Ostrzały elektrowni w Zaporożu. Ekspert o "najczarniejszym scenariuszu" i głównym celu Rosjan

Kolejne rosyjskie ostrzały Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej stwarzają niebezpieczeństwo katastrofy jądrowej - alarmuje strona ukraińska. Według dr. inż. Pawła Gajdy "taka ewentualność wymagałaby dobrze zaplanowanej, precyzyjnej akcji". - Przeprowadzonej poprzez zmasowany ostrzał specjalistyczną amunicją - mówił w TOK FM. Analizował też możliwe scenariusze katastrofy, w tym ten najczarniejszy.
Zobacz wideo

Rosyjskie wojska w piątek kilkakrotnie ostrzeliwały teren Zaporoskiej Elektrowni Atomowej - poinformowała w sobotę spółka Enerhoatom, operator ukraińskich siłowni jądrowych. Jak dodała, "elektrownia pracuje w warunkach ryzyka naruszenia standardów bezpieczeństwa przeciwpożarowego i radiologicznego". Według strony ukraińskiej żołnierze wroga stwarzają poważne niebezpieczeństwo katastrofy jądrowej.

W ocenie dr. inż. Pawła Gajdy doprowadzenie do katastrofy jądrowej, choć wykonalne od strony technicznej, nie jest jednak łatwe. - Taka ewentualność nie jest wykluczona, ale wymagałaby dobrze zaplanowanej, precyzyjnej akcji. Przeprowadzonej z premedytacją, poprzez zmasowany ostrzał specjalistyczną amunicją. W tym samym czasie musiałoby ulec uszkodzeniu kilka kluczowych urządzeń pomocniczych reaktora - mówił w TOK FM ekspert z Wydział Energetyki i Paliw AGH w Krakowie oraz członek zarządu European Nuclear Society.

Tymczasem - dodał - teraz do czynienia mamy z "przypadkowym ostrzałem i utrudnianiem pracy ukraińskiej załodze". Gość TOK FM zastrzegł, że nawet w najczarniejszym scenariuszu zagrożenie byłoby lokalne. - Z punktu widzenia Polski - polska granica jest oddalona od Elektrowni Zaporoskiej o ok. 800 km - żadnego zagrożenia promieniowaniem nie będzie. I nie należy się tego obawiać - podkreślał.

Jego zdaniem zagrożenie dotyczyłoby jedynie terenów wokół elektrowni lub ewentualnie kilku-kilkunastu kilometrów od niej. - Mówimy o zagrożeniu dla kilku najbliższej położonych miast, takich jak Enerhodar czy np. Nikopol, który znajduje się po przeciwnej stronie Dniepru. Ale to wciąż hipotetyczna sytuacja - doprecyzował gość "Poranka Radia TOK FM". 

Bez poważnego wpływu na skalę europejską

Co gwarantuje bezpieczeństwo Zaporoskiej Elektrowni Atomowej? - Przede wszystkim sama jej konstrukcja. Reaktor i otaczające go urządzenia są umieszczone w tzw. obudowie bezpieczeństwa, która pełni podwójną rolę. Z jednej strony zapobiega wydostawaniu się substancji promieniotwórczych, gdyby doszło do awarii, np. rozszczelnienia się układu. Z drugiej - chroni reaktor przed zdarzeniami zewnętrznymi -  zapewnił.

Wyjaśnił, że w reaktorze zaporoskiej elektrowni jest warstwa zbrojonego betonu i stalowa wyściółka. - Przebicie ich przy pomocy artylerii rakietowej czy lufowej, która masowo stosowana jest teraz w konflikcie, nie byłoby możliwe - zapewnił. - W sytuacji przypadkowego trafienia w budynek,  najprawdopodobniej automatyka wyczułaby sam wstrząs i zainicjowałaby awaryjne wyłączenie reaktora -  doprecyzował. 

Zdaniem eksperta najgorszym prawdopodobnym scenariuszem byłaby awaria systemów chłodzenia, która doprowadziłaby do stopienia rdzenia reaktora. Nadal jednak - jak przekonywał - byłoby to zagrożenie na poziomie lokalnym. Co prawda, do uwolnienia substancji promieniotwórczych mógłby doprowadzić również atak na instalacje, w których składowane jest zużyte paliwo jądrowe, jednak również w takim przypadku substancje te nie zawędrowałyby daleko.

 "Nakręcanie strachu" 

Prezydent Ukrainy Wolodymyr Zełenski przekonuje, że "sytuacja wokół Zaporoskiej Elektrowni Atomowej, której dwa bloki zostały w piątek ponownie podłączone do ukraińskiej sieci, pozostaje bardzo niebezpieczna". Z kolei ukraiński ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego Mychajło Honczar stwierdził, że "działania Rosji w Zaporoskiej Elektrowni Atomowej to próba powtórki kryzysu kubańskiego, która ma zmusić Ukrainę do ustępstw w toczącej się wojnie i zniechęcić Zachód do wspierania Kijowa".

- Reakcje strony ukraińskiej są takie, a nie inne, bo chce ona w ten sposób zmusić opinię międzynarodową, by interweniowała w tej sprawie. Z kolei dla Rosjan elektrownia atomowa jest stwarzaniem hipotetycznego zagrożenia i nakręcaniem strachu. To jest cel strony rosyjskiej. Nie wywołanie katastrofy, ale grożenie nią (...) Do niej jest bardzo daleko, jednak działania rosyjskie są sprzeczne z zasadami bezpieczeństwa jądrowego -  skwitował rozmówca TOK FM. 

Położona na południu Ukrainy Zaporoska Elektrownia Atomowa - największa taka placówka w Europie - została zajęta przez siły agresora w nocy z 3 na 4 marca. Na terenie obiektu stacjonują rosyjscy wojskowi oraz pracownicy rosyjskiego koncernu Rosatom.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM