"Szwecja spokojnie spada w przepaść". Przed wyborami rośnie w siłę partia "o korzeniach nazistowskich"

Przed niedzielnymi wyborami w Szwecji najważniejszym tematem jest wyjątkowo wysoka przestępczość, który przebija nawet galopującą inflację. - Ten kraj bowiem "dorobił się" gangów, które prowadzą ze sobą wojny. Objawia się to w ten sposób, że dochodzi do strzelanin. Gdy byłam niedawno w Malmö, to w tamtejszym centrum handlowym został zastrzelony przywódca dużego gangu. Mordercą był 15-latek. To zresztą jest charakterystyczne dla gangów szwedzkich, że zatrudniają nastolatków do zabójstw - mówiła w TOK FM pisarka Katarzyna Tubylewicz.
Zobacz wideo

W niedzielę w Szwecji odbędzie się finał wyborów parlamentarnych. Z sondaży wynika, że dwa główne bloki ugrupowań idą łeb w łeb. Pierwszy to sojusz partii prawicowych: przeciwna imigrantom prawicowa partia Szwedzcy Demokraci, liberalno-konserwatywna Umiarkowana Partia Koalicyjna, Chrześcijańscy Demokraci oraz Liberałowie. Drugi blok to rządząca do tej pory Partia Robotnicza-Socjaldemokraci wraz z Partią Ochrony Środowiska-Zieloni, Partią Lewicy oraz Partią Centrum.

Katarzyna Tubylewicz - pisarka i tłumaczka literatury szwedzkiej - zwróciła uwagę w TOK FM, że głosowanie w Szwecji trwa już od 24 sierpnia i to jest "jedna z tajemnic bardzo wysokiej frekwencji" w tamtejszych wyborach. A ta zwykle sięga ponad 87 proc. W tym roku na wysoką frekwencję może mieć wpływ także "wysoka dramaturgia" wyborów. Bo - jak oceniła gościni Agnieszki Licznerowicz - Szwecja "spokojnie spada w przepaść".

- Niby atmosfera jest dosyć spokojna, ale wiadomo już, że partia Szwedzkich Demokratów będzie na pewno drugim co do wielkości ugrupowaniem w szwedzkim parlamencie. W tej chwili sondaże dają im 20-21 proc. A to partia, która jest populistyczna, nacjonalistyczna i o korzeniach nazistowskich. Politycy z tej opcji są zwolennikami tradycji i przeciwnikami progresywności. Jeszcze niedawno nikt nie chciał z nimi współpracować – tłumaczyła pisarka.

W kampanii wyborczej pojawiają się takie tematy jak: rosyjskie wpływy na Szwedzkich Demokratów, imigracja i rasizm, a także kryzys gospodarczy. Jednak - zdaniem gościni TOK FM - najważniejszym tematem jest wyjątkowo wysoka przestępczość w Szwecji, który przebija nawet galopującą inflację.

- Nic nie ma takiego znaczenia, jak obietnice wszystkich partii politycznych, że wreszcie uporają się z przestępczością. Ona rozwija się w Szwecji nie od roku czy dwóch, ale od wielu lat. Ten kraj bowiem "dorobił się" gangów, które prowadzą ze sobą wojny. Objawia się to w ten sposób, że dochodzi do strzelanin, często w centrach miast. Gdy byłam niedawno w Malmö, to w tamtejszym centrum handlowym został zastrzelony przywódca dużego gangu. Mordercą był 15-latek. To zresztą jest charakterystyczne dla gangów szwedzkich, że zatrudniają nastolatków do zabójstw. Bo oni nie mogą trafić do więzienia, tylko do domów opieki dla młodocianych przestępców. W tym zamachu została wtedy również ranna postronna turystka – opowiadała.

Prawica gra strachem przed imigrantami

Jak dodała Katarzyna Tubylewicz, w tym roku w Szwecji było już ponad 40 takich zabójstw, a w wyniku strzelanin wielu ludzi zostało rannych. Społeczeństwo jest tym zaniepokojone i wymusza na politykach, by próbowali zmierzyć się z tym problemem. - Wiele lat milczało się o tym, że ta przestępczość zorganizowana ma charakter etniczny. To był temat tabu, a teraz o tym wiele się mówi. Przestępczość jest silnie powiązana z problemem asymilacji imigrantów, przede wszystkim na rynku pracy. Chodzi o to, że ten rynek nigdy nie nadążył za wielką otwartością kraju na przyjmowanie ludzi z często bardzo odległych kręgów kulturowych. Trafiają do takich dzielnic, gdzie w szkołach nie za bardzo można nauczyć się szwedzkiego ani przygotować do tego, by wejść na rynek pracy. Więc to bycie na marginesie społeczeństwa jest czymś, co się dzisiaj dziedziczy w Szwecji – wyjaśniała.

Zwróciła uwagę, że wszystkie partie są za tym, by walczyć z przestępczością, tyle że lewica dopisuje do tego instrumenty społeczne, a prawica gra strachem przed imigrantami. - Szwedzcy Demokraci sugerują, że należy odsyłać do krajów pochodzenia ludzi, którzy dokonują w Szwecji przestępstw. Czyli ci politycy zrzucają problem przestępczości na karb innych kultur, a on jest bez dwóch zdań wynikiem rosnących w Szwecji nierówności społecznych i rosnącej segregacji. Bo to kraj, w którym pewne grupy społeczne coraz rzadziej się ze sobą spotykają i jest wiele grup zupełnie wykluczonych. I o tym właśnie mówią socjaldemokraci – podsumowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM