"Rosjanie nie dopilnowali", a Ukraińcy "puszczają oko". Jaki będzie następy ruch? "Putin lubi się mścić"

Filmy, na których widać Rosjan w popłochu uciekających z Krymu, to sukces Ukraińców. - To swoiste wotum nieufności wobec przekazu rosyjskiej propagandy, która twierdzi, że na tamtejszym lotnisku miał miejsce pożar. Rosjanie uciekają z Krymu, bo wiedzą, że został tam przeprowadzony atak ze strony ukraińskiej - mówił w TOK FM Wojciech Konończuk, wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.
Zobacz wideo

W ostatnich dniach pojawiły się doniesienia o seriach wybuchów na dwóch lotniskach - rosyjskim na Krymie i białoruskim pod Homlem, gdzie mają bazę rosyjskie samoloty wojskowe. Strona ukraińska do pierwszego ataku się nie przyznaje, a w sprawie drugiego sugeruje, że stoją za nim białoruscy partyzanci. Władze Białorusi zaprzeczają, że na lotnisku Ziabrowka doszło do jakichkolwiek wybuchów. Choć potwierdzają je zdjęcia, które pojawiły się w internecie.

Zdaniem Wojciecha Konończuka - wicedyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich - za oboma atakami mogą stać Ukraińcy. - Wydaje mi się bardziej prawdopodobne, że to strona ukraińska czy jej grupy dywersyjne odpowiadają za wybuchy na lotnisku pod Homlem. Chociaż to byłby precedens, bo do tej pory strona ukraińska nie próbowała trafiać rakietami celów rosyjskich na terytorium Białorusi - przyznał w "Światopodglądzie" u Agnieszki Lichnerowicz.

Ekspert nie miał jednak wątpliwości co do ostrzału lotniska w Nowofedoriwce na Krymie, który nazwał "spektakularnym atakiem ukraińskim". - Kijów nie przyznaje się do niego, ale puszcza oko, de facto sugerując, że to dzieło Ukraińców. Prawdopodobnie użyli do tego rakiet średniego czy dalekiego zasięgu.  Tyle że nie wiemy, skąd je mają. Bo nie mamy informacji, by dostali od Zachodu sprzęt o zasięgu ponad 200 km. Ale nie jest to wykluczone - stwierdził.

Jak dodał, możliwe jest również, że na Krymie działają ukraińskie grupy dywersyjne i to one przeprowadziły atak. - Na to, że Rosjanie też biorą to pod uwagę, wskazywałyby aresztowania krymskich Tatarów i tamtejszych aktywistów broniących praw człowieka. To pokazywałoby, że Rosjanie czegoś nie dopilnowali - ocenił. Dodał też od razu, że choć w zachowaniach Rosjan widać nerwowość, to na zewnątrz udają, że nic się nie stało. - Twierdzą, że na lotnisku miał miejsce pożar wewnętrzny - powiedział.

Zwrócił jednak uwagę, że "swoistym wotum nieufności" wobec tego przekazu rosyjskiej propagandy są wielokilometrowe kolejki, które ustawiają się przed mostem krymskim. Widać je na filmikach w internecie. - To osoby, które stamtąd uciekają, bo wystraszył ich atak rakietowy. Wiedzą, że został przeprowadzony ze strony ukraińskiej - podkreślił.

Wojciech Konończuk dopytywany, czy spodziewa się w tej sytuacji także rosyjskiego kontrataku, odpowiedział krótko. - To nie jest wykluczone. Rosjanie lubią się mścić za tego typu działania strony ukraińskiej - mówił. Choć, jak od razu zastrzegł, trzeba pamiętać, że Rosjanie codziennie atakują cele cywilne i mordują niewinnych obywateli Ukrainy. - Cokolwiek by zrobili, trudno będzie już Ukraińców czymś zadziwić - podkreślił. 

Dlaczego Krym jest taki ważny w tej fazie wojny?

Popłoch Rosjan jest sukcesem propagandowym Ukraińców. Czy ośmieleni nim będą przeprowadzać następne tego typu ataki? - Proszę zwrócić uwagę na most krymski. On jest obiektem strategicznym. Gdyby Ukraińcom udało się go zniszczyć, to byłby to gigantyczny sukces. Tyle że to będzie bardzo trudne, bo obrona przeciwrakietowa, która została wokół niego rozstawiona, jest bardzo rozbudowana - zastrzegł.

W jego ocenie Ukraińcy jednak będą próbowali to zrobić. Bo - jak powiedział - trudno sobie bez tego wyobrazić ich efektywną kontrofensywę. - Ten most to najważniejsza możliwość, jeśli chodzi o logistykę dostaw sprzętu i ludzi. Ważne dla tej kontrofensywy jest też zniszczenie przynajmniej części rosyjskich baz na Krymie -  mówił i wyjaśnił, dlaczego Krym jest na tym etapie wojny tak ważny. - To zaplecze dostaw rosyjskiego sprzętu wojskowego na południe Ukrainy, które jest okupowane przez Rosję. Więc te uderzenia na Krymie mają uniemożliwić Rosjanom zaopatrywanie jednostek, które operują na południu Ukrainy - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM