Kaczyński znów wziął na cel osoby LGBT. "Budzenie wszystkich strachów polskich"

Prezes PiS znów szydził z osób LGBT. - To, co robi Jarosław Kaczyński - dzieląc ludzi, wyśmiewając osoby transseksualne czy osoby ze społeczności LGBT - jest obrzydliwe - komentowała w TOK FM Dominika Długosz z "Newsweeka". Z kolei Grzegorz Osiecki z "Dziennika Gazety Prawnej" zastanawia się, na ile postulaty światopoglądowe będą w ogóle "grały rolę" w najbliższej kampanii wyborczej.
Zobacz wideo

Lider Prawa i Sprawiedliwości gościł w niedzielę w województwie świętokrzyskim. Wizytę rozpoczął od Ostrowca Świętokrzyskiego, potem pojechał do Kielc. To tam przekonywał, że najlepszym wyjściem byłoby, gdyby Unia Europejska składała się z suwerennych państw, "którym się nikt nie będzie wtrącał, jakie mają sądy - oczywiście muszą być niezawisłe. I jakie mają obyczaje". - Jeżeli gdzieś jest jakaś moda, żeby Krysia została Stasiem, to to nie znaczy, że w Polsce też musi być taka moda -  podkreślał.

W ocenie Dominiki Długosz z "Newsweeka", Jarosław Kaczyński "dzieli ludzi i wyśmiewa osoby transseksualne czy osoby ze społeczności LGBT". - To obrzydliwe. Znowu szczuje na osoby odmienne - mówiła w Poranku Radia TOK FM u Dominiki Wielowieyskiej. - Osoby homoseksualne to najwyraźniej za mało. Trzeba uderzać w osoby transseksualne. To, w jaki sposób robi to Jarosław Kaczyński, to, jak straszne są jego słowa, to mi się w głowie nie mieści -  dodała.

W jej ocenie ma to jednak cel polityczny. Dokładnie mobilizację elektoratu. - To budzenie wszystkich strachów polskich. Najnormalniej w świecie znowu w badaniach musiało wyjść PiS, że uchodźców się już nie boimy - trudno, żeby w tej chwili mówić o uchodźcach, jak mamy w Polsce dwa miliony Ukraińców, którzy uciekają przed wojną - przekonywała, zastrzegając, że "gdzieś jest jednak granica, której nie powinniśmy przekraczać". - A Jarosław Kaczyński przekracza ją tydzień po tygodniu - podkreśliła.

Także zdaniem Grzegorza Osieckiego z "Dziennika Gazety Prawnej", również gościa TOK FM, chodzi o element walki politycznej. - Na pewno to jest instrumentalne wykorzystanie tych kwestii do kampanii. By komunikować się ze swoim elektoratem. Bardzo konserwatywnym. Bez dwóch zdań - zapewnił.  - Pytanie, na ile te postulaty światopoglądowe będą w ogóle grały rolę - zastrzegł od razu.

Tym bardziej, że - według niego - zarówno po stronie PiS, jak i opozycji, jest jednak "przeświadczenie, że decydować będą kwestie inflacyjne". - Komfort życia, drożyzna. To będzie główna broń. Na tym polu będzie toczyła się polityczna bitwa. Na kilka punktów proc. Inne pola będą miały drugorzędne znacznie - podkreślił.

"On to robi specjalnie"

- Monika Olejnik w felietonie "Gazety Wyborczej" przypomniała, że  osoba transseksualna, zasłużona działaczka opozycji, została odznaczona przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego - mówiła też Dominika Wielowieyska. I oceniła, że Jarosław Kaczyński zaprzecza ideom, które przyświecały Lechowi Kaczyńskiemu.  

- Pojawiały się takie komentarze, że Jarosław Kaczyński to powiedział raz. Rzucił. Być może coś gdzieś przeczytał i rozbawiła go sytuacja osób transseksualnych. w Polsce. Nie. To jest nieprawda. On to powtarza na każdym spotkaniu. On to powtarza w takiej samej stylistyce. On to robi specjalnie - skomentowała Dominika Długosz. 

W czerwcu Jarosław Kaczyński w czasie wystąpienia we Włocławku o społeczności LGBTQ mówił m.in. że należy "badać takie osoby". - Ktoś się może z nami nie zgadzać, ma lewicowe poglądy, uważa, że każdy z nas może w pewnym momencie powiedzieć, że teraz, do tej pory, do godziny wpół do szóstej, byłem mężczyzną, a teraz jestem kobietą. No bo przecież lewica uważa, że tak powinno być -  przekonywał też wtedy. Z kolei w Grudziądzu dowodził: "Wyobraźmy sobie, że ktoś z panów tutaj siedzących przychodzi w pewnym momencie do swojej pracy i mówi: 'Proszę państwa, ja nie jestem Władysław, ja jestem Zosia'. No i według tego, co nam zalecają z Zachodu, wszyscy powinni się temu podporządkować, bo inaczej się uraża. A dlaczego jestem Zosia? No bo... może jutro będę z powrotem Władysławem, ale dzisiaj jestem Zosia". - My się musimy obronić przed szaleństwem, musimy obronić rodzinę składającą się z kobiety i mężczyzny i oczywiście, daj Boże, dzieci - skwitował prezes PiS.

DOSTĘP PREMIUM