"Najpierw nie reagujesz na ludzi z bronią, a potem na bomby pod oknem". Żadan o groźnym przyzwyczajeniu do wojny

- Pojawia się przyzwyczajenie do wojny. To nie jest dobre, bo stępia instynkt samozachowawczy - mówił w TOK FM ukraiński pisarz Serhij Żadan.
Zobacz wideo

Serhij Żadan to pisarz, poeta, aktywista i wolontariusz. Gdy rozpoczęła się – 24 lutego 2022 roku – druga faza rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a bomby zaczęły spadać między innymi na Charków, w którym mieszka, zdecydował, że nie wyjedzie z Ukrainy. Zaangażował się w udzielenie pomocy cywilom i żołnierzom. W swoich mediach społecznościowych od początku relacjonował przebieg wojny. Żadan w maju otrzymał tytuł "Człowieka Roku Gazety Wyborczej".

W rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz pisarz mówił o tym, jak wygląda życie w Ukrainie w czasie wojny. – Pojawia się takie przyzwyczajenie do wojny. To nie jest dobre, bo stępia instynkt samozachowawczy – ocenił. Jak dodał gość "Światopodglądu", widział tu już u wielu mieszkańców Charkowa. – Najpierw przestajesz reagować na ludzi z bronią na ulicach, potem na syreny alarmowe, a finalnie nie reagujesz już na wybuchy za oknem. Bo tutaj, w Charkowie, szczególnie przez akustykę nocą można odnieść wrażenie, że pociski właśnie spadają na podwórka naszych budynków – opowiadał Żadan.

Pisarz podkreślał, że przez pół roku wojny w Ukraińcach zmieniło się przede wszystkim podejście do życia. – Inne jest znaczenie perspektywy. Wszyscy żyją dniem dzisiejszym, starają się czuć wszystko tu i teraz. Wiele rzeczy odbiera się znacznie prościej, do innych spraw podchodzi się bardziej otwarcie. Choć przypuszczam, że nie są to zmiany nieodwracalne i po wojnie wszystko znów się zmieni – ocenił gość TOK FM.

Jednak stanowczo odciął się od chociażby próby prognozowania, kiedy wojna w Ukrainie może dobiec końca. -  To jest w ogóle złe pytanie. Jeśli się ciągle o tym myśli i na to czeka, to bardzo to wyczerpuje. Na zwycięstwo nie ma co czekać, tylko trzeba na nie pracować – podkreślił Serhij Żadan.

Przyznał też, że z rozmów z Ukraińcami bije pewność co do tego, iż wygrają wojnę z Rosją. – Widzimy, jak walczy nasza armia i to daje nadzieję. Jasne, na zachodzie możecie myśleć, że będzie gorzej i gorzej, ale my wiemy, że będzie ciężko. Rosjanie prowadzą wojnę w sposób barbarzyński. Niszczą miasta, nie dotrzymują umów i nie liczą się z własnymi stratami. To podły i cyniczny wróg. Jednak nasza armia praktycznie zatrzymała to natarcie i czas pracuje na naszą korzyść. Choć lekko nie będzie i czeka nas bardzo ciężka zima – podsumował pisarz.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM