Laureat Grand Press Photo: Na tej wojnie oznaczenie "Press" przestało dawać absolutnie cokolwiek

Wojciech Grzędziński laureat tegorocznego Grand Press Photo za zdjęcie z Ukrainy, fotografował rosyjską inwazję od samego początku. - To rozdzierająca wojna - mówił w TOK FM. Jak podkreślił, w fotografii najważniejszy dla niego jest "człowiek i jego historia".
Zobacz wideo

Wojciech Grzędziński to uznany fotoreporter, który od lat współpracuje z "Washington Post". Fotografował rosyjską inwazję w Ukrainie od samego początku. Właśnie za pracę obrazującą ten konflikt otrzymał tegoroczne Grand Press Photo.

Zdjęcie roku, wykonane przez Grzędzińskiego, przedstawia kobietę, która gra na fortepianie w swoim zburzonym przez Rosjan domu. – Zostaliśmy dosłownie bez słów i to jest potęga fotografii – powiedziała o tym zdjęciu Ami Vitale, przewodnicząca jury, sześciokrotna laureatka World Press Photo.

O kulisach powstania poruszającej fotografii Grzędziński opowiedział Agnieszce Lichnerowicz w audycji "Światopodgląd" w TOK FM.

- To było w Białej Cerkwi, tuż po bombardowaniu. Bomba zniszczyła praktycznie dokumentnie około dziesięciu domów, kilkanaście kolejnych zostało bardzo poważnie uszkodzonych. Pani Irina wpuściła mnie do swojego domu, także mogłem fotografować, jak ludzie pakują rzeczy, próbują cokolwiek uratować z dobytku - relacjonował. Podkreślił, że wtedy zdarzył się jeden z najbardziej nieoczekiwanych momentów. - W pewnej chwili kobieta weszła do salonu, krzątała się w nim przez chwilę, podeszła do fortepianu, odsunęła kapę i zaczęła grać. Pograła chwilę, posłuchałem tego kompletnie rozstrojonego instrumentu, a potem wstała i poszła dalej sprzątać. Zrobiłem dosłownie kilka zdjęć - wspominał fotoreporter.

"To jeden z najkrwawszych, najbardziej brutalnych konfliktów, jaki miał miejsce w ostatnich latach"

Wojna w Ukrainie nie jest pierwszą, którą relacjonuje Wojciech Grzędziński. Jako fotoreporter wojenny pracował m.in. w Libanie, Gruzji, Sudanie Południowym i Afganistanie. W 2009 został laureatem 3. miejsca w konkursie World Press Photo. Został nagrodzony za zdjęcia wykonane podczas wojny w Osetii Południowej.

Jak mówił w TOK FM, wojna w Ukrainie "to jeden z najkrwawszych, najbardziej brutalnych konfliktów, jaki miał miejsce w ostatnich latach". - Konflikt, który się dzieje w obrębie kręgu kulturowego ludzi, którzy rozumieli się przez lata, którzy przez lata żyli w obrębie jednego kraju. To na wielu płaszczyznach rozdzierająca wojna - powiedział.

Fotograf dodał, że nie oszczędza ona nikogo, celem są absolutnie wszyscy. - Cywil czy wojskowy, nie ma różnicy. Przypadkowe rakiety, spadają w przypadkowe miejsca, zabijając przypadkowych ludzi - podkreślił w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz. Przyznał, że to jest to, co "przeraża najbardziej, że nie usłyszysz tego, co cię trafi". - A trafić cię może wszystko: rakieta, samolot, bomba, moździerz - wyliczał. 

Wśród ofiar wojny, którą 24 lutego rozpoczęła Rosja, jest bardzo wielu dziennikarzy, operatorów. Według ukraińskich władz do tej pory zginęło już ponad 30 dziennikarzy. - Na innych wojnach oznaczenie "Press" dawało choćby poczucie bezpieczeństwa. W tej chwili absolutnie przestało to dawać cokolwiek - ocenił Wojciech Grzędziński.

"Absurdy tej wojny"

Jak mówił gość TOK FM, w pracy najważniejszy dla niego jest "człowiek i jego historia". I opowiedział o 13-letniej Sofii, która została zabita, gdy uciekała razem z rodziną z okolic Iziuma. Kolumna samochodów cywilnych została wtedy ostrzelana przez Rosjan. 

- Jej rodzina została ranna, mama i młodsza siostra zostały ewakuowane, ale na stronę rosyjską. A jej spalone ciało zostało zostawione w samochodzie - na ziemi niczyjej. Wolontariusze je wydobyli i postanowili przewieźć w rodzinne strony, z jednej linii frontu na drugą - do Miranowska. Ludzie, którzy jej nie znali, po prostu zorganizowali transport, żeby mogła zostać pochowana. A dzień po opublikowaniu tej historii, miejscowość, gdzie Sofia została pochowana, została zajęta przez Rosjan - opisywał.

Jak mówił, zdjęcia wykonane w Ukrainie "nie krzyczą". - One są delikatne w przekazie. Staramy się pokazać mniej dosłowną relację z tego konfliktu. Zagłębić się w przyczyny i skutki. Chcemy pokazać, jak ta wojna wyniszcza - na wielu płaszczyznach - wszystkich, których dotyka - opowiadał fotograf, który - jak zapowiedział - za kilka tygodni planuje wrócić na Ukrainę. 

Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM