Obowiązkowa ewakuacja z Donbasu okaże się fiaskiem? "Są i tak dwa najczęściej powtarzane pytania"

Obowiązkowa ewakuacja mieszkańców z nieokupowanych przez Rosję terenów obwodu donieckiego na wschodzie Ukrainy rozpocznie się przed początkiem sezonu grzewczego - zapowiedziała wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk. - Część mieszkańców - mimo tych zapowiedzi - nie chce wyjechać - mówił w TOK FM Paweł Pieniążek, reporter "Tygodnika Powszechnego".
Zobacz wideo

Prezydent kraju Wołodymyr Zełenski prosi mieszkańców Doniecka, by zdecydowali się na opuszczenie domów. Z jednej strony z powodu bliskiej odległości frontu walk, z drugiej przez to, że władze Ukrainy nie będą w stanie zapewnić mieszkańcom ogrzewania na jesień i zimę. Wszystko przez rosyjskie zniszczenia na tym terenie. Zełenski zapewnia, że ewakuowani będą mogli liczyć na pełne wsparcie - logistyczne i finansowe.

 - Część mieszkańców - mimo tych zapowiedzi - nie chce wyjechać - mówił w TOK FM Paweł Pieniążek, reporter "Tygodnika Powszechnego". Podkreślał, że dla wielu osób największą przeszkodą przed wyjazdem jest brak jakichkolwiek perspektyw. – Są dwa najczęściej powtarzane pytania. Dokąd mamy jechać i za co żyć? Ludzie boją się tego skoku w nieznane i nie chcą porzucać tego, co jest im bliskie. Dostaną jakieś lokum na trzy miesiące, ale co potem?  – wskazywał Pieniążek.

Dodawał jednocześnie, że wielu mieszkańców tego regionu po prostu "czeka na Rosjan". – Bo popierają Putina i chcą widzieć Rosją na tym terytorium niezależnie od tego, jaka będzie tego cena – mówił gość TOK FM. Inna grupa to ludzie starsi, którzy z przyzwyczajenia albo z powodu chorób nie są mobilni. – Kolejna to po prostu osoby, którym jest wszystko jedno. Chcą po prostu, żeby ta wojna jak najszybciej się skończyła, niezależnie od tego, kto będzie potem sprawował władzę w Donbasie – podkreślał dziennikarz.

Zaznaczył jednocześnie, że trudno oszacować wielkość poszczególnych grup, bo nikt  nie przeprowadził tam rzetelnych badań. – Jednak każdy, kto staje przed perspektywą wyjazdu nie z wyboru, a z przymusu, może sobie różne rzeczy wyobrażać – zaznaczył Pieniążek.

Według wyliczeń władz ukraińskich, w obwodzie donieckim pozostało około 200 tysięcy osób, w tym ponad 50 tysięcy dzieci. Każdy mieszkaniec tego regionu będzie mógł zrezygnować z ewakuacji, składając podpis pod oświadczeniem, że jest świadom zagrożenia i że bierze na siebie odpowiedzialność za własne życie.

DOSTĘP PREMIUM