Zakazać wszystkim Rosjanom wjazdu do Europy? "Zełenski wie, że trzeba poszukiwać wyłomów"

- Pomysł polega teraz na tym, że warto - jako UE - zastanowić się, jak skutecznie wywrzeć presję nie na same władze rosyjskie. Tylko na Rosjan, dla których to nie jest ich wojna. Na tych, którzy do bestialstwa armii rosyjskiej czy to w Buczy, czy do bombardowań osiedli cywilów, podchodzą z dużym spokojem, mówiąc: "A w zasadzie to jest wojna Rosji z Zachodem. Rosja działa słusznie" - mówiła w TOK FM dr Agnieszka Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Zobacz wideo

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w cyklicznym wystąpieniu w mediach społecznościowych ponownie zażądał zakazu podróżowania dla rosyjskich obywateli. Oświadczył, że po wszystkich zbrodniach, których rosyjscy najeźdźcy dokonali w Ukrainie, nie może być innej alternatywy, jak tylko uznanie Rosji za państwo terrorystyczne. - Rosjanie powinni żyć w swoim świecie dopóty, dopóki nie zmienią swojej filozofii - mówił też w wywiadzie dla "Washington Post".

Zdaniem dr Agnieszki Bryc, pokazuje to, że Zełenski ma dobre wyczucie. Szczególnie że wiele osób jest przekonanych, że sankcje nie podkopały jednak gospodarki Rosji. - Teraz pomysł polega na tym, że warto - jako UE - zastanowić się, jak skutecznie wywrzeć presję nie na same władze rosyjskie. Tylko na Rosjan, dla których to nie jest ich wojna. Na tych, którzy do bestialstwa armii rosyjskiej czy to w Buczy, czy do bombardowań osiedli cywilów, podchodzą z dużych spokojem, mówiąc: "A w zasadzie to jest wojna Rosji z Zachodem. Rosja działa słusznie" - mówiła w "Wywiadzie Politycznym" ekspertka Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Jak dodała, chodzi o 75 proc. osób, które popierają zaangażowanie Rosji wojnę w Ukrainie.- Zełenski wie, że tu trzeba poszukiwać wyłomów, które doprowadzą do zmiany sytuacji politycznej w Rosji. Może nie do samego obalenia Putina, bo to mało prawdopodobne. Nie do spektakularnej zmiany w myśleniu. Nie o to tu chodzi. A o to, by stale bodźcować społeczeństwo rosyjskie - dodała w rozmowie z Karoliną Lewicką.

W jej ocenie, w grę wchodzi przede wszystkim dotarcie do klasy średniej wyższej. Przyzwyczajonej, że od lat robi się zakupy w modnych stolicach europejskich. I jeździ na wakacje na południe Europy. Tak, by i ona odczuła konsekwencje wojny. Podobne do tych, jak po ostrzelaniu Krymu przez Ukraińców. - Paniczne ucieczki, zablokowany most Kerczeński, wielokilometrowe korki. Rosjanie wtedy zrozumieli - tak namacalnie - że to nie tak, że oni jadą na Krym, który jest ich. Nie. Krym jest okupowany - przypomniała dr Agnieszka Bryc.

Podkreśliła też, że w tym kontekście ważne jest i to, że Rosjanie są społeczeństwem nasączonym nostalgiami imperialno-radzieckimi. Zarówno przez rosyjską politykę historyczną, propagandę, jak i narrację militarystyczną. - Jednocześnie mają olbrzymie kompleksy. Cały czas porównują się do USA. Chcą być tak światowi, kosmopolityczni tak, jak zachodni Europejczycy czy Amerykanie - dopowiedziała, podkreślając, że "Zachód zawsze jest dla nich punktem odniesienia". 

Milion rosyjskich turystów 

31 sierpnia kwestia wiz stanie na nieformalnym spotkaniu szefów MSZ państw UE. Na razie nie ma konsensusu. Ale Czechy, które sprawuję przewodnictwo w UE, będą proponować ograniczenie ich wydawania lub wprowadzenie całkowitego zakazu. Prawnicy wskazują jednak, że zakaz wydawania wiz dla członków określonej narodowości czy państwowości byłby niezgodny z prawem unijnym.

- To też duże ograniczenie, bo jesteśmy strukturą, która - jakby nie było - przywiązuje wagę do praworządności. Tutaj sami byśmy proponowali albo godzili się na to, by reguły nagiąć - skomentowała dr Agnieszka Bryc. - Problem polega też na tym, że każde państwo prowadzi swoją politykę wizową - dodała od razu.

I tak np. Polska pozwala wjeżdżać kierowcom i dyplomatom, Łotwa z kolei wydaje wizy, które umożliwiają Rosjanom uczestnictwo w pogrzebach. A Finlandia ma limit zgód. Do 10 proc. złożonych wniosków. 

Zdaniem dr Agnieszki Bryc, to zróżnicowanie pokazuje też, że państwa europejskie czują, że trudno będzie osiągnąć konsensus polityczny i prawny. Czyli doprowadzić do tego, by  przeszła propozycja czeska.  - I dlatego już dziś mamy doniesienia, że sami Czesi najprawdopodobniej zaproponują kompromis: nie będzie oficjalnego zakazu, za to rekomendacja, by wprowadzać indywidualne "restrykcje". Wydawać wizy, ale wolniej. Selektywnie. Uważniej się przyglądać się blisko milionowi rosyjskich turystów, którzy przyjechali do UE od rozpoczęcia inwazji - wskazała, podkreślając, że przed pandemią do Państw UE wjeżdżało ponad 4 mln Rosjan rocznie.

Inna rzecz, jak dodała, że każde państwo spoglądać będzie też na swoje wyniki finansowe. Zwłaszcza, jak podkreśliła, że 2022 r. pod względem gospodarczym wcale nie musi być najlepszy. 

- Każdy rząd zastanowi się więc trzy razy, zanim przystąpi do słusznej moralnie propozycji czeskiej -  podkreśliła ekspertka Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pod tym względem, jak zastrzegła, mają się czym martwić przede wszystkim Cypr i Grecja. To kraje, w których Rosjanie odpowiadają za 25 proc. dochodów z turystyki.

"W ten sposób można wylać dziecko z kąpielą"

Problem mają już teraz także Rosjanie, którzy od lat mieszkają w Polsce. Po wybuchu wojny w Ukrainie masowo odmawia się im przedłużania wiz, poinformowała Radio ZET. Uzasadnieniem jest notatka ABW -  "wymagają tego względy obronności lub bezpieczeństwa państwa". Sprawą zajęło się biuro RPO i Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Według ekspertki z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu to nie jest krok w dobrym kierunku. Tym bardziej że Polska jest państwem, które z założenie prezentowało się jako przyjazne dla opozycjonistów białoruskich czy np. rosyjskich. W Polsce działają też różne organizacje prodemokratyczne. - To nie jest słuszne, że Rosjan, którzy zainwestowali u nas i od lat funkcjonują poza granicami Rosji, teraz masowo "tniemy", stawiamy grubą kreskę. Przecież w ten sposób można wylać też dziecko z kąpielą - skwitowała dr Agnieszka Bryc. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM