"Miejscami nie padało od listopada". Susza na północy Włoch. Zagrożony m.in. ryż do risotto i oliwa z oliwek

Północne regiony Włoch zmagają się z największą od 40 lat suszą. Przecinająca tę część kraju rzeka Pad notuje najniższe od ponad wieku stany na całej swojej długości. A to z niej czerpana jest woda dla rolnictwa. Tymczasem są miejsca, w których deszcz nie padał od 200 dni.
Zobacz wideo

Najtrudniejsza sytuacja jest w tym momencie w Lombardii i Piemoncie. I niestety według prognoz w najbliższych tygodniach może być jeszcze gorzej, ponieważ w pogodowych zapowiedziach próżno wypatrywać opadów deszczu. 

Ta sytuacja będzie miała tragiczny wpływ na włoskie rolnictwo i inne dziedziny gospodarki. Już teraz mówi się, że zagrożona jest produkcja m.in. oliwy z oliwek czy ryżu do risotto, o czym mówił w TOK FM znawca Włoch i współpracownik "Gazety Wyborczej" Mateusz Mazzini.

- 90 proc. ryżu do risotto jest produkowane właśnie tu. Ale poza tym połowa całej europejskiej produkcji ryżu pochodzi z tych dwóch regionów Włoch. W tej chwili właściwie całość zbiorów jest zagrożona - tłumaczył w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz

Obrazem suszy na północy Włoch jest przecinająca tę część kraju - między Turynem a Wenecją - rzeka Pad. - Pad mierzy 654 km (...), praktycznie na całej jej długości notowane są najniższe od ponad stu lat poziomy. W 170 jednostkach samorządu terytorialnego na trasie rzeki ogłoszone są alarmy czy wprowadzona reglamentacja wody. Są miejsca, w których nie padało ponad 200 dni. Wyobraźmy to sobie - ostatni deszcz spadł tam w listopadzie - mówił dziennikarz, który był gościem audycji "Światopodgląd". Relacjonował też, że dochodzi do sytuacji absolutnie niecodziennych - w jednej z miejscowości poziom wody w Padzie jest tak niski, że z rzeki wystaje czołg z II wojny światowej, którego nigdy wcześniej tutaj nie widziano.

Pad ma wielkie znacznie dla upraw, ponieważ 70 proc. wody konsumowanej przez rolnictwo na północy Włoch jest brana właśnie z tej rzeki i jej dopływów. - Dziś w wielu miejscach tę rzekę można przejść bez moczenia kolan - mówił obrazowo Mateusz Mazzini.

Nie ma wody w rzece, nie ma energii

A susza w rolnictwie natychmiast odbije się na gospodarce. Według wyliczeń Bloomberga, które przywołał gość TOK FM, w III kwartale tego roku tylko z powodu suszy włoska gospodarka skurczy się o 0,2 proc. PKB. Włoski rząd przeznaczył już 36,5 mln euro na wsparcie dla rolników z północy. - Ale to kropla w morzu potrzeb - przyznał Mazzini.

Inny problem, jaki niesie susza, to zmniejszająca się produkcja energii w elektrowniach wodnych. Do tej pory stanowiła ona ok. 15 proc. udziału w całym włoskim miksie energetycznym. W tym roku ma on spaść o około połowy. To, z kolei, może mieć wpływ na nastroje i postawy związane z utrzymywaniem sankcji wobec Rosji, co skutkuje ograniczeniami w dostawach gazu. 

Mateusz Mazzini przyznał, że skutki zmian klimatycznych są we Włoszech bardzo widoczne. - Od 1983 roku na całej północy jest o 20 proc. mniej opadów niż w latach 70., a temperatura podniosła się o 2 proc. C na przestrzeni niecałych 40 lat - wskazywał. Mimo to politycy nie czynią z tego istotnego punktu w debacie. 

DOSTĘP PREMIUM