy Putin się zatrzyma", odpowiedział: "Kiedy zostanie zatrzymany" - dodał od razu. 

Co w ogóle, w jego ocenie, doprowadziło do wojny na Ukrainie? "Stosunek Rosji do Ukrainy", wskazał krótko.  - Rosjanie jasno deklarują, że Ukraina to nie jest w ogóle inny naród - mówił i wskazywał, że "to zresztą nawiązanie do koncepcji sławofiliów, która funkcjonowała w Rosji już w XIX w., a która mówiła też, że np. Polacy to także nie jest inny naród.

- Na dodatek trzeba pamiętać o jednym: jeśli Rosjanie by uznali, że Ukraina to jest jednak osobny kraj, odrębny naród, to wtedy stosunek Rosji do Rusi Kijowskiej jest mniej więcej taki, jak stosunek USA do Anglii Tudorów. Niby są podobne korzenie, ale jednak dziedzicem Rusi Kijowskiej jest Ukraina, a nie Moskwa - podkreślił były minister obronny narodowej. 

"Kupieckie podejście"

"Gazeta Wyborcza" podała w piątek, że Polska zbrojeniówka podpisała rekordowy kontrakt i sprzeda Ukrainie ok. 50 armatohaubic Krab. Zamówienie szacowane jest na 3 mld zł. - Czuję się niekomfortowo - skomentował Janusz Onyszkiewicz. - Boję się, że jest to kupieckie podejście, w złym sensie. Sprzedajmy Ukrainie, ale mamy nadzieje, że za to zapłacą Amerykanie w ramach ogromnych pieniędzy, które dla Ukrainy przeznaczają. Bardzo niedobrze - dodał. 

Jego zdaniem, "powinniśmy przekazywać Ukrainie bezpłatnie wszystkie środki wojskowe, jakie tylko jesteśmy w stanie im przesłać". 

- Stać na nas na to? - dopytywał prowadzący.

- Powinno nas być stać na to, absolutnie - odpowiedział krótko Janusz Onyszkiewicz. Tym bardziej, jak przekonywał, że wcześniej "nie powinno być nas stać na wiele rozmaitych rzeczy". - Że już nie będą wypominał budowy za kilka miliardów nieudanej elektrowni w Ostrołęce - zastrzegł.

Za bezpłatną pomocą Ukrainie przemawia także fakt, jak dodał, że "Zachodnia Europa naprawdę chce, by Ukraina uwolniła się spod rosyjskiej dominacji". - W tej chwili Zachód doszedł do wniosku, że jednak nie stać nas na kolejne Monachium (konferencja w Monachium z 1938 roku, podczas której państwa Zachodu zgodziły się na przyłączenie części terytoriów Czechosłowacji do Rzeszy Niemieckiej - red.) w postaci oddania Ukrainy - mówił. Choć, jak zastrzegł od razu, jak na razie nie ma odpowiedzi na pytanie, jak w ogóle ułożyć relacje z Rosją. - Trudno sobie wyobrazić, jak można w ogóle ułożyć rozsądne relacje z Rosją, na której czele stoi Putin. Ale swego czasu wielu z nas uważało, że nie da się dogadać - mówię o latach 80. - z generałem Jaruzelskim. A jednak w końcu do tego dogadania się doszło - zastrzegł.

- Teraz do tego musi dojrzeć Rosja. Tak jak dojrzała Polska i ówczesne komunistyczne elity - skwitował.

DOSTĘP PREMIUM