Zełenski "tasuje karty" w swoim obozie. "Ma tak duży zakres władzy, że można go nazwać dyktatorem"

Parlament ukraiński przegłosował dymisję szefa SBU i prokurator generalnej. Zdaniem Wojciecha Konończuka nie oznacza to jednak wielkich zmian. - To raczej tasowanie kart w ramach swojego obozu władzy - mówi w TOK FM wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich. Czemu mają służyć te zmiany?
Zobacz wideo

Rada Najwyższa (parlament) Ukrainy przegłosowała usunięcie ze stanowiska szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) Iwana Bakanowa i dymisję prokurator generalnej Iryny Wenediktowej - informują ukraińskie media, powołując się na deputowanych. O zmiany wnioskował w parlamencie prezydent Wołodymyr Zełenski.

Jak zauważył w TOK FM Wojciech Konończuk, wicedyrektor OSW, "polityka na Ukrainie cały czas trwa, mimo blisko pięciu miesięcy wojny". Nie oznacza to jednak, jak od razu zastrzegł, wielkich zmian. - To raczej tasowanie kart w ramach swojego obozu władzy - mówił w "Światopodglądzie" u Agnieszki Lichnerowicz. - I szef SBU, i prokurator generalna postrzegani byli jako ludzie Zełenskiego - dodał.  Przypomniał przy tym, że z Bakanowem prezydent Ukrainy znał się od dzieciństwa. Z kolei Wenediktowa była blisko związana z biurem prezydenta.

Skąd w takim razem pomysł na wymianę urzędników wysokiego szczebla? - Mimo tego, że Iwan Bakanow zajmował stanowisko szefa SBU przez trzy lata, to się nie sprawdził. Prezydent Zełenski postanowił go wymienić, pokazując przy tym, że jest problem niedokończonej reformy służby bezpieczeństwa, która w sytuacji wojny z Rosją okazuje się kluczowa - wyjaśnił rozmówca TOK FM. 

Przypomniał, że jak do tej pory ujawniono ok. ok. 60 zdrad funkcjonariuszy SBU i prokuratury generalnej. - To pokazuje, że problem istnieje. Pytanie, czy on nie jest jeszcze głębszy niż ujawnione do tej pory przypadki - dodał rozmówca Agnieszki Lichnerowicz.

Z kolei zamiast byłej już prokurator generalnej, "być może potrzebna jest osoba bardziej lojalna, posłuszna i skuteczna". - Poza tym w sytuacji wojny, biuro prokuratura generalnego jest niezwykle istotnym instrumentem władzy. Także biorąc pod uwagę fakt, że trwa wprowadzanie reformy deoligarchizacji, a walka polityczna z głównymi przeciwnikami Zełenskiego, przede wszystkim obozem Petra Poroszenki, nie zniknęła. Pewnie takie są rachuby prezydenta - dopowiedział ekspert OSW.  

"Jedyny władca Ukrainy" 

Ukraińska Prawda ocenia - w analizie poświęconej zwolnieniom - że dymisje wpisują się w proces konsolidowania kontroli nad strukturami siłowymi przez biuro (kancelarię) prezydenta. Mają to realizować szef biura Andrij Jermak i jego zastępca Ołeh Tatarow. - Jedno nie wyklucza drugiego - skomentował krótko Wojciech Konończuk. Choć, jak od razu zauważył, "akcje Andrija Jermaka rzeczywiście idą mocno w górę". - Szef administracji biura prezydenta postrzegany jest jako drugi najbardziej wpływowy polityk na Ukrainie, po prezydencie. Widać, że Zełenski mu ufa. To osoba do zadań specjalnych. Tym bardziej że także nowy p.o. szefa SBU, Wasyl Maluk, jest z nim związany - podkreślił. 

Na uwagę Agnieszki Lichnerowicz, że prezydent Ukrainy coraz bardziej autorytarnie sprawuje władzę, Konończuk odpowiedział również krótko. - Zełenski ma dziś tak duży zakres władzy, że można by go nazwać dyktatorem - przyznał. Ale od razu zastrzegł: "Zwróciłbym jednak uwagę, że cały czas mówimy o sytuacji nienormalnej z punktu widzenia demokratycznego państwa, jakim jest Ukraina. Kiedy prawo stanu wojny daje mu nieograniczone niczym prerogatywy władzy. On dziś tak naprawdę jest jedynym władcą Ukrainy". 

- Biorąc to pod uwagę, to i tak bardzo demokratycznie się prowadzi - skwitowała prowadząca.

DOSTĘP PREMIUM