Putin z gospodarską wizytą w "zbrojnej pięści ZSRR". Ekspertka: Trochę prania głów, a trochę kojenia lęków

Putin rzeczywiście nie lubi podróżować, ale postanowił pokonać tę uciążliwość i odwiedzić Kaliningrad - mówiła w TOK FM prof. Agnieszka Legucka. Ekspertka z PISM dodała, że Władimir Putin chce się pokazać jako dobry gospodarz, który chce uspokoić tamtejszych Rosjan, a przy okazji "wyprać mózgi" ich dzieciom. Opowiadała także o tajemniczych śmierciach top menadżerów rosyjskich gigantów naftowych.
Zobacz wideo

W czwartek Władimir Putin odwiedza sąsiadujący z Polską Kaliningrad. Od początku wojny w Ukrainie podróżuje bardzo rzadko. Pierwszą zagraniczną podróż rosyjski przywódca odbył dopiero 28 czerwca, kiedy odwiedził sojuszniczy Tadżykistan.

- Putin rzeczywiście nie lubi podróżować. A w dodatku żeby dostać się do Kaliningradu, musiał dokonać pewnej ekwilibrystyki, bo państwa bałtyckie mają zamkniętą przestrzeń powietrzą, więc musiał przelecieć nad wodami Bałtyku. To pewna uciążliwość, którą jednak zdecydował się pokonać – mówiła w TOK FM prof. Agnieszka Legucka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

W jej ocenie prezydent Rosji postanowił pokonać trudności podróży, by pokazać Rosjanom w Kaliningradzie, że o nich pamięta i wszystko ma pod kontrolą. - To miejsce przeżywa o wiele bardziej zachodnie sankcje niż inne regiony Rosji. W Kaliningradzie jest większa inflacja, bo jest otoczony państwami unijnymi. A w dodatku ostatnio przeżywał blokadę tranzytu kolejowego, w szczególności ze strony Litwy. Teraz więc Putin przyjechał tam, by gospodarczym okiem spojrzeć na sytuację – tłumaczyła w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Jak dodała, gospodarcza sytuacja w Kaliningradzie jest bardzo trudna, bo wcześniej była mocno uzależniona od przemysłu samochodowego. - Tam bowiem była bardzo ważna fabryka Awtotor, która długo pozostawała montażownią dla takich marek, jak BMW, Hyundai i KIA.  Produkowane tam samochody trafiały na rynek rosyjski. Tyle że te marki wycofały się z Rosji, po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Początkowo fabryka dała pracownikom urlopy, a później przekazała im działki pod uprawę warzyw, żeby nie zajrzał im głód do oczu. Jednak mimo to sytuacja pracowników jest bardzo trudna. Teraz bardzo się niepokoją, co z nimi będzie. I właśnie dlatego przyjeżdża gospodarz, który ma ich uspokoić. Ale czy tak się stanie, to jest wątpliwe – podkreśliła.

Kolejny powód, dla którego Putin zdecydował się odwiedzić najbardziej zachodnią pod względem geograficznym część Rosji, jest – zdaniem ekspertki - "pranie młodym Rosjanom głów".

Ma to związek z Dniem Wiedzy, który przypada tam właśnie na 1 września. - Putin miał otworzyć tam zjazd takich pionierów wśród młodzieży. Widać wyraźnie, że idzie w kierunku Związku Sowieckiego: kształtowania młodych oraz ich patriotycznego wychowania. Chce pokazać, w jaki sposób mają widzieć świat i swojego przywódcę. Miał też wziąć udział w lekcji pokazowej o tym, jak mówić o "operacji specjalnej" w Ukrainie – powiedziała ekspertka.

Prof. Agnieszka Legucka przypomniała również, że na terenie Kaliningradu jest zgromadzone mnóstwo sprzętu wojskowego. - W czasach Związku Radzieckiego ten region był nazywany "zbrojną pięścią ZSRR" na Bałtyku. W latach 90. było pod tym względem troszeczkę słabiej, a od kilku lat znów są tam odtwarzane zasoby militarne. Są doniesienia, że Rosjanie montują tam broń atomową. Stąd Władimir Putin miał się spotkać również z tamtejszymi wojskowymi, by dać sygnał, że strzeże tego elementu militarnego – stwierdziła gościni TOK FM.

"Uciekinierzy z tonącego okrętu"

Również w czwartek agencja Reutera poinformowała, że nie żyje prezes rosyjskiego koncertu naftowego Łukoil. Rawil Maganow miał wypaść z okna szpitala w Moskwie. To nie pierwsza tajemnicza śmierć Rosjanina pracującego w tamtejszym przemyśle naftowym. Najpierw umarł Andriej Krukowski, który był szefem kurortu należącego do Gazpromu. Później media poinformowały o śmierci menadżera Łukoilu Aleksandra Subbotina.

- Tych tajemniczych śmierci było więcej. Często miały charakter zbiorowy, czyli umierał top menadżer Gazpromu, a do tego jego żona i córki. Były różne dochodzenia dziennikarzy śledczych, z których wynikało, że te śmierci nawet nie muszą być konsekwencją działania służb rosyjskich FSB, tylko wewnętrznych służb gigantów energetycznych. Miały eliminować uciekinierów z tonących statków, jakim stały się te firmy. Menadżerowie mieli bowiem próbować sprzedawać Zachodowi swoją wiedzę o tych koncernach – powiedziała prof. Legucka.

Ekspertka wyjaśniła, że rosyjscy giganci energetyczni stali się "tonącymi okrętami" po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę i nałożeniu sankcji na Rosję. - Moskwa przegrywa tę wojnę. A mimo wysokich cen surowców, sytuacja ekonomiczna tych koncernów nie jest tak dobra, jak mówi propaganda rosyjska – podkreśliła.

Jak dodała, inna teoria mówi, że prezes Łukoilu Rawil Maganow został wyeliminowany za wypowiadanie się przeciwko wojnie w Ukrainie. Bo – przypomnijmy - w marcu zarząd Łukoil "wyraził zaniepokojenie trwającymi tragicznymi wydarzeniami na Ukrainie" i złożył "wyrazy współczucia wszystkim dotkniętym tą tragedią".

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM