"Siła jest tonacją, do której wszyscy powinni się dostroić". Ekspertka o koncercie Putina i moskiewskim berle

Apetyt Putina nie ogranicza się tylko do Ukrainy. Prezydent Rosji chce też przejęcia kontroli nad Litwą, dlatego kwestionuje jej prawny status. - Niedawno miał spotkanie z młodymi przedsiębiorcami i porównał się do Piotra I, który odzyskiwał terytoria. Putin przekonywał: "Teraz nam przypadło to również w udziale" - mówiła w TOK FM Anna Łabuszewska, autorka bloga w "Tygodniku Powszechnym" - "17 mgnień Rosji".
Zobacz wideo

Rosja kwestionuje prawny status Litwy jako niepodległego suwerennego państwa. Jewgienij Fiodorow, poseł z ramienia putinowskiej partii Jedna Rosja w uzasadnieniu powołał się na poprawki do rosyjskiej konstytucji. Dokładnie na stwierdzenie, że "Federacja Rosyjska jest prawnym następcą ZSRR na swoim terytorium". Zdaniem rosyjskiego parlamentarzysty, ówczesny prezydent Michaił Gorbaczow powołał niekonstytucyjny organ - Radę Państwa ZSRR - który uznał niepodległość Republiki Litewskiej.

Jak przypomniała w TOK FM Anna Łabuszewska, temat wrócił też w wypowiedziach samego Władimira Putina. - Niedawno miał spotkanie z młodymi przedsiębiorcami i porównał się do Piotra I, który - jak się wyraził Putin - odzyskiwał terytoria. Prezydent przekonywał: "Teraz nam przypadło to również w udziale" -  mówiła w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

Autorka bloga "17 mgnień Rosji", który publikowany jest w "Tygodniku Powszechnym", zastrzegła, że to nic innego, jak "straszenie, że wszystko, co było kiedyś w Związku Radzieckim, a jeszcze wcześniej w Imperium Rosyjskim, Putinowi się po prostu należy". I powinno "powrócić pod moskiewskie berło".

- Moskwa bardzo dobitnie mówi, że jej się ten obecny porządek nie podoba. Że jej interesy zostały ograniczone. A teraz przyszedł czas, by się upomnieć o swoje. Dlatego Rosja gra w swoją grę i próbuje chaos, który powstał, tak rozegrać, by mieć zdobycze dla siebie - oceniła, przypominając, że wojna w Ukrainie trwa już od ponad 110 dni.

Łabuszewska przypomniała, że od upadku ZSRR w latach 90. XX wieku "Rosja tylko i wyłącznie traciła". - Dopiero dojście do władzy Putina spowodowało, że Rosja zaczęła odzyskiwać pozycję na arenie międzynarodowej. Zdołała rozbudować środki, by prowadzić politykę agresywną - tłumaczyła.

"Każdy ma swoją partię do zagrania"

Zdaniem gościni programu "Połączenie", przekaz o silnej i agresywnej Rosji kierowany jest tylko na rynek wewnętrzny. A instrumenty, których używa prezydent Rosji, służą tylko jednemu celowi, przekonywała. - By Putin mógł się  utrzymać u władzy. By na arenie wewnętrznej nikt nie był w stanie zagrozić jego pozycji lidera - mówiła. Na rynkach zewnętrznych, jak podkreśliła, taka polityka jest pojmowania jednoznacznie, "jako taka, która nie może mieć miejsca i którą trzeba powstrzymać".

- Prawa człowieka, postęp, wolność, demokracja i jej zasady - to wszystko, zdaniem Putina - jest oznaką słabości Zachodu. A on chce wykorzystywać te słabości dla swoich celów. Od dawna zresztą w lekceważący sposób wyrażał się wobec polityków zachodnich - mówiła.

Jak oceniła Łabuszewska, postawa Putina to także próba pokazania siły. W myśl zasady: by się wam nie wydawało, że Rosja ponosi straty i temperuje imperialną politykę. - To jest koncert. Gra cała orkiestra. Każdy ma swoją partię do zagrania. Siła jest tonacją, do której wszyscy powinni się dostroić - opisywała. Stąd, jak wyliczyła, komunikaty: "My się nikogo nie boimy", "Zawsze możemy wyciągnąć w tej grze atut, czyli broń jądrową". Czy np. "'To proszę teraz wymyślić, jak chcecie mnie pokonać w takiej sytuacji' - co też mówi Putin do swoich partnerów. Zawsze podkreśla, że to ironiczne". - "Nie macie szans" - to jest główny komunikat, który się teraz powtarza - podsumowała autorka bloga "17 mgnień Rosji".

DOSTĘP PREMIUM