Olaf Scholz "przebudził się z ręką w nocniku". "Aż podniosłem brew z satysfakcją, że się tak biczuje"

Kanclerz Olaf Scholz opublikował w "GW" i "FAZ" tekst, w którym napisał o zwrocie w niemieckiej polityce, który dokonał się za sprawą wojny w Ukrainie. - Z pewnym rozbawieniem czytałem, że Scholz - członek poprzedniego rządu niemieckiego - obudził się, że Bundeswehra jest w złym stanie i Niemcy są nadmiernie uzależnione od rosyjskich surowców - mówił w TOK FM Michał Broniatowski, publicysta Onetu i "Politico". - Aż podniosłem jedną brew z satysfakcją, że on się tak biczuje - dodał.
Zobacz wideo

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz w tekście kilka dni temu opublikowanym na łamach "Gazety Wyborczej" napisał, że "atak Putina na Ukrainę stworzył nową rzeczywistość - i także w Niemczech wiele rzeczy nie może pozostać takimi, jakie są". Stwierdza m.in., że błędem, który obecnie naprawia, było uzależnienie się od Rosji. 

W rozmowie z Jackiem Żakowskim Michał Broniatowski, publicysta Onetu i "Politico", wskazał, że czytając tę publikację miał wrażenie "przebudzenia się kogoś z ręką w nocniku". Zwrócił także uwagę, że ten tekst ukazał się w także w "Frankfurter Allgemeine Zeitung" - najbardziej opiniotwórczym dzienniku w Niemczech. - Czyli jest to taki manifest polityczny pana Scholza, który spisał w punktach to, co Niemcom się ostatnio przydarzyło i jakie ma plany na przyszłość - stwierdził.

- Muszę powiedzieć, że z pewnym rozbawieniem czytałem początek tego tekstu, w którym Scholz, członek poprzedniego rządu niemieckiego, wówczas wicekanclerz, pisze o nadziejach związanych z Putinem, które ten zniszczył wojną w Ukrainie. Obudził się też, że Bundeswehra jest w złym stanie i Niemcy są nadmiernie uzależnione od rosyjskich surowców - komentował Broniatowski w Poranku Radia TOK FM. - Aż podniosłem jedną brew z satysfakcją, że on się tak biczuje - dodał. Dziennikarz ocenił, że musiała przyjść aż wojna w Ukrainie, "dopiero Putin musiał pokazać swoje prawdziwe oblicze, żeby Niemcy się obudzili". 

Zapytany czy coś jednak z tego wynika, odpowiedział, że według niego, Scholz napisał jedną bardzo ważną rzecz. - Opisując te wszystkie zmiany, które już obserwujemy, zarówno jeśli chodzi o politykę militarną Niemiec, jak i gospodarczą, energetyczną stwierdził, że możemy na nich budować "jeśli Niemcy przejmą w tych trudnych czasach odpowiedzialność za Europę i odpowiedzialność na świecie" - mówił Broniatowski. 

"Scholz po raz pierwszy tak wyraźnie stawia program reformy politycznej UE"

Z kolei Jakub Majmurek, publicysta "Krytyki Politycznej" ocenił, że to bardzo ważny tekst, ponieważ  Scholz po raz pierwszy tak wyraźnie stawia program reformy politycznej Unii Europejskiej. Zwrócił uwagę, że kanclerz pisze o tym, że Europa musi skończyć z zasadą jednomyślności w polityce zagranicznej. "Rozwoju Unii Europejskiej już nie mogą blokować egoistyczne weta poszczególnych państw" - stwierdził bowiem kanclerz Niemiec. - Wynika z tego najpewniej jakaś propozycja zmiany traktatów, czego Niemcy nie były do tej pory zwolennikiem. I bardzo możliwe, że to będzie taka zmiana traktatów politycznych, która zinstytucjonalizuje Unię kilku prędkości - mówił Majmurek.

Rozmówca Jacka Żakowskiego podkreślił bowiem, że na takie zmiany w UE na pewno nie zgodzi się Polska. - Już wcześniej Jarosław Kaczyński mówił, że Scholz próbuje budować IV Rzeszę Niemiecką. Tego typu propozycje zostaną zinterpretowane przez polski rząd w tym kluczu - wskazał. I dodał, że "jest bardzo możliwe, że Niemcy przychylą się do stanowiska, które do tej pory mieli raczej Francuzi, że konieczne jest wydzielenie jakiegoś jądra twardej integracji, nie tylko na poziomie ekonomicznym w postaci sfery euro, ale także politycznym". 

Publicysta "KP" na koniec poddał jednak w wątpliwość autorytet i wiarygodność niemieckiego przywódcy. Przypomniał jak zachowywał się po ogłoszeniu swojego poprzedniego wielkiego zwrotu dotyczącego konfliktu w Ukrainie i europejskiej oraz niemieckiej polityki bezpieczeństwa. - Ociągał się z eksportem broni, mimo że Niemcy są w pierwszej piątce jej globalnych eksporterów. Pytanie więc na ile on ma moralny i polityczny autorytet, by tego typu zmiany skutecznie zaproponować i przeprowadzić w Unii Europejskiej - podsumował Majmurek.

DOSTĘP PREMIUM