Pokutna pielgrzymka papieża Franciszka do Kanady "bezprecedensowa i historyczna". "Będzie posypywał głowę popiołem"

- Wizyty Jana Pawła II były pełne triumfalizmu. W pielgrzymce Franciszka nie będzie nic z triumfalizmu. To pielgrzymka, podczas której papież będzie posypywał głowę popiołem - tak o wizycie Franciszka w Kanadzie mówiła w TOK FM Joanna Gierak-Onoszko. Kanadyjczycy na przyjazd papieża czekali od czasu opublikowania dramatycznych danych dot. śmierci rdzennych dzieci w szkołach z internatami, które prowadzone były głównie przez Kościół.

Kanada czekała na pielgrzymkę papieża Franciszka od lat - od chwili opublikowania raportu, który pokazywał skalę przemocy, do jakiej dochodziło w szkołach dla rdzennej ludności. Choć stworzone zostały przez kanadyjskie państwo, to kierowali nimi przede wszystkim księża i zakonnice. Dramatyczną przeszłość Kanady opisała Joanna Gierak-Onoszko, w nagradzanej książce "27 śmierci Toby'ego Obeda".

- Wiemy, że trafiło tam ok. 150 tys. dzieci. Raport komisji mówił, że trzy tys. nie wróciło, ale już w tym dokumencie napisano, że to dane zaniżone. Teraz mówi się, że to od siedmiu do dziesięciu tys. dzieci, które nie wróciły do domów, często miejsce ich pochówku nie jest znane. Dzieci umierały przede wszystkim z powodu chorób zakaźnych. Ginęły też z powodu głodu, z powodu podpaleń szkół, w których były zamykane. Część dzieci zginęła z ręki osób, które miały się nimi opiekować, czyli wychowawców i wychowawczyń - najczęściej księży i sióstr zakonnych. Dzieci padały ofiarami przemocy fizycznej, seksualnej - mówiła w TOK FM dziennikarka i reportażystka.

W raporcie dotyczącym przemocy w szkołach dla rdzennej ludności wyznaczono ponad 100 punktów, które miałby stanowić mapę drogową dochodzenia do prawdy i pojednania. - Jednym z tych punktów był formalne przeprosiny ze strony Kościoła. Watykan nie odpowiedział. Potem w Watykanie był premier Justin Trudeau (w 2017 roku), ale wrócił z niczym. W roku 2018 kanadyjski rząd zrobił rzecz bez precedensu w dyplomacji, czyli wezwał papieża Franciszka do wystosowania formalnych przeprosin i przyjazdu do Kanady. Wtedy zostało to bez odpowiedzi. Ale w ciągu ostatniego roku sprawy niesamowicie przyspieszyły - przypomniała rozmówczyni Karoliny Głowackiej.

Przyspieszenie nastąpiło po tym, jak przed rokiem odnaleziono nieoznakowane groby, w których spoczywały ciała rdzennych dzieci. Tylko na jednym cmentarzu przy byłej przymusowej szkole w prowincji Saskatchewan znaleziono 751 nieoznaczonych grobów.

Po tych informacjach kanadyjscy biskupi - jak mówiła Gierak-Onoszko - wystosowali formalne przeprosiny. - 1 kwietnia tego roku papież przyjął delegację rdzennych społeczności i powiedział dość oględnie, że jest mu przykro, że przeprasza za udział Kościoła w tym strasznym dziele - dodała.

Trudno oczekiwać więc, że wizyta Franciszka w Kanadzie będzie podobna do innych jego pielgrzymek.

- Na pewno nie będzie tam radosnej ekscytacji, którą kojarzymy z wizyt papieża choćby w Polsce. To wizyta absolutnie bez precedensu, nieporównywalna z żadną inną pielgrzymką. Sam papież Franciszek mówi, że to pielgrzymka pokutna. Widzimy ogromny kontrast między nastrojem, okolicznościami, ale też samą oprawą, jeżeli patrzymy na wizytę Franciszka i przyglądamy się poprzednim pielgrzymkom papieża Jana Pawła II w Kanadzie. Karol Wojtyła był w Kanadzie trzy razy. Wizyty Jana Pawła II były pełne triumfalizmu. Tymczasem w pielgrzymce papieża Franciszka nie będzie nic z triumfalizmu. To pielgrzymka, podczas której papież będzie klękał i posypywał głowę popiołem, w imieniu Kościoła i katolików -podkreśliła gościni TOK FM.

