W PE debata ws. polskiego KPO. Ekspertka zwraca uwagę na występ polityka PiS: Coś okropnego

W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska po roku negocjacji dała zielone światło dla Krajowego Planu Odbudowy Polski; plan ten wesprze Polaków na ich drodze do bardziej zrównoważonej, cyfrowej i odpornej przyszłości - oświadczyła we wtorek podczas debaty w PE przewodnicząca KE Ursula von der Leyen.
Zobacz wideo

- W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska po roku negocjacji dała zielone światło dla Krajowego Planu Odbudowy Polski, po dokładnej ocenie. Teraz Rada musi o tym zadecydować. Plan ten wesprze Polaków na ich drodze do bardziej zrównoważonej, cyfrowej i odpornej przyszłości - powiedziała von der Leyen. Podkreśliła jednocześnie, że zatwierdzenie tego planu wiąże się w szczególności z wyraźnymi zobowiązaniami Polski w zakresie niezawisłości sądownictwa.

- Zobowiązania te mają na celu spełnienie trzech elementów, które przedstawiłam wam na sesji plenarnej w październiku zeszłego roku. I przedstawiłam je ponownie, kiedy byłam w Warszawie w zeszłym tygodniu – wskazała szefowa KE. Jak zaznaczyła, chodzi o likwidację obecnej Izby Dyscyplinarnej SN oraz zastąpienie jej przez niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony ustawą, reformę systemu dyscyplinarnego. Co więcej, jak wskazała, wszyscy sędziowie w Polsce, których dotyczą orzeczenia Izby Dyscyplinarnej, muszą mieć prawo do rozpatrzenia ich sprawy przez nową Izbę w jasnym terminie i na podstawie nowego reżimu.

"Coś musieliśmy zrobić"

Zdaniem profesor Renaty Mieńkowskiej-Norkiene, wystąpienie szefowej KE wytłumaczyło, dlaczego KE podjęła dialog z Polską. - Ona mówiła to w takim duchu: no coś musieliśmy zrobić. Wyjść z jakimkolwiek krokiem, bo strona polska by tego nie zrobiła. Stąd ten krok do przodu KE, żeby zobaczyć, co się teraz stanie - wyjaśniała ekspertka z Katedry Polityki Unii Europejskiej na Uniwersytecie Warszawskim. 

Gościni TOK FM dodała, że Ursula von der Leyen usłyszała, że Parlament Europejski o tej sprawie nie zapomni. - Posłowie mówili, że KE musi teraz patrzeć Polsce na ręce i nie wypłacić ani jednego euro, jeśli nie dojdzie do spełnienie warunków. PE będzie się temu przyglądać - oceniła. 

Profesor Mieńkowska-Norkiene zwróciła też uwagę na wystąpienie europosła PiS, Ryszarda Legutki. - To było coś okropnego. Wystąpienie, a w zasadzie krzyk mówiący, że nikt poza PiS nie rozumie, na czym polega demokracja w Polsce. Legutko obrzucał eurodeputowanych oskarżeniami, że nic nie wiedzą o Polsce. Trudno się tego słuchało. On reprezentuje mało elegancką frakcję - wskazała ekspertka 

DOSTĘP PREMIUM