Ukraina. Około 60 rosyjskich żołnierzy zaginionych po ukraińskim ataku na wiertnie gazowe

Około 60 rosyjskich żołnierzy uznaje się za zaginionych po poniedziałkowym ukraińskim ataku na zajęte przez Rosję wiertnie gazowe na Morzu Czarnym; na platformach znajdowało się co najmniej 120 osób, potwierdzono ewakuację 27 wojskowych wroga - przekazał na Facebooku ukraiński dziennikarz Roman Cymbaliuk.
Zobacz wideo

"Wiertnie były wykorzystywane przez rosyjskie siły jako punkty obserwacyjne, skąd monitorowano akwen Morza Czarnego i linię brzegową. W momencie ataku na platformach przebywało około 30 pracowników cywilnych (i około 90 żołnierzy - PAP). Cywile podobno nie ucierpieli podczas ostrzału i zostali ewakuowani" - relacjonował Roman Cymbaliuk.

W miniony poniedziałek (20 czerwca) ukraińskie wojska przeprowadziły atak rakietowy na zawłaszczone przez Rosję wiertnie Czornomornaftohazu w północno-zachodniej części Morza Czarnego. Doniesienia o ostrzale przekazał jako pierwszy samozwańczy "premier" Krymu Siergiej Aksjonow. Przedstawiciel samozwańczych rosyjskich władz potwierdził informacje o rannych i zaginionych w wyniku ataku.

Ukraina. Co najmniej trzy osoby zginęły w rosyjskich ostrzałach w obwodzie charkowskim 

W nocy z wtorku na środę rosyjskie wojska ostrzelały Charków i miejscowości w obwodzie charkowskim na północnym wschodzie Ukrainy; w wyniku ataków zginęły co najmniej trzy osoby, a sześć zostało rannych - poinformował na Telegramie szef regionalnej administracji Ołeh Syniehubow.

Gubernator przekazał doniesienia o dwóch zabitych cywilach w mieście Czuhujew i jednym w osadzie Zołocziw. W drugiej z tych miejscowości jeszcze dwie osoby mogą znajdować się pod gruzami budynku mieszkalnego.

"W Charkowie uszkodzono obiekty gospodarcze i przemysłowe, wybuchło kilka dużych pożarów. W godzinach porannych trwał ostrzał jednej z dzielnic" - napisał Syniehubow.

Władze regionu zaapelowały na Telegramie do mieszkańców Charkowa, by ograniczyli przebywanie na ulicach, pozostali blisko schronów i reagowali na sygnały alarmowe. W stolicy obwodu utrzymuje się zagrożenie rosyjskimi ostrzałami artyleryjskimi.

W poniedziałek Syniehubow ostrzegł, że wzrasta częstotliwość ataków na Charków, zwłaszcza na dzielnice położone na północy miasta. Z informacji władz obwodowych z ostatnich dni wynika, że na linii styczności, w tym na północny wschód od Charkowa, trwają walki. Według relacji szefa obwodu przeciwnik "koncentruje się głównie na obronie". Część analityków uważa jednak, że na niektórych odcinkach frontu w okolicach miasta to siły ukraińskie znajdują się w defensywie.

Według Wadyma Denysenki, doradcy ministra spraw wewnętrznych Ukrainy, sytuacja w północnej części obwodu charkowskiego "jest dość trudna", ponieważ siły rosyjskie próbują zbliżyć się do Charkowa i ponownie, jak przed odepchnięciem przez wojska ukraińskie, przekształcić ten ośrodek w miasto przyfrontowe.

Denysenko, cytowany przez Ukrinform, przekazał w niedzielę, że Rosjanie chcą zbliżyć się do Charkowa na tyle, by móc w maksymalnym stopniu ostrzeliwać cele w stolicy obwodu.

Czy wiesz, że możesz słuchać TOK FM przez internet bez reklam? W Radiu TOK + Muzyka zamiast reklam usłyszysz muzykę. Kup TOK FM Premium w promocyjnej cenie 1 zł za pierwszy miesiąc, później 13,99 zł za każdy kolejny.

Nie czekaj, wypróbuj Radio TOK FM bez reklam!

DOSTĘP PREMIUM