"To wykreowany temat". Jak Putin próbuje straszyć świat wizją głodu. "Rosjanie grają cudzym zbożem"

Jak mówiła w TOK FM dr Agnieszka Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Rosja znalazła nowy sposób na szantażowanie innych krajów. Tym razem to widmo głodu, które ma wynikać z uniemożliwiania przez Moskwę eksportu zbóż z Ukrainy.
Zobacz wideo

Prezydent Senegalu Macky Sall, który pełni obecnie funkcję przewodniczącego Unii Afrykańskiej, w piątek spotkał się z rosyjskim prezydentem. Władimir Putin w czasie rozmowy stwierdził, że to nie Rosja blokuje eksport ukraińskich zbóż. Prezydent Senegalu zaapelował więc o zniesienie części zachodnich sankcji na Rosję.

Jak wskazała w TOK FM dr Agnieszka Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, do tej pory jednym z narzędzi szantażu wobec Zachodu, wykorzystywanym przez Rosjan, były groźby odcięcia dostaw gazu. - Mówili, że jeśli nie będziecie współpracować, to będziecie mieć chłodne zimy, będziecie marznąć - przypomniała. I dodała, że wobec tego, że Zachód oparł się tej narracji, obecnie Kreml zaczął grozić głodem - zwłaszcza w biedniejszych państwach Afryki, które do tej pory importowały zboża z Ukrainy. - Od dłuższego czasu Kreml próbuje przekonywać wszystkich, jak widać skutecznie, że tylko od tego, czy świat wywrze presję na prezydenta Zełenskiego, żeby ten poddał się Rosji, zależy to, czy reszta świata będzie cierpieć na klęskę głodu, czy też nie - mówiła dr Bryc.

Jej zdaniem, narracja wokół kryzysu żywnościowego to jednak głównie rosyjska propaganda. - Z analiz tego, jak zachowują się Rosjanie w różnych sytuacjach kryzysowych, mam pewność, że to, co dzieje się z argumentem głodu, to absolutnie wykreowany temat. Na potrzeby wywarcia presji międzynarodowej, wzbudzenia empatii w stosunku do tych państw, które mają cierpieć - wskazała.

I dodała, że w związku z tym "Rosjanie przemilczają wiele faktów". - Problem nie jest nowy i nie zależy wyłącznie od wojny w Ukrainie. To kwestia bardziej długofalowa, a elementów, które wpływają na trudną sytuację jest znacznie więcej - argumentowała i wskazała chociażby: zmiany klimatyczne, kwestie logistyki, zapasów, i podejście do samej produkcji żywności. Podkreśliła także, że według wyliczeń ekspertów "to, czego Ukraina nie będzie w stanie dostarczyć, o co dzisiaj idzie ta wielka bitwa dyplomatyczna, bilansuje się nadwyżkami w produkcji kanadyjskiej".

"Rosjanie grają cudzym zbożem"

Dr Bryc wskazała, że jak zwykle Rosja próbuje pokazać siebie jako państwo po dobrej stronie historii. - Także dzisiaj Łarow powtarza, że problem stworzył Zachód, bo nie byłoby klęski głosu, gdyby nie zablokował sankcjami Rosji - wskazała. Dodała, że nie ma jednak sankcji na produkcję żywności.

Ekspertka podkreśliła, że szczególnie groźne jest to, że Rosja próbuje przekonywać do tej wizji resztę świata. - Jeżeli przyjrzymy się Bliskiemu Wschodowi czy krajom afrykańskim, to są ci partnerzy, do których udaje się ostatnio Ławrow. Kilka dni temu był z wizytą w państwach Zatoki Perskiej i handlował ukraińskim zbożem w zamian za to, aby te kraje zdecydowały się przedłużyć format OPEC Plus, czyli ten, który ustala w porozumieniu z Rosją dobowe kwoty wydobycia ropy naftowej - relacjonowała. Wskazała także, że jeśli rosyjskim władzom uda się przekonać do swojej narracji kraje afrykańskie, mogłyby one także popierać Rosję w głosowaniach w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. 

- Podczas spotkania ze swoim bahrajńskim odpowiednikiem, Ławrow skoncentrował się na jednym temacie - a mianowicie: jak bardzo Rosja spieszy państwom arabskim z pomocą uniknięcia klęski głosu. Co jest dużym nadużyciem, ponieważ państwa Zatoki Perskiej sprowadzają w 90 proc. żywność, ale Rosja, ani Ukraina nie są jedynym dostawcą zboża - podkreśliła.

Dodała także, że według informacji Rosjan, w tym kraju zapowiada się w tym roku "fantastyczny zbiór". - Okazuje się, że Rosjanie grają cudzym zbożem. Jeżeli są tacy bardzo empatyczni w stosunku do prezydenta Senegalu, to przecież mogą sami zapewnić zwiększone dostawy do krajów afrykańskich - mówiła. 

- Nie widzę dramatycznego problemu, w tym sensie, że byłby to problem nierozwiązywalny. To problem polityczny, rozgrywka absolutnie dyplomatyczna, międzynarodowa, w której bardzo skutecznym instrumentem Rosji jest straszenie głodem, ale warto weryfikować fakty. Okazuje się, że nie do końca jest tak, jak Ławrow i Putin mówią - podsumowała dr Agnieszka Bryc. 

DOSTĘP PREMIUM