"Turcy rezygnują z mięsa i rzadziej piorą". Erdogan ma swój pomysł na inflację. "Odsetki są zabronione"

Inflacja w Turcji wyniosła w maju już 73,5 proc. Aleksandra Spancerska z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych wskazała, że tak ogromny wzrost cen znacząco odczuwają mieszkańcy, których nie stać np. na bilet autobusowy, aby pojechać do rodziny na święta. Zmieniają się więc nawyki Turków i ich codzienne funkcjonowanie.
Zobacz wideo

Roczna stopa inflacji w Turcji wyniosła w maju 73,5 proc. i jest to najwyższy wskaźnik od 1998 r. - wynika z oficjalnych danych opublikowanych w piątek przez Turecki Instytut Statystyczny (TUIK). Podano, że wskaźnik inflacji wzrósł o prawie 3 pkt. procentowe w stosunku do poprzedniego miesiąca. Szacunki niezależnej grupy ekonomistów wskazują jednak, że w rzeczywistości inflacja może być nawet dwa razy wyższa. - Pojawiają się doniesienia mówiące nawet o tym, że ekonomistom, którzy będą publikować nieoficjalne dane dotyczące wskaźników inflacji grożą trzy lata więzienia. Jednocześnie zwiększa to zaufanie społeczeństwa do szacunków niezależnych instytucji - mówiła w "Połączeniu" w TOK FM Aleksandra Spancerska z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Rozmówczyni Jakuba Janiszewskiego wskazała, że tak ogromny wzrost cen znacząco odczuwają mieszkańcy Turcji, których nie stać np. na bilet autobusowy, aby pojechać do rodziny na święta. Zmieniają się więc nawyki Turków i ich codzienne funkcjonowanie. - Np. rezygnują ze spożywania mięsa, rzadziej piorą, w okresie zimowym oszczędzają energię, więc ubierają się cieplej - relacjonowała ekspertka PISM.

Recepty tureckich władz na walkę z inflacją

Co w tej sytuacji robi turecki rząd? Jak mówiła Spancerska, "przede wszystkim stara się pokazać, że jest wrażliwy na potrzeby społeczeństwa". - W związku z tym, na początku roku podniesiono płacę minimalną o 50 proc. - na 4 tys. 253 liry netto - wskazała. - Kolejnym ukłonem w stronę społeczeństwa było obniżenie podatku VAT na podstawowe produkty spożywcze z 8 proc. do 1 proc. Zmniejszono także z 18 na 8 proc. podatek na detergenty, mydło, papier toaletowy, chusteczki i pieluchy dziecięce - opisywała.

Zwróciła także uwagę, że prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ogłosił w poniedziałek pakiet 15 miliardów lir dla osób znajdujących się w złej sytuacji ekonomicznej. Ponadto - jak mówiła - w południowo-wschodniej części Turcji mieszkańcy otrzymali specjalne kupony rabatowe, pozwalające nabyć chleb kosztujący 2,5 liry za jedną lirę mniej.

Erdogan nie podejmuje jednak prób hamowania inflacji poprzez podnoszenie stóp procentowych. Gościni TOK FM tłumaczyła, że uważa on, że powinny być wręcz obniżane - w celu stymulowania inwestycji krajowych. Ekspertka przytoczyła także jego wypowiedź, że obóz rządowy odłożył na bok ekonomiczne recepty "narzucone przez imperialistyczne instytucje finansowe", które poprzez podniesienie stóp procentowych "czynią bogatych bogatszymi, a biednych biedniejszymi" i skupił się na wdrożeniu własnego programu tureckiej gospodarki". - Negatywne nastawienie Erdogana do wysokich stóp procentowych jest też tłumaczone jego poglądami religijnymi. Jest przekonany, że odsetki czy lichwa są zabronione - wyjaśniła Spancerska.

Jej zdaniem, podejście prezydenta Turcji się nie zmieni i podwyżki stóp procentowych nie będzie. - Myślę, że Erdogan będzie tutaj twardo obstawał przy swoim - podsumowała analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

DOSTĘP PREMIUM