Kanadyjczycy czekają nie tylko na słowo "przepraszam"

Dziennikarka zwróciła uwagę na różnicę o działaniach kanadyjskiego rządu oraz Kościoła w sprawie nadużyć w szkołach dla rdzennej ludności. Jak oceniła, państwo zrobiło "bardzo, bardzo wiele w tej sprawie".

- Nie tylko na poziomie prawodawstwa, lecz także kwestii finansowych. To z kasy państwa płyną ogromne pieniądze. Są uruchamiane programy pomocowe, ale też wypłacane indywidualne rekompensaty za to, co się wydarzyło. Natomiast Kościół katolicki - mamy wrażenie - robi wszystko, żeby tej odpowiedzialności uniknąć. Myślę, że dobrym przykładem jest wątek finansowy. W 2006 roku podpisano ugodę między ocaleńcami, rządem kanadyjskim a Kościołem. Jednym z postanowień było wypłacenie odszkodowań ocaleńcom, do których zobowiązał się też Kościół katolicki, który miał zebrać ok. 30 mln dolarów kanadyjskich. Kościół zbierał, zbierał i nie zebrał, do dziś to pięć mln dolarów kanadyjskich - poinformowała.

Koszty organizacji pielgrzymki też wzięły na siebie władze. - Także dlatego, żeby zapewnić uczestnikom spotkań wsparcie psychologiczne. Tam będzie mnóstwo psychologów przygotowanych do pracy z traumą - mówiła gościni TOK FM. Z pomocy psychologów będą mogły korzystać nie tylko osoby, które osobiście wezmą udział w spotkaniach z papieżem. Ale także ci, którzy będą oglądali transmisje z tych wydarzeń.

- W tej chwili największy ciężar spoczywa na wątłych ramionach papieża Franciszka, bo to wizyta bezprecedensowa i, można powiedzieć z całą odpowiedzialnością, historyczna - oceniła rozmówczyni Karoliny Głowackiej.

Kanadyjczycy czekają nie tylko na słowo "przepraszam" od papieża.  - Oczekują też między innymi potępienia doktryny odkryć, czyli XIV-wiecznego sposobu myślenia, który pozwalał Europejczykom podbijać obce lądy. Duch kolonializmu, z którym Kanada cały czas walczy, jest pokłosiem tej doktryny, która przez Kościół katolicki nigdy nie została odrzucona. Poza tym Kościół, który prowadził większość tych szkół z internatem, dysponuje dokumentacją, ma listę nie tylko uczniów, ale i personelu. Te dokumenty są bezcennym materiałem dowodowym, a Kościół nie chce ich wydać. Pozostaje też kwestia zwrotu różnych artefaktów, przedmiotów. Część z nich została kupiona, ale część została zagrabiona, głównie na polecenie Piusa XI i pozostaje w watykańskich skarbcach - wyliczała autorka książki "27 śmierci Toby'ego Obeda".

Najważniejsze będzie to, co wydarzy się po zakończeniu pielgrzymki

Choć pielgrzymka Franciszka do Kanady będzie długa, bo potrwa sześć dni, to aktywność papieża będzie bardzo mała. - Z uwagi na swój stan zdrowia będzie brał udział w  różnych aktywnościach tylko przez dwie godziny dziennie - poinformowała gościni TOK FM.

- Kanadyjczycy będą patrzeć na to, co zostanie powiedziane, ale też będą szukać tego, co zostanie przemilczane. Myślę, że ta pielgrzymka będzie brzemienna w różne symboliczne gesty, ale ludzie oczekują czegoś więcej: podjęcia konkretnych decyzji, aktywności. Słowa są ważne, ale absolutnie nie wystarczą. Niektórzy komentatorzy mówią, że najważniejszym dniem tej pielgrzymki będzie ten, który nastąpi powrocie papieża do Watykanu, wtedy zobaczymy, jak wygląda życie ocaleńców po tym, co usłyszeli od Franciszka. Zobaczymy, jak te wielkie słowa materializują się w codzienności - podsumowała Joanna Gierak-Onoszko.

DOSTĘP PREMIUM