Po Draghim włoska skrajna prawica z rekordowym poparciem. "Robią wszystko, by odciąć łatkę neofaszystów"

We Włoszech odbędą się przyspieszone wybory. Sondaże pokazują rekordowo wysokie poparcie dla skrajnej prawicy. - Z jednej strony Giorgia Meloni, liderka partii Braci Włoch, jest polityczką, która prowadzi retorykę narodowego populizmu. Jest, podobnie jak Salvini, bardziej prorosyjska niż proeuropejska. Ale z drugiej, od kilku miesięcy Bracia Włoch robią wszystko, by odciąć łatkę neofaszystów - komentuje w TOK FM Marcin Górski, politolog i były wicekonsul w polskiej Ambasadzie we Włoszech.
Zobacz wideo

25 września odbędą się przyspieszone wybory parlamentarne we Włoszech - pół roku przed kalendarzowym terminem. To efekt dymisji rządu Mario Draghiego i podpisania przez prezydenta Włoch Sergio Mattarelli dekretu o rozwiązaniu parlamentu. Premier złożył rezygnację w związku z rozpadem koalicji, która przez 17 miesięcy tworzyła rząd jedności narodowej.

Zdaniem Marcina Górskiego, politologa i byłego wicekonsula w polskiej ambasadzie we Włoszech nawet jeśli włoska skrajna prawica dojdzie teraz do władzy, nie ma się czego obawiać. Sondaż Winpoll opublikowany pod koniec czerwca daje jej rekordowe 25,7 proc. - Z jednej strony Giorgia Meloni, liderka partii Braci Włoch, jest polityczką, która prowadzi retorykę narodowego populizmu. Jest, podobnie jak Salvini, bardziej prorosyjska niż proeuropejska. Ale z drugiej, od kilku miesięcy Bracia Włoch robią wszystko, by odciąć łatkę neofaszystów - mówił w "Pierwszym Śniadaniu" w TOK-u u Adama Ozgi. - W memo wewnętrznym partii były trzy ważne punkty: koniec z radykalizmem, koniec z nawiązywaniem do okresu faszyzmu i koniec z rzymskim pozdrowieniem tzw. saluto Romano - dodał.

Efekty zmian, jak zauważył, już widać. Bracia Włoch nie wzięli np. udziału w rocznicy zamachu na Sergio Ramellego, prawicowego działacza. Choć uczestniczyli w nich co roku. - Możliwe, że to metoda na okres przedwyborczy, żeby wybielić wizerunek, a potem może być inaczej - zastrzegł rozmówca TOK FM.

W ocenie Marcina Górskiego, są jednak jeszcze dwa elementy, które nie pozwolą, by doszło do radykalizacji rządu we Włoszech. Nawet gdyby wygrała Giorgia Meloni i partia Braci Włoch. To, prezydent (bezpartyjny) i przyszli koalicjanci, czyli Forza Italia Silvio Berlusconiego i Liga Salviniego. To siłą rzeczy - jak przekonywał ekspert - będzie zmuszać Braci Włochów do ustępstw. 

"Konkluzje za zamkniętymi drzwiami" 

Draghi podał się do dymisji w momencie, kiedy zabierał się do reform. Jakie są teraz pespektywy dla gospodarki, gdyby do władzy doszli Bracia Włoch, Liga i Forza Italia? - Meloni razem z Silvio Berlusconim i Ligą prowadziliby politykę poprawną. Byłyby to odpowiedzialne działania rządu, choć nie we wszystkich kwestiach zgadzaliby się z Brukselą, której bardziej na rękę byłby ekonomista Draghi - prognozował rozmówca TOK FM. - Ale koniec końców dochodziłoby do konkluzji za zamkniętymi drzwiami - ocenił. 

- A KPO byłoby argumentem w rękach Brukseli? - dopytywał prowadzący.

- Nawet na pewno. Jako, że Włochy mają euro, to Bruksela zawsze może tym argumentem przytrzymać ich różnego rodzaju zapędy - odpowiedział krótko Marcin Górski. 

Przypomniał też, że "kiedy była koalicja Ruchu Pięciu Gwiazd i Ligi, to najczęściej były awantury o to, że Liga chciała prowadzić poprawną politykę gospodarczo-finansową, a Ruch Pięciu Gwiazd próbował swoje różnego rodzaju pomysły przecisnąć kolanem". - Tutaj będzie podobnie. Bracia Włoch z Ligą i Forza Italia będą musieli znaleźć kompromis, by KPO był zrealizowane - podkreślił.

Zamiast jabłka, gniazdo szerszeni

Szef rządu złożył rezygnację po raz drugi. Po raz pierwszy zrobił to przed tygodniem, gdy poparcie dla gabinetu wycofał Ruch Pięciu Gwiazd (prezydent dymisji nie przyjął). Jak zauważył były wicekonsul w polskiej Ambasadzie we Włoszech to właśnie Ruch Pięciu Gwiazd jest największym przegranym tej kadencji. Z roku na rok tracił poparcie - z 35 proc. do 11 proc. obecnie. - Giuseppe Conte, próbując wykorzystać swoje pięć minut w polityce - jako przewodniczący ruchu - próbował ożywić sytuację, poprawić notowania. Zatrząsnął drzewem, by dostać jabłko. A spadło gniazdo szerszeni - mówił Marcin Górski.  

Dodał, że gdyby lider ruchu przyjął inną strategię, to wynegocjowaliby coś np. w rządzie, KPO lub ustawie pomocowej. - Bardziej było na rękę Conte siedzieć cicho i czekać na dalszy ciąg wydarzeń. A tak został z niczym - podkreślił.

Moment najlepiej wyczuły Liga Salviniego i Forza Italia, które "widząc szansę na wcześniejsze wybory, dogadały się wcześniej z partią Braci Włoch".

Efekt Draghiego 

Ekspert był też pytany, jak potoczy się dalsza kariera polityczna Mario Draghiego. Pozostanie na stanowisku jako premier tymczasowy aż do wyborów. - Draghi będzie centralą postacią Partii Demokratycznej. Choć nie jest z nią związany, to może być ich frontmenem. Przecież przewodniczący partii zaznaczył, że ich największym zadaniem jest teraz wygranie wyborów, bo - uwaga - tracą 2 pkt. do Braci Włoch - odpowiedział.

Ocenił, że zmiana jest możliwa. Tym bardziej, że "przewodniczący już ścignął wszystkich możliwych parlamentarzystów i liderów z wakacji". Poza tym, jak dodał, może działać też efekt Draghiego. - On będzie mówił o przytomnym, odpowiedzialnymi prowadzeniu polityki gospodarczej, mając COVID-19 na plecach i sytuację na Ukrainie - skwitował rozmówca Adama Ozgi. 

Mattarella zaapelował do wszystkich ugrupowań, aby w kampanii wyborczej wniosły "konstruktywny wkład" w nadrzędnym interesie Włoch.

DOSTĘP PREMIUM