W Ukrainie tyka już bomba atomowa? Gen. Stróżyk: Daleki jestem od tego, by mówić, że nie ma się czego bać

Według sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa światu znów zagraża możliwość wybuchu konfliktu nuklearnego. - To jest niestety bardziej możliwe niż w przeszłości - przyznał w TOK FM gen. Jarosław Stróżyk. Jego zdaniem to dlatego, że Putin w ostatnich miesiącach nie podporządkowuje swoich działań logice.
Zobacz wideo

Siły rosyjskie najpewniej składują broń w pobliżu reaktorów Zaporoskiej Elektrowni Atomowej w Enerhodarze i używają groźby katastrofy jądrowej, by osłabić wolę Zachodu do przekazywania pomocy wojskowej Ukrainie - ocenił amerykański Instytut Studiów nad Wojną. Z kolei sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres zaapelował w poniedziałek o wpuszczenie ekspertów międzynarodowych do Zaporoskiej Elektrowni Atomowej i skrytykował powtarzające się rosyjskie ostrzeliwanie tego ośrodka. - Jakikolwiek atak na elektrownię atomową jest samobójstwem - podkreślił.

O to, czy w Ukrainie tyka już bomba atomowa, Jan Wróbel zapytał w Poranku TOK FM swojego gościa, gen. Jarosława Stróżyka. - Mamy dwa wymiary energii atomowej. W ostatnich dniach bardziej dyskutujemy o możliwości wybuchu materiałów rozszczepialnych w Zaporoskiej Elektrowni Atomowej. Natomiast od początku wojny pojawia się też temat możliwego ataku taktyczną bronią jądrową, czyli o mniejszym zasięgu. To jest niestety bardziej możliwe niż w przeszłości - mówił wiceprezes Fundacji Stratpoints, były attaché obrony w Stanach Zjednoczonych i były zastępca szefa zarządu wywiadu w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli.

Przypomniał, że w ostatnich latach wzrosło zagrożenie wojną atomową z powodu wyjścia Rosji z porozumień międzynarodowych dotyczących broni jądrowej. - W dodatku wczoraj (w poniedziałek 9 sierpnia - przyp. red.) Rosjanie zawiesili mechanizmy kontrolne w ramach porozumienia tzw. Nowego Startu z 2010 roku, który został zawarty jeszcze między prezydentami Miedwiediejewem i Obamą. To porozumienie ograniczało liczbę głowic jądrowych - wyjaśniał.

"Daleki jestem od tego, by mówić, że nie ma się czego bać"

Prowadzący audycję Jan Wróbel zwrócił uwagę, że na terenie Zaporoskiej Elektrowni Atomowej Rosjanie rozmieszczają wyrzutnie rakiet, co stawia ukraińskich żołnierzy przed dylematem: atakować te wyrzutnie, podejmując ryzyko uszkodzenia bloków elektrowni, czy odpuścić. - Fachowcy twierdzą, że ściany poszczególnych bloków tej elektrowni są dobrze zabezpieczone przed wybuchami broni konwencjonalnej. Oczywiście, daleki jestem od tego, by mówić, że nie ma się czego bać. (…) Putin może podjąć decyzję o destabilizacji wspomnianej elektrowni jądrowej i uwolnieniu materiałów rozszczepialnych - przyznał.

Wracając do tematu możliwości użycia broni jądrowej, ekspert stwierdził, że gdyby Putin podjął taką decyzję, okazałaby się dla niego katastrofalna. - Myślę, że zdaje sobie sprawę, że jeśliby to zrobił, to Zachód już na dobre by uznał, że Putin to samo zło. Nie byłoby prób obrony Rosji, zmian sankcji i powrotu do działalności gospodarczej ze względu na straty ekonomiczne Europy - tłumaczył.

Gen. Stróżyk na tym etapie wojny wykluczył jakiekolwiek użycie broni jądrowej. Zastrzegł jednak, że prezydent Rosji w ostatnich miesiącach nie zachowuje się logicznie. - Dlatego też teoretycznie może podjąć decyzję o użyciu taktycznej broni jądrowej. Np. w przypadku ofensywy ukraińskiej na ziemiach ukraińskich, które Putin może przedstawiać już jako rosyjskie po fałszywych referendach dotyczących przyłączenia do Rosji. Bo przecież zapisane jest w doktrynach rosyjskich, że w przypadku zagrożenia integralności ziem rosyjskich Putin może użyć broni jądrowej - podsumował gość Poranka TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM