Wizyta Pelosi pokazała, że "Stany nie odpuszczają". Schnepf zwraca uwagę na coś jeszcze. "Kobiety potrafią"

Wizyta Nancy Pelosi na Tajwanie wywołała gniewną reakcję Chin. - To zdecydowany krok polityki amerykańskiej dla potwierdzenia, że USA będą rywalizować, utrzymywać i wzmacniać obecność na Dalekim Wschodzie - komentował w TOK FM Ryszard Schnepf. - Ale Nancy Pelosi pokazała jeszcze jedną rzecz. Symboliczną, ale ważną - dodał były ambasador RP w Stanach Zjednoczonych.
Zobacz wideo

Przewodnicząca Izby Reprezentantów USA Nancy Pelosi zakończyła trwającą od wtorku wizytę na Tajwanie. Nie zrezygnowała mimo gróźb władz ChRL, które ogłosiły, że jej wizyta będzie miała "poważne konsekwencje".

Jak wskazał w TOK FM Ryszard Schnepf, dochodzą do nas przede wszystkim krytyczne i gwałtowne głosy z Chin, które grożą konfliktem. Ale zdaniem byłego ambasadora RP w Stanach Zjednoczonych na wizytę Pelosi trzeba też patrzeć z innych punktów widzenia.

- To zdecydowany krok polityki amerykańskiej dla potwierdzenia, że USA będą rywalizować, utrzymywać i wzmacniać obecność na Dalekim Wschodzie. Stany Zjednoczone nie odpuszczają, nawet jeśli są zaangażowane w pomoc Ukrainie - mówił w "A Teraz na Poważnie" u Mikołaja Lizuta. - Stany Zjednoczone czują się mocno w konflikcie z Rosja. Zachód wygrywa ten konflikt, może więc sobie pozwolić na otwarcie nowego frontu w walce demokracji z autorytaryzmem - wyjaśnił.

W jego ocenie przewodnicząca Izby Reprezentantów przy okazji wizyty na Tajwanie pokazała też coś, co Amerykanom musi się podobać. - Ale nie tylko im. Nam również. Pokazała determinację, zaangażowanie w kwestie wartości - wskazał. I przypomniał, że Nancy Pelosi od dawna angażowała się w kwestie wolności w Chinach. Była jedną z osób, które najbardziej krytykowały politykę chińską wobec mniejszości.

- Ale Nancy Pelosi pokazała jeszcze jedną rzecz. Symboliczną, ale ważną. Kobiety potrafią. Spotkała się z prezydentką Tajwanu. Dwie kobiety postawiły się bardzo maczystowskiemu reżimowi Chińskiej Republiki Ludowej - dopowiedział Ryszard Schnepf. Podkreślił, że "areopag komunistycznych polityków Chin to mężczyźni". - A tutaj mamy dwie kobiety, zdeterminowane, mocne, które udowodniły zresztą swoją twardość także w walce z pandemią. Pamiętajmy, że to Tajwan pokazał innym krajom, jak można walczyć z COVID-19 - dodał.

Schenpf ocenił, że wizyta Nancy Pelosi na Tajwanie może mieć też wpływ na wybory uzupełniające w USA, które odbędą się początku listopada. - Daje to punkty Demokratom, jak by nie patrzeć - stwierdził.

Na ile bezpieczny jest Tajwan? 

Chińskie MSZ potępiło wizytę przewodniczącej Izby Reprezentantów USA na Tajwanie - określiło ją jako "poważną prowokację" i "igranie z ogniem". Chińska armia ogłosiła ćwiczenia z użyciem ostrej amunicji.

- Ta wizyta była niebezpieczna, choćby ze względu na bezpieczeństwo osobiste Pelosi. Mogło zdarzyć się nieszczęście. Mógł zdarzyć się wypadek, niekoniecznie intencjonalnie wywołany. Choćby dlatego, że obok odbywają się (chińskie) ćwiczenia - uważa były ambasador RP w Stanach Zjednoczonych.

Doktryna Chińskiej Republiki Ludowej zakłada - przypomnijmy - że wyspa zostanie do 2049 roku przyłączona Chin. Na ile bezpieczny jest obecnie Tajwan?  - Nigdy nie był bezpieczny i nadal nie jest. Jest położony tuż przy tzw. main landzie, czyli głównym terytorium ChRL. Ta bliskość, zgromadzona flota (chińska), możliwość ataku lotniczego - wszystko to sprawia, że konflikt byłby możliwy - uważa Ryszard Schnepf.

DOSTĘP PREMIUM