"Zaklinanie rzeczywistości". Ekspertka o "kuriozalnej" wypowiedzi i celu, jaki ma kanclerz Scholz

Wbrew zapewnieniom kanclerza Olafa Scholza, Niemcy wciąż odwlekają wysłanie do Ukrainy ciężkiego uzbrojenia. - Wysnułam z tego taką konstatację, że celem strategicznym Scholza jest to, żeby Rosja nie przegrała tej wojny druzgocąco. On uważa, że nie da się wymazać Rosji z mapy, że to wielki sąsiad Unii Europejskiej i że z nimi się będzie trzeba jakoś dogadać, bo oni nie znikną - mówiła w TOK FM dr Anna Kwiatkowska z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Zobacz wideo

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz powiedział we wtorek, że Niemcy są jednym z krajów, które robią dla Ukrainy najwięcej, wysyłają więcej broni niż prawie ktokolwiek inny. Tymczasem w czołówce są inne państwa: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania oraz Polska. 

Dr Anna Kwiatkowska z Ośrodka Studiów Wschodnich oceniła w audycji Połączenie w TOK FM tę wypowiedź niemieckiego kanclerza jako "kuriozalną". - Coś jest na rzeczy z tym zaklinaniem rzeczywistości, bo dozbrajanie Ukrainy to sprawa, o którą są do Niemców największe pretensje, oprócz tego, że źle prowadzili swoją politykę przez ostatnich 30 lat w stosunku do Rosji - mówiła. Zwróciła uwagę, że Scholz pojechał do Wilna zapewnić kraje bałtyckie, że Niemcy w razie czego będą bronić każdego cala NATO. - I to rzeczywiście padło. Po czym przedstawił takie zdanie, z którego się naśmiewano, i które przysłoniło cały ewentualny pozytywny wydźwięk tej wizyty - wskazała rozmówczyni Jakuba Janiszewskiego.

"Celem strategicznym Olafa Scholza jest to, żeby Rosja nie przegrała tej wojny druzgocąco"

W jej opinii Scholz rzeczywiście jest przekonany, że Niemcy robią bardzo dużo i wystarczająco. - Jest w sytuacji między młotem a kowadłem. Z jednej strony ma naciski sojuszników z NATO i UE, Ukrainy, a także naciski wewnątrz kraju, ze strony koalicjantów, żeby działać więcej i szybciej. A z drugiej strony, ma swoją partię SPD i elity niemieckie np. Habermasa (jednego z największych filozofów niemieckich), który mówi, żeby nie angażować się za bardzo i nie poddawać moralnemu szantażowi, nie wciągać NATO w wojnę - podkreśliła dr Kwiatkowska.

Jak dodała ekspertka OSW, Niemcy wciąż, pomimo obietnic, odwlekają wysłanie do Ukrainy ciężkiego uzbrojenia. - Wysnułam z tego taką konstatację, że celem strategicznym Olafa Scholza jest to, żeby Rosja nie przegrała tej wojny druzgocąco. On uważa, że nie da się wymazać Rosji z mapy, że to wielki sąsiad Unii Europejskiej i że z nimi się będzie trzeba jakoś dogadać, bo oni nie znikną - tłumaczyła. - I w związku z tym lepiej będzie się dogadać z jakąś osłabioną Rosją, a nie ze zdruzgotaną czy zniszczoną, bo wtedy Putin może wykonać jakiś nieroztropny ruch i zaatakować Ukrainę albo NATO bronią nuklearną - relacjonowała.

"Niemcy traktują wschodnią Europę paternalistycznie, z góry i wręcz neokolonialnie"

Zdaniem dr Kwiatkowskiej na obecną postawę Niemiec wpływają "głębokie schematy myślenia zakorzenione w niemieckim społeczeństwie od stu-dwustu lat, a na pewno od zakończenia drugiej wojny światowej". - One teraz pokutują. Trudno je wytępić w trzy miesiące - wskazała i dodała, że "Niemcy traktują wschodnią Europę paternalistycznie, z góry i wręcz neokolonialnie". - Jednak Niemcy uważają, że Rosja to mocarstwo, z którym oni rozmawiają, momentami z przykrością, ale na równi. A ta cała reszta była do tej pory traktowana właśnie tak, że nie macie racji, jeszcze nie dorośliście do pewnych rozwiązań - mówiła.

Ekspertka OSW odniosła się także do ostatniego głośnego wywiadu byłej niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, która broniła tych aspektów swojej polityki, które są obecnie oceniane krytycznie, np. porozumień mińskich w sprawie konfliktu w Donbasie czy wstrzymywania przyjęcia Ukrainy do NATO. - Niemcy zaczynają odzyskiwać pole interpretacyjne. Postawieni do kąta za tę swoją błędną politykę i niedostarczanie broni, za te różne inne rzeczy, za które nawet część elit się pokajała, zaczynają teraz wychodzić z tego kąta i mówić: zaraz, zaraz, ale my teraz mamy taką dobrą interpretację i wam pokażemy, że to wcale nie było takie głupie - podsumowała dr Kwiatkowska.

DOSTĘP PREMIUM