Gen. Pacek studzi entuzjazm ws. postępów ukraińskich wojsk. "Do kontrofensywy daleka droga"

Zdaniem gen. Bogusława Packa zburzenie mostów wiodących do Chersonia nie oznacza początku kontrofensywy wojsk ukraińskich. - Unikałbym takich hurraoptymistycznych opinii, ponieważ nic nie wskazuje ani na powód do euforii dla Ukraińców, ani też do zadowolenia wojsk rosyjskich - ocenił w TOK FM generał dywizji w stanie spoczynku i dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego.
Zobacz wideo

Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że rosyjska armia próbuje wzmocnić pozycje na okupowanych terytoriach na południu Ukrainy i intensyfikuje swoją aktywność na tych kierunkach. Część sił ze wschodu przerzucana jest na południe: do obwodu chersońskiego i zaporoskiego. - Ale to im nie pomoże. Żaden z rosyjskich ataków nie pozostaje bez odpowiedzi - powiedział Zełenski i nawiązywał do kontrofensywy prowadzonej przez ukraińską armię. Zdaniem wielu ekspertów nabiera ona tempa w kontrolowanym przez Rosję, niemal od początku wojny Chersoniu - na południu Ukrainy. Ukraińska armia uderzyła m.in. w strategiczne mosty, by w ten sposób uniemożliwić rosyjskim najeźdźcom dostarczanie sprzętu wojskowego do miasta.

Entuzjazm studził w Popołudniu Radia TOK FM prof. Bogusław Pacek, generał dywizji w stanie spoczynku i dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. Rozmówca Macieja Zakrockiego wskazał, że trudno ocenić, kto ma przewagę, bo sytuacja jest bardzo zmienna. - Natomiast unikałbym takich generalnych hurraoptymistycznych opinii, ponieważ nic nie wskazuje ani na powód do euforii dla Ukraińców, ani też do zadowolenia wojsk rosyjskich - wskazał.

"Kontrofensywa to za duże słowo"

Według gen. Packa zburzenie mostów wiodących do Chersonia nie oznacza przełomu, a "sytuacja jest patowa". - Rzeczywiście widać, że obwód chersoński był planowany przez stronę ukraińską na bardziej aktywne działania. Tylko trzeba widzieć tę sytuację taką, jaką jest. Mianowicie most zniszczono, to prawda, nawet trzy mosty. Ale nie odcięto zupełnie możliwości dostarczania różnego typu środków zaopatrzenia logistycznego dla wojsk Federacji Rosyjskiej. Rosjanie dość szybko zbudowali przeprawę wodną na Dnieprze - argumentował.

Jak podkreślił gość TOK FM, jest w kontrze do wszystkich ekspertów i analityków, którzy uważają, że ma tam miejsce "kontrofensywa". - To za duże słowo na działania przygotowywane przez Ukraińców. Odcięcie Chersonia w jakimś stopniu nastąpiło. Ale do kontrofensywy jest daleka droga - ocenił. I dodał, że obecnie Ukraina zmobilizowała za mało sił, by skutecznie przeprowadzić atak na zajęte przez Rosjan tereny.

- Żeby tam nastąpiła naprawdę poważna kontrofensywa wojsk ukraińskich i dalsza ofensywa, jak zapowiadali Ukraińcy, to potrzebne są dużo większe siły, dużo więcej żołnierzy wyszkolonych i uzbrojenia.  A także amunicji, leków, wody, wszystkiego tego, co jest potrzebne na taką wojnę. I tego nie ma - wskazał gen. Pacek.

"Można uwierzyć, że Putin wydał rozkaz do zdobycia Charkowa"

Ekspert ocenił, że po stronie rosyjskiej też nie widać możliwości szybkich, radykalnych działań. - Rosjanie zdali sobie sprawę z tego, że może być kiepsko i jeśli będą tak dalej działać, to może się rzeczywiście skończyć kontrofensywą ukraińską. I przerzucili część (to nie są duże ilości) wojsk z obwodu donieckiego, gdzie trwają największe walki - mówił.

Rozmówca Macieja Zakrockiego zwrócił także uwagę na to, że w nocy z 29 na 30 lipca ukraińska armia ostrzelała z wyrzutni HIMARS 40 rosyjskich wagonów kolejowych, które przybyły z okupowanego przez Rosję Krymu. Znajdowali się w nich żołnierze i sprzęt. - To informacja istotna, ona pokazuje, że Krym też dostarcza wsparcie dla Rosjan - wyjaśnił generał w stanie spoczynku.

Gość TOK FM wskazał, że najważniejsze dla Rosjan są obecnie dwa kierunki: Donieck i Chersoń. - Ale Rosjanie działają także dość mocno na północy, na wysokości Charkowa. Można uwierzyć w informacje, że Władimir Putin wydał rozkaz zdobycia tego miasta. Bo od Iziumu w stronę Charkowa co chwilę następują wyraźne natarcia. Rosjanie atakują tam praktycznie każdego dnia - relacjonował. I dodał, że Rosjanie działają na całej flance wschodniej Ukrainy.

- To wszystko wskazuje, że Ukraina musi się liczyć z tym, że wojna będzie trwała dłużej, niż przewidywano, że Rosja nie rezygnuje ze swoich wcześniejszych planów. I nie chodzi tylko o Donbas, chodzi o cały wschód Ukrainy, być może aż po Odessę - podsumował gen. Bogusław Pacek.

Posłuchaj:

DOSTĘP PREMIUM