"Rosjanie będą potrzebowali pauzy". Ekspert o miękkim podbrzuszu i zmianie strategii Ukraińców

Rosja wycofała się z Wyspy Węży. - Internet żartuje, że nie było już chętnych do tego ośrodka wypoczynkowego na Morzu Czarnym - komentuje w TOK FM Mariusz Cielma. Ekspert z miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa" zastrzega jednak, że w innych rejonach Ukrainy, sytuacja wygląda źle, a Rosjanie zintensyfikowali swoje działania.
Zobacz wideo

Na położonej na Morzu Czarnym Wyspie Węży nie ma już żołnierzy rosyjskich - poinformował w czwartek Andrij Jermak, szef biura (kancelarii) prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. "Siły Zbrojne Ukrainy przeprowadziły cudowną operację. To będzie Ukraina" -  dodał. 

Jak zauważył Mariusz Cielma z miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa", wycofanie się Rosjan z Wyspy Węży ma znaczenie nie tylko symboliczne.

- Od pierwszych godzin konfliktu wyspa stała się znana - mówił w "Światopoglądzie" u Agnieszki Lichnerowicz. Jeszcze podczas lutowej ofensywy stacjonujący tam i liczący zaledwie 13 osób garnizon ukraińskiej Straży Granicznej odpowiedział: "Rosyjski okręcie wojenny, idi na…".

Jak tłumaczył, chodzi także i potencjał wojskowy Wyspy Węży. Tym bardziej, że "Ukraińcy obawiali się, że Rosjanom uda się na niej umieścić wyrzutnie przeciwlotnicze dużego zasięgu, co ograniczałoby ruch powietrzny nad obwodem odeskim".  - Także radary dalekiego zasięgu mogłyby patrzeć dużo głębiej, precyzyjniej w głąb terytorium ukraińskiego - dodał.

Ale w grę wchodzą także kwestie polityczne, zastrzegł Mariusz Cielma. - Zawsze wysepka to też kwestie wód terytorialnych - 12 mil wokół danego terenu - i stref wyłączności ekonomicznej, czyli walki o zasoby Morza Czarnego - dopowiedział. 

"Nie było już chętnych do ośrodka wypoczynkowego"

Wcześniej dowództwo operacyjne Południe podawało, że w nocy ze środy na czwartek, po udanym przeprowadzeniu przez siły ukraińskie kolejnego etapu operacji wojskowej obejmującej ataki z użyciem rakiet i artylerii na Wyspę Węży, przeciwnik "pośpiesznie ewakuował resztki garnizonu dwoma szybkimi kutrami" i opuścił wyspę. 

Ekspert "Nowej Techniki Wojskowej" przekonywał, że choć Rosjanie próbowali wzmocnić wyspę - wysyłali tam m.in. zestawy przeciwlotnicze, to jednak nie wytrzymali ukraińskich ataków artyleryjskich, rakietowych i lotniczych. - Poza tym Ukraińcy znaleźli sposób, by udało im na trudnym wybrzeżu - to delta Dunaju - umieścić haubicę Bohdan, własnej produkcji, prototypową, która ostrzeliwała cele na dystansie ok. 40 km. W tej sytuacji trudno się było Rosjanom dalej obronić - ocenił Mariusz Cielma.

Inna rzecz, w jego ocenie, że dalsze utrzymywanie tam rosyjskich żołnierzy mijało się z celem. - Internet żartuje, że nie było już chętnych do tego ośrodka wypoczynkowego na Morzu Czarnym - podkreślił. 

O atakach w rejonie Wyspy Węży armia ukraińska informowała od ponad tygodnia. Były to uderzenia m.in. na stację radarową i rosyjski system przeciwlotniczy.

"Ukraina musi zmienić strategię działania"

Agnieszka Lichnerowicz dopytywała, czy odbicie Wyspy Węży nie przysłania jednak niepokojących wieści z Donbasu. Dziennie ginie tam kilkuset ukraińskich żołnierzy. Przewaga Rosjan jest aż 10-krotna.

- W rejonie Lisyczańska jest źle. Bardzo możliwe, a nawet wysoce prawdopodobne, że Ukraińcy w sposób jak najbardziej planowy, zorganizowany opuszczą ten teren - przyznał gość TOK FM. - Rosjanom jak na razie udało się dokonać przełamania na południe od miasta; miękkim podbrzuszem. Trwają walki na obrzeżach - dodał. 

Inna rzecz, jak przypomniał, że wycofanie się z tych pozycji sugerują już sami Ukraińcy. - Głównodowodzący generał (Wałerij) Załużny mówił, że Ukraina musi zmienić strategię działania. Nie tylko walczyć o przysłowiowego ostatniego żołnierza na każdej pozycji. Ale też prowadzić bardziej manewrowa obronę. Co w jego definicji oznacza: zajmować lepsze pozycje do obrony - mówił.

- A Ukraina ma jeszcze siłę się bronić? Biorąc pod uwagę przewagę rosyjską - dopytywała prowadząca.

- Przewaga rosyjska została zgrupowania na odcinku, który liczy maksymalnie kilkadziesiąt kilometrów - odpowiedział Mariusz Cielma. Jednak od razu zastrzegł:  - Ale obawiam się jednego i być może na to liczy strona rosyjska: że potok dostaw sprzętu zachodniego nie jest na tyle duży, by zastępować sprzęt, który Ukraina traci. Rozmawiamy o kilku, kilkunastu działach, haubicach, wyrzutniach rakietowych, które Zachód planuje dostarczyć. Poza tym wszyscy czekamy na efekty programu Land Lease. Ale to wszystko jest kwestią miesięcy".

Ilu? - To może źle zabrzmieć. Ale może nawet nie w tym roku - zastrzegł gość TOK FM. 

"Przeciwnik znajdzie się w większym kłopocie"

Ukraińskie MSW twierdzi, że to Władimir Putin bezpośrednio kieruje teraz działaniami wojennym, z czego wynikać ma też ich intensywność. Ale wojskowi mogą utrzymać ją miesiąc lub dwa - oceniają eksperci.  

- Rosjanie z pewności będą potrzebowali pauzy i decyzji, co robią dalej - skomentował ekspert "Nowej Techniki Wojskowej". - Z kolei strona ukraińska mówi o tym, że będzie przygotowana do działań ofensywnych w sierpniu. A i jedna, i strona liczy na to, że to przeciwnik znajdzie się w większym kłopocie - podsumował ekspert.

Czy wiesz, że możesz słuchać TOK FM przez internet bez reklam? W Radiu TOK + Muzyka zamiast reklam usłyszysz muzykę. Kup TOK FM Premium w promocyjnej cenie 1 zł za pierwszy miesiąc, później 13,99 zł za każdy kolejny. Nie czekaj, wypróbuj Radio TOK FM bez reklam!

DOSTĘP PREMIUM