Aborcja Bez Granic dostaje już pytania od osób z USA. "Mamy dwie rzeczywistości"

Sąd Najwyższy USA orzekł, że konstytucja nie gwarantuje prawa do aborcji, więc regulacje powinny wprowadzać władze stanowe. Orzeczenie spowodowało, że niektóre kliniki wstrzymały przeprowadzanie zabiegów do czasu oceny prawnych konsekwencji decyzji. - Dla osoby, która jutro czy za dwa dni miała mieć przerwanie ciąży, to naprawdę jest tragedia - mówiła w TOK FM Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu i Aborcji Bez Granic.
Zobacz wideo

Skutki piątkowej decyzji amerykańskiego Sądu Najwyższego ws. przerywania ciąży błyskawicznie odczuła już działająca od lat w Polsce Aborcja bez Granic.  Jak mówiła w rozmowie z Anną Piekutowską aktywistka Natalia Broniarczyk, organizacja otrzymuje już pytania od Amerykanek. - Naprawdę dostajemy pytania od osób ze Stanów Zjednoczonych, czy wiemy, gdzie jest najbliższa klinika. To pokazuje tylko to, że aborcja nie znika, ale też to, że Polska jest przykładem dla USA - mówiła.

Gościni TOK FM wskazała, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy pojawiło się kilka artykułów, pokazujących, co się może zdarzyć, jeśli trybunał czy sąd najwyższy zakazuje aborcji. - Polska podawana była jako przykład, co można zrobić, aby ulepszyć dostęp do aborcji i Aborcja Bez Granic była podawana jako ten przykład, w związku z tym osoby wpisują w internecie "abortion without borders" i piszą (do nas - red.) - tłumaczyła Broniarczyk.

Aktywistka zwróciła także uwagę, że to, co się teraz dzieje w USA jest "absolutnie straszne". - Bo mamy dwie rzeczywistości. Polityczną, czyli wszystkie dyskusje  oraz osoby dotknięte tym prawem tu i teraz - podkreśliła. I przypomniała, że w wielu stanach po ogłoszeniu wyroku, kliniki przestały wykonywać zabiegi aborcji. - Dla osoby, która jutro czy za dwa miała mieć przerwanie ciąży, to naprawdę jest tragedia - zaznaczyła. 

Jak dodała, w Stanach Zjednoczonych "sytuacja ciągle nie jest jasna". - Ten wyrok wszedł, ale to teraz jakby na stanie leży odpowiedzialność zorganizowania tej nowej rzeczywistości. A te przepisy już lokalnie, na poziomie stanowym, wcale nie są tak jasne, żeby kliniki wiedziały, jak mają operować - wyjaśniała działaczka Aborcji bez Granic.

Czy USA są przygotowane, by poradzić sobie z decyzją Sądu Najwyższego?

Natalia Broniarczyk zwróciła też uwagę, że prawo uchwalone na podstawie sprawy Roe vs. Wade tylko teoretycznie gwarantowało dostęp do aborcji wszystkim Amerykanom. - Cała grupa osób nigdy się w tym prawie nie mieściła. Działały fundusze, działały grupy, które musiały pomagać w dostępie do aborcji, mimo tego, że był ten zagwarantowany dostęp - mówiła. 

Dodała także, że stany środkowe, takie jak Teksas, Minnesota czy Mississipi, od wielu lat próbowały zakazać aborcji. - Tam były podejmowane naprawdę szeregi decyzji, które sprawiały, że osoby musiały jeździć kilkaset mil, żeby dostać aborcję w innym stanie - tłumaczyła. Rozmówczyni Anny Piekutowskiej uważa więc, że w związku z tym częściowo USA są na decyzję Sądu Najwyższego przygotowane.

Dodała, że problemem może być to, iż w Stanach Zjednoczonych "ciągle bardzo mało osób wie o aborcji farmakologicznej". - 60 proc. To jest mało jak na kraj z tak dobrym dostępem do internetu, z tak łatwym dostępem do informacji, z tak dużym ruchem feministycznym. Ale to też świadczy o tym, że tam jest bardzo duża medykalizacja aborcji, to znaczy, że jest takie podejście, że aborcja musi się odbywać w warunkach klinicznych i musi być wykonana przez lekarza lub certyfikowanego pracownika ochrony zdrowia - wskazywała działaczka.

To natomiast - jak oceniła - sprawia, że wśród Amerykanek panuje przekonanie, że aborcja farmakologiczna to "już ostatnia deska ratunku". - A to nie pomaga. Bo wzmaga się strach i osoby mogą myśleć, że lepiej jest wydać te 1000-1500 dolarów na podróż, zapożyczyć się, być może skorzystać z pomocy jakiejś osoby z internetu, która wcale nie chce dla nas dobrze - mówiła gościni TOK FM. 

1,5 mln więcej pacjentek w samej tylko Kalifornii

Jak podkreśliła Broniarczyk, ze względu na ogromne zróżnicowanie potencjalnych pacjentek w USA, by umożliwić dostęp do aborcji wszystkim jej potrzebującym, potrzebnych będzie bardzo wiele funduszy aborcyjnych. 

Aktywistka zwróciła przy tym uwagę na "przerażające" ją liczby. - Jak ja widzę, że do Kalifornii może każdego roku jeździć 1,5 mln więcej pacjentek aborcyjnych, no to my wysłałyśmy 1541 osób w 2021 roku i naprawdę jesteśmy zarobione po pachy. I nie udałoby nam się to, gdyby nie to, że jesteśmy dosyć dobrze działającą, współpracującą, znającą się siecią - podkreśliła. I dodała, że 1,5 mln osób brzmi naprawdę jak wyzwanie. - Ale wierzę w nie, ostatni miesiąc pokazał, że są w stanie się zorganizować i mają ogromne wsparcie mainstreamowych mediów - podsumowała działaczka Aborcji bez Granic.

Czy wiesz, że możesz słuchać TOK FM przez internet bez reklam? W Radiu TOK + Muzyka zamiast reklam usłyszysz muzykę. Kup TOK FM Premium w promocyjnej cenie 1 zł za pierwszy miesiąc, później 13,99 zł za każdy kolejny.

Nie czekaj, wypróbuj Radio TOK FM bez reklam!

DOSTĘP PREMIUM