"Setki lat więzienia" dla przeciwników Łukaszenki. Andrzej Poczobut: Ze spokojną duszą pójdę do łagru

Andrzej Poczobut od blisko 1,5 roku przebywa w areszcie. Jak mówił w TOK FM Paweł Łatuszka, dziennikarza "czeka zesłanie do łagru i wieloletnia niewola". - Tam będzie skazany na przymusową pracę. Będzie musiał działać de facto na rzecz interesów reżimu, produkując różne rzeczy - ocenił były minister kultury Białorusi.
Zobacz wideo

Dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi Andrzej Poczobut napisał w liście z więzienia, że czeka go wyrok sądu i zesłanie do łagru. "Ze spokojną duszą pójdę do łagru" - zapewnił. List opublikowało w poniedziałek na Telegramie, zdelegalizowane przez reżim w Mińsku, białoruskie centrum praw człowieka Wiasna.

Paweł Łatuszka - były minister kultury Białorusi, a obecnie jeden z najważniejszych przedstawicieli demokratycznej opozycji – przypomniał w TOK FM, że Poczobut siedzi już w więzieniu od 17 miesięcy (został zatrzymany 25 marca 2021 roku). Jak dodał, reżim Aleksandra Łukaszenki zarzuca polskiemu dziennikarzowi dwa "wymyślone" przestępstwa.

- Pierwszy zarzut dotyczy tego, że niby próbował wzywać do waśni między narodami na terytorium Białorusi. W drugim chodzi o rzekome nawoływanie do nałożenia na reżim sankcji. Poczobutowi grożą za to lata więzienia – mówił w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

Gość TOK FM zwrócił uwagę, że w podobnej sytuacji jest obecnie ponad 1600 więzionych przeciwników reżimu Łukaszenki. W ostatnich latach poddano represjom około 60 tys. białoruskich opozycjonistów. - Jak kiedyś policzyliśmy razem z organizacją Wiasna, za działalność opozycyjną w Białorusi ludzie dostali już łącznie setki lat więzienia. Najostrzejsze wyroki, jakie zapadają, to nawet 12-18 lat. Takie dostają partyzanci walczący o wolność i np. Siergiej Cichanouski (były kandydat na prezydenta, mąż Swiatłany Cichanouskiej – przyp. red.) - powiedział.

Łatuszka podkreślił, że zarówno ci opozycjoniści, którzy siedzą w więzieniach, jak i ci, którzy trafili do łagrów, są poddawani torturom. - Więźniowie polityczni dostają żółte naszywki na ubrania, co oznacza, że – według reżimu – są ekstremistami. Niektórzy z nich w zakładach karnych przebywają w pokojach o wymiarach 2 na 3 metry. Tam są szczury, a więźniowie przebywają w takich warunkach wiele miesięcy. Nie mają prawa do wyjścia na spacer. To są po prostu tortury! - mówił.

Jeśli Andrzej Poczobut trafi do łagru, to – zdaniem Łatuszki – będzie tam zmuszany do pracy. - Będzie musiał działać de facto na rzecz interesów reżimu, produkując różne rzeczy – tłumaczył.

Poczobut zakładnikiem Łukaszenki

W ocenie gościa TOK FM Poczobut jest "zakładnikiem" i jego "kartą przetargową" w rozgrywkach z Polską. - Może nierealistycznie liczyć na to, że polskie społeczeństwo wywrze większą presję na władze w Warszawie, by zmieniły politykę w stosunku do Łukaszenki - stwierdził.

Podkreślił jednak, że celem Polski i społeczeństwa białoruskiego powinno być odsunięcie od władzy. - Bo inaczej zawsze opozycjoniści i mniejszości w Białorusi będą pod represjami. Według naszych informacji Łukaszenka ma plan dalszych aresztowań przedstawicieli polskiej mniejszości, zniszczenie tamtejszej kultury polskiej, a nawet ewentualnie konflikt zbrojny na granicy polsko-białoruskiej. Taki plan został opracowany na wypadek sytuacji nadzwyczajnej – powiedział Paweł Łatuszka w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

Przypomnijmy, Poczobut został zatrzymany przez białoruskie służby w marcu 2021 r. W tym samym czasie władze zatrzymały innych działaczy mniejszości polskiej, w tym szefową ZPB Andżelikę Borys. Została ona wypuszczona z więzienia w marcu br. Trzy działaczki z regionalnych oddziałów ZPB również wyszły z aresztu i zaraz potem zmuszono je do wyjazdu z Białorusi.

DOSTĘP PREMIUM