Rocznica rzezi wołyńskiej. "To okazja dla środowisk skrajnie prawicowych do lansowania się"

Narodowcy w związku z Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu zorganizowali w Przemyślu manifestację. - W dzisiejszych okolicznościach najlepiej by było ograniczyć się do zapalenia świeczek i tego rodzaju praktyk pamięci - ocenił w TOK FM prof. Tomasz Stryjek z Zakładu Badań nad Historią i Pamięcią Europy Wschodniej PAN.
Zobacz wideo

Od w 2016 r. 11 lipca obchodzony jest ustanowiony przez Sejm Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu. Ma on przypominać o mordach dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczpospolitej Polskiej. W związku z tym w niedzielę Młodzież Wszechpolska zorganizowała w Przemyślu Marsz Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej. Jak informuje organizacja w mediach społecznościowych, podobne wydarzenia odbędą się także w innych miastach w Polsce.

- W dzisiejszych okolicznościach najlepiej by było ograniczyć się do zapalenia świeczek i tego rodzaju praktyk pamięci - ocenił prof. Tomasza Stryjka z Zakładu Badań nad Historią i Pamięcią Europy Wschodniej Polskiej Akademii Nauk. Zdaniem gościa TOK FM o wydarzeniach, do których doszło na Wołyniu, powinni - w dalszej przyszłości - rozmawiać historycy. Wskazał, że "uwolnienie dyskusji akademickiej od polityczno-państwowych nacisków" - w jego ocenie - zmniejszyłoby różnice w postrzeganiu historii przez Polaków i Ukraińców. 

"Pewne środowiska są niezaspokajalne w żądaniach"

Jak zauważył gość Anny Piekutowskiej, w interesie niektórych grup politycznych, a także Rosji, jest bowiem zaognianie polsko-ukraińskich sporów. Historyk wskazał, że "ostry i konfliktowy kurs w polityce pamięci Polski wobec Ukrainy i Ukrainy wobec Polski" zaczął się już około 2007-2008 roku. - Więc mamy już właściwie 15 lat sytuacji powracania co roku tego kryzysowego momentu. A 2016 rok to taki przełom. Zakwalifikowanie jako ludobójstwa tych zbrodni właściwie spowodowało, że państwo polskie już nie ma odwrotu od tego, co wówczas powiedziało o działalności UPA - wskazał prof. Stryjek.

Dodał, że rzeczywiście "to taka okazja dla środowisk skrajnie prawicowych do lansowania się tego dnia", podobnie, jak święto 11 listopada. - W 2016 roku przyłożyła do tego rękę w zasadzie cała polska elita polityczna. Oczywiście nie zdając sobie w dużej mierze sprawy z tego, że jasna ocena przez państwo polskie tego, czym to wydarzenie było w historii, nie zakończy kwestii. Przeciwnie, tylko ją jeszcze bardziej zaogni. Bo pewne środowiska są niezaspokajalne w żądaniach w stosunku do Ukrainy, jeśli chodzi o to, co powinna zrobić i za co przeprosić - ocenił ekspert z Polskiej Akademii Nauk. Jak mówił, mają w tym bowiem swój interes polityczny. 

Prof. Stryjek ma jednak nadzieję, że emocje związane z rzezią wołyńską nie wpłyną na obecny sojusz polsko-ukraiński. - Myślę, że na poziomie państwowym te stosunki się utrzymają. Wydaje się, że rządzący nie dadzą się zachwiać w postawie, którą przyjęli po 24 lutego - mówił. 

Historyk podkreślił jednak, że tego typu marsze, demonstracje - jak ta zorganizowana w Przemyślu -  zawsze "są groźne" dla stosunków polsko-ukraińskich, a także dla myślenia Polaków o własnej historii. - One reaktualizują w Polsce stereotyp Ukraińca już nawet nie tylko jako rezuna (mordercy - red.), choć również to ma miejsce, ale szerzej - stereotyp Ukraińca jako kogoś, kto się kojarzy przede wszystkim z historią rozlewu krwi - alarmował. - Zgodnie z takim stereotypem Ukrainiec nie kojarzy się ze współczesnością, z państwem, które broni niepodległości, czy z osobą, która przyjechała do Polski na studia, do pracy, ale z martyrologicznymi dla Polski, historycznymi wydarzeniami  - wyjaśnił gość TOK FM.

Historyk nazwał to "historyzacją wizerunku". I wskazał, że "to są okulary, przez które polska opinia publiczna ma skłonność nadal patrzeć na Ukrainę - jako źródło zamętu i niebezpieczeństw". - To niczemu nie służy w tym, co jest do zrobienia. Mianowicie we wsparciu Ukrainy w każdym wymiarze, patrząc na przyszłość obu krajów w Europie Środkowo-Wschodniej - podkreślił prof. Stryjek z Zakładu Badań nad Historią i Pamięcią Europy Wschodniej PAN i Collegium Civitas.

DOSTĘP PREMIUM