Kanada robi "wyjątek obudowany hipokryzją" ws. sankcji na Rosję. "Kwestie moralne ustąpiły twardym interesom"

Kanada zdecydowała o przekazaniu Rosji, za pośrednictwem Niemiec, turbiny dla gazociągu Nord Stream 1. - W sytuacji, kiedy mieliśmy bezprecedensową uchwalę kanadyjskiej Izby Gmin, mówiącą o ludobójstwie dokonywanym przez Rosjan na Ukrainie, to ogromna niekonsekwencja. Pokazuje, że przywiązanie, które (Justin) Trudeau deklarował do prezydenta Ukrainy może - w sytuacji testu - okazać się pustą deklaracją - przekonywał w TOK FM dr Marcin Gabryś z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Zobacz wideo

Minister zasobów naturalnych Kanady poinformował, że tamtejszy rząd zezwoli na transport do Niemiec serwisowanych obecnie w Montrealu turbin do gazociągu Nord Stream 1. Jonathan Wilkinson przyznał, że zwrot nastąpi na mocy specjalnego jednorazowego zezwolenia. Wilkinson zapewnił jednak o nieustającym wsparciu Kanady dla Ukrainy i zobowiązaniu do dalszych sankcji wobec Rosji. Według źródeł rządowych, na które powołuje się agencja Reutera, turbiny służące do tłoczenia gazu zostaną najpierw wysłane do Niemiec, a później przekazane rosyjskiemu Gazpromowi. Komisja Europejska wyraziła we wtorek zadowolenie w związku z decyzją władz Kanady. Podkreśliła, że krok ten usuwa jedną z wymówek stosowanych przez Rosję dla ograniczania dostaw gazu do UE.

Zdaniem dr Marcina Gabrysia z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego "to najtrudniejsza sytuacja, w jakiej znalazł się kanadyjski rząd od wybuchu wojny w Ukrainie" - i to z kilku powodów. W tym także za sprawą apeli przedstawicieli rządu Niemiec. 

- Politycy mówili otwarcie, że od zwrotu turbiny - a właściwie turbin, bo jest ich sześć - zależy to, czy wytraci się Putinowi z ręki argument, który mógłby doprowadzić do całkowitego zaprzestania przesyłania gazu przez Nord Stream 1 - mówił w "Połączeniu" u Jakuba Janiszewskiego.

Podkreślił przy tym, że "w apelu przedstawicieli rządu Niemiec pojawiały się odwołania do solidarność nie tylko z Niemcami, ale z całą społecznością europejską". Głównie dlatego, że "Niemcy przesyłają gaz do innych krajów, łącznie z Polską".

W ocenie eksperta, apel jest jednak o tyle zrozumiały, że "sankcje przeciwko Rosji nie mają być narzędziem, które doprowadzi do trudności gospodarki europejskie".  - Sankcje zostały wprowadzone po to, by zadać straty gospodarce rosyjskiej - podkreślił. 

"Pusta deklaracja"

Prezydent Ukrainy skrytykował Kanadę za przekazanie Rosjanom turbin do gazociągu Nord Stream.-  W kwestii energii Rosja nigdy nie trzymała się zasad i nie będzie się ich trzymać dopóki nie zobaczy oznak siły - mówił Wołodymyr Zełenski. Jego zdaniem, odesłanie turbin przez Kanadę to "absolutnie niedopuszczalny znak słabości wobec agresora".

- Kiedy mamy sytuację krytyczną, to rząd kanadyjski ustępuje i wprowadza wyjątek, który jest obudowany dużym stopniem hipokryzji. Zwrot turbiny do Niemiec, a potem przekazanie jej przez Niemcy Rosji, ma tylko zamydlić sytuację - ocenił gość Jakuba Janiszewskiego. - Widać, że kiedy ma miejsce szantaż, sankcje przestają działać - dodał. 

Dlatego, jak podkreślił, "także władze ukraińskie jasno wskazały, że to precedens, który może odprowadzić do tego, że system sankcji stanie się dużo mniej wiarygodny".  - Skoro można raz ustąpić Putinowi, to czemu nie drugi, trzeci i czwarty. Jeżeli podobne apele się pojawią - zauważył dr Marcin Gabryś.

Podkreślił przy tym, że "z pespektywy krajów Europy Środkowej, Polski, Ukrainy w szczególności, jest to ustąpienie dyktatorowi".  - Także w sytuacji, kiedy mieliśmy bezprecedensową uchwalę kanadyjskiej Izby Gmin, mówiącą o ludobójstwie dokonywanym przez Rosjan na Ukrainie, to ogromna niekonsekwencja. Pokazuje, że przywiązanie, które (Justin) Trudeau deklarował do prezydenta Ukrainy może - w sytuacji testu -  okazać się pustą deklaracją - dodał.

"Kanada poświęcona na ołtarzu złej polityki Niemiec"

Zgoda Kanady, by mimo obowiązujących sankcji, odesłać Rosji za pośrednictwem Niemiec turbinę do Nord Stream 1, została przyjęta przez rząd Niemiec "z ulgą". - Cieszymy się z decyzji naszych kanadyjskich przyjaciół i sojuszników - stwierdził kanclerz Olaf Scholz.

Zdaniem eksperta Uniwersytetu Jagiellońskiego ta wypowiedź jest o tyle istotna, że wskazuje też na "aspekt ekonomiczny skrzętnie ukrywany przez władze kanadyjskie". - Tutaj kwestie moralne ustąpiły twardym interesom gospodarczym, które są schowane pod słowami, że Kanada nie przekazuje turbin bezpośrednio Rosji - mówił dr Marcin Gabryś. 

Przypomniał przy tym, że relacje gospodarcze Niemiec i Kanady są ogromnie ważne, a i "różne kontrakty gospodarcze są elementem nacisku, które Niemcy zastosowali w stosunku do Kanadyjczyków". 

- Kanada liczy na to, że Niemcy - w długiej perspektywie - będą kupować różne surowce. Łącznie z gazem skroplonym, kiedy powstanie już infrastruktura kanadyjska. Do tego dochodzi też sprzedaż wodoru i np.  inwestycje związane z surowcami potrzebnymi do produkcji nowoczesnych technologii w energetyce odnawialnej - wyliczył gość "Połączenia". 

Jak Ukraina skomentowała postawę Niemiec? - Ukraińcy nie atakują Niemców tak mocno jak Kanady, co wynika z siły relacji gospodarczych Niemiec i Ukrainy - zwrócił uwagę ekspert Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

W jego ocenie, "najgorsze w tej sytuacji jest jednak to, że Niemcy nie mogą być pewnie, że transfer gazu wróci do poziomu sprzed remontu".  - Wszystko jest w rękach Putina. Czy nie będzie chciał zastosować szantażu, wymyślając kolejny pretekst?! To wcale nie jest takie pewne. Sami Niemcy zresztą o tym mówią - dodał. I skwitował: "Wydaje się, że Kanada została poświęcona na ołtarzu złej polityki Niemiec i decyzji, które zostały podjęte dekady temu przez polityków, którzy uzależnili się od gazu z Rosji".

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM