Most Pelješac i duża ekstrawagancja Chorwacji. "Kosztował pół miliarda euro, a jego znaczenie gospodarcze jest żadne"

Zamiast dwóch kontroli granicznych i ryzyka kolejek, przejazd mierzącym ponad 2 kilometry mostem Pelješac - tak zmienia się trasa z północnej części Chorwacji do Dubrownika. Ale czy budowa mostu za pół miliarda euro rzeczywiście była potrzebna? - Według mnie to przejaw bardzo dużej ekstrawagancji władz Chorwacji - komentowała w TOK FM Marta Szpala z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Zobacz wideo

Mierzący 2,4 km most łączy północną część Chorwacji z półwyspem Pelješac i pozwala dojechać do położonego na południu Dubrownika bez konieczności przejeżdżania przez Bośnię i Hercegowinę. Do tej pory turyści zmierzający z północy na południe zmuszeni byli przejść dwie kontrole graniczne, by dojechać do chorwackiej eksklawy.  

Most Pelješac połączył północną część Chorwacji z południową eksklawą i DubrownikiemMost Pelješac połączył północną część Chorwacji z południową eksklawą i Dubrownikiem tokfm.pl

17 lat marzeń o moście zjednoczenia

Pomysł budowy mostu pojawił się jeszcze w 2005 roku, wtedy też ruszyły prace. Ale inwestycja napotykała na sporo przeszkód, przede wszystkim problemy finansowe i protesty ze strony Bośni i Hercegowiny. Sarajewo skarżyło się, że most odetnie port w Neum, dlatego projektanci przeprawy zdecydowali się zwiększyć jej wysokość do aż 55 metrów, by umożliwić statkom przepływanie pod nią. 

W związku z otwarciem mostu - które miało miejsce przed planowanym terminem ukończenia prac - zorganizowano huczne obchody po obu jego stronach. Jednak na ile ta niezwykle kosztowna inwestycja wpłynie na funkcjonowanie państwa? I czy rzeczywiście była niezbędna?

- Według mnie to przejaw bardzo dużej ekstrawagancji władz Chorwacji - stwierdziła Marta Szpala z OSW w rozmowie z Adamem Ozgą w audycji "TOK360". Przyznała, że kraj przeżywa teraz wzmożenie i mówi o ogromnej dumie narodowej, ponieważ o zjednoczeniu ziem chorwackich mówiło się od dekad. Chorwaci zwracają też uwagę, że most to przejaw ogromnego zaawansowania technicznego, ponieważ został zbudowany na obszarze sejsmicznym, gdzie są silne wiatry i burze, co wymagało dodatkowych wzmocnień.

Jednak to wpłynęło na wartość inwestycji. - Most kosztował 525 mln euro i był finansowany głównie ze środków Unii Europejskiej, które Chorwacja dostała w 2013 roku. Jednak jego gospodarcze znaczenie jest właściwie żadne - podsumowała Marta Szpala, zwracając uwagę, że region Dubrownika jest zamieszkany przez ok. 100 tys. osób, a więc nie tak wiele. Most rzeczywiście ułatwia dotarcie do tego pięknego i popularnego miasta, ale jeszcze przed pandemią zastanawiano się nie nad tym, jak sprowadzić do niego więcej turystów, tylko jak ograniczać ich liczbę. Zdaniem gościni TOK FM pieniądze wydane na most można było przeznaczyć na poprawę innowacyjności turystyki, która stanowi 20 proc. PKB i daje pracę 7 proc. siły roboczej w tym kraju.

Most jest najważniejszy?

Poza tym Chorwacja ma sporo potrzeb, które dają o sobie znać, gdy oddali się od turystycznego wybrzeża i wjedzie w głąb kraju. - W ciągu ostatniej dekady Chorwację opuściło ok. 10 proc. ludności, przede wszystkim ze środkowej części kraju. Jest sporo potrzeb, w Zagrzebiu widać problemy w szpitalach, w instytucjach publicznych. A całe pieniądze od Unii poszły na ten jeden most - wskazywała Marta Szpala. Przypomniała również silne trzęsienie ziemi, które nawiedziło Chorwację dwa lata temu, po którym część kraju wciąż się odbudowuje. - Niewiele zostało zrobione, ale most jest - dodała. 

Szpala zwróciła również uwagę na symbolikę związaną z mostem. - Pierwszy samochód, jaki przejechał przez most, to auto marki Rimac. Jest to flagowy projekt chorwacki, elektryczne auto sportowe. Ale to też jest projekt, który choć innowacyjny, jest pojedynczy. Nie tworzy impulsu rozwojowego dla całej gospodarki. Ten most i to auto elektryczne to białe słonie marzeń o rozwoju chorwackiej gospodarki - podsumowała gościni "TOK360". 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM