Poddani odejdą od monarchii brytyjskiej? "Dekolonizacja wchodzi w kolejny etap". Jest też kwestia diamentów

W krajach zależnych trwa żałoba po śmierci Elżbiety II, flagi są opuszczone, wyłożono księgi kondolecyjne. Ale w republikach żałoby nie ma, a na stronach rządowych nie ma nawet osobnej informacji o jej śmierci - zwracał uwagę w TOK FM dr Bartosz Wójcik z Katedry Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Czy właśnie obserwujemy kolejny etap dekolonizacji?
Zobacz wideo

Królowa Elżbieta II zmarła w ostatni czwartek w wieku 96 lat, po 70 latach panowania. Po niej koronę przejął jej najstarszy syn. Wielką Brytanią i Wspólnotą Narodów włada obecnie Karol III.

Jednak zmiana na tronie może przynieść głębsze zmiany na obszarze wychodzącym poza Zjednoczone Królestwo. Eksperci jeszcze w czwartek mówili na antenie TOK FM, że istniała niepisana umowa, że Wspólnota Narodów będzie trwać w obecnym kształcie tak długo, jak żyć będzie Elżbieta II. Czy więc możemy się spodziewać uszczuplenia terenów, nad którymi panowanie ma brytyjska monarchia?  

Dr Bartosz Wójcik z Katedry Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie zwraca uwagę na różnice dzielące wszystkie te kraje. - Na terytoriach zależnych, jak Brytyjskie Wyspy Dziewicze czy wyspa Montserrat, obchody przebiegają bardzo podobne jak w Wielkiej Brytanii: ogłoszono żałobę, opuszczono flagi, wyłożono księgi kondolencyjne. Inaczej jest w republikach takich jak: Gujana, Trynidad i Tobago, Barbados, Dominika, podobnie w niezależnych krajach afrykańskich jak Nigeria. Tam na stronach rządowych nie ma nawet osobnej informacji o śmierci królowej, nie ma państwowej żałoby - wyliczał w rozmowie z Anną Piekutowską.

I przypominał, że w wielu krajach rozmowa o usunięciu królowej - czy w ogóle brytyjskiego monarchy ze stanowiska głowy państwa trwa od dawna. - Wiosną, kiedy William i Katarzyna w imieniu królowej podróżowali po krajach karaibskich, na Jamajce słyszeli wypowiadane wprost słowa: będą chcieli rozpocząć proces odejścia od Korony - przypominał dr Wójcik w "Poranku Radia TOK FM". Podkreślał przy tym, że wiele krajów, które poważnie myślą o odcięciu się od brytyjskiej monarchii, musi oszacować swoją sytuację finansową i gospodarczą. 

Jako przykład podał Barbados. - Barbados jest na etapie szukania środków finansowych. Premierka tego kraju kilka dni temu musiała ogłosić, że wraca do rozmów z MFW na temat restrukturyzacji długu. Kraje karaibskie nie są niezależne ekonomicznie, są to ekonomie oparte na turystyce i zależy im na relacjach z Wielką Brytanią pod kątem utrzymania odbiorców oferty turystycznej - tłumaczył Bartosz Wójcik. Ale dodał, że po śmierci Elżbiety II rozmawiać o odcięciu się od Korony będzie łatwiej - "nikt się nie będzie obawiał, że urazi królową".

Klejnoty koronne. Do zwrotu?

Jednocześnie tuż po śmierci królowej mieszkańcy Indii oraz RPA zaczęli głośno podnosić żądania zwrotu niezwykle cennych klejnotów, które stanowią ozdobę brytyjskiej korony. Chodzi o diamenty Koh-i-Noor oraz Wielką Gwiazdę Afryki, które warte są ok. 400 mln dolarów każdy. I choć głosy te nie są nowe, to ich pojawienie się po raz kolejny przy takiej właśnie okazji może być znamienne.

- To jest sytuacja, która trwa od czasów królowej Wiktorii, od połowy XIX wieku - zwracał uwagę rozmówca Anny Piekutowskiej. Podkreślał, że gdyby kraje zdecydowały się walczyć o odzyskanie klejnotów, czeka je batalia prawna. Przy czym o ile w przypadku klejnotów ich historia i to, jak przechodziły z rąk do rąk, jest znana i udokumentowana, o tyle nie da się tego powiedzieć o większości eksponatów ze słynnego Muzeum Brytyjskiego. Zgromadzone są w nim bezcenne z punktu widzenia archeologicznego zabytki z czasów staroegipskich czy starożytnej Grecji. 

Czy te dyskusje mogą doprowadzić do rozmów o konkretnych zadośćuczynieniach za lata kolonializmu? - Wiosną tego roku ówczesny książę, a dziś król Karol próbował odciąć się od przeszłości i popełnionych przewin. Nie były to mocne przeprosiny, bo nie niosły konsekwencji finansowych, ale zostały zapoczątkowane na poziomie dyplomatycznym - przyznał Bartosz Wójcik. I dodał, że "dekolonizacja wchodzi w kolejny etap