Na szybki koniec wojny w Ukrainie nie ma co liczyć. "Putin walczy o przetrwanie tego reżimu"

- Ta wojna będzie trwała, także dlatego, że z punktu widzenia reżimu putinowskiego jej stawką jest także przetrwanie. W tym momencie już nie chodzi tylko o to, żeby wywrócić do góry nogami porządek w Ukrainie, porządek bezpieczeństwa w Europie, ale to jest także gra o to, czy Putin będzie w stanie w dalszym ciągu sprawnie rządzić Rosją - mówił w TOK FM wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk.
Zobacz wideo

Minęło już pół roku odkąd Rosja zdecydowała się zaatakować Ukrainę. Zdaniem Wojciecha Konończuka, wicedyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich, nie doceniła przeciwnika, a także skali pomocy z Zachodu. Jak jednak mówił, pomimo tego, że nie wszystko idzie zgodnie z planem, Rosja się nie wycofa. - Rosjanie nagle nie stwierdzą, że nie docenili determinacji narodu ukraińskiego i popełnili błąd, dlatego kończą wojnę. To scenariusz zbyt optymistyczny, choć w Rosji zdają sobie powoli z tego sprawę - wskazał ekspert. Dodał jednocześnie, że szanse na szybki pokój jest minimalne. - W dającej się przewidzieć przyszłości nie ma szans na to, że obie strony usiądą do stołu. Nie chce tego ani strona ukraińska - i bardzo słusznie - ani rosyjska, bo ona swoich celów tu nie osiągnęła - mówił. 

Dlatego - w jego opinii - "wojna będzie trwała". - Także dlatego, że z punktu widzenia reżimu putinowskiego jej stawką jest przetrwanie. W tym momencie już nie chodzi tylko o to, żeby wywrócić do góry nogami porządek w Ukrainie, porządek bezpieczeństwa w Europie, ale to jest także gra o to, czy Putin będzie w stanie w dalszym ciągu sprawnie rządzić Rosją - podkreślił Konończuk w "A teraz na poważnie" w TOK FM. I zwrócił uwagę, że mogą to utrudnić niepowodzenia na froncie i pogarszająca się w związku z zachodnimi sankcjami sytuacja gospodarcza w Rosji. 

Zdaniem eksperta dużą rolę odegrają też właśnie ograniczenia gospodarcze, choć na ich efekt trzeba poczekać. - Wiele sankcji zostało nałożonych, ale nie weszło jeszcze w życie, np. sankcje naftowe. Z początkiem roku zacznie obowiązywać zakaz importu rosyjskiej ropy - wskazał. Konończuk zaznaczył, że postępuje więc proces odcinania rosyjskich surowców energetycznych. - Te sankcje są rosnącym problemem dla Kremla dlatego, że Rosję czeka długotrwała stagnacja gospodarcza, spadek PKB jest już obserwowany - powiedział. - I tutaj zobaczymy, na ile efektywna w dalszym ciągu będzie propaganda kremlowska, która od tego półrocza próbuje zwalać winę także za wybuch wojny na stronę zachodnią - mówił. 

"To jest nie tylko wojna ukraińska"

Oprócz sankcji - według wicedyrektora OSW - konieczne jest wzmacnianie pomocy wojskowej dla Ukrainy, w której według oficjalnych danych przodują trzy państwa: USA, Polska i Wielka Brytania. - Te kraje odpowiadają za niemal 60 proc. dostaw dla Ukrainy w ciągu sześciu miesięcy wojny. Więc skoro trzy państwa dostarczają ponad połowę to znaczy, że te pozostałe państwa, także te wielkie gospodarki jak choćby niemiecka czy francuska, są z tyłu - podkreślił. W jego opinii więc "ten poziom wsparcia zachodnioeuropejskiego jest znacznie mniejszy, niż wymaga tego potrzeba i moment dziejowy". - Te ponad 8 miliarda dolarów pomocy dostarczonej w ostatnich miesiącach dla Ukrainy to poziom niewystarczający. Także do tego, żeby dzisiaj Ukraina mogła podjąć kontrofensywę - ocenił Konończuk.

- Trochę lepiej wygląda sytuacja z pomocą finansową, bo także bez niej ukraiński budżet by się dzisiaj nie spinał. Ale też trzeba pamiętać, że ta wojna będzie trwała, więc te potrzeby związane zarówno z pomocą wojskową jak i pomocą finansową po prostu będą rosły. Więc społeczeństwa zachodnie powinny się przygotować na to, że to jest nie tylko wojna ukraińska, to jest wojna, która dotyczy nas wszystkich - podsumował ekspert OSW. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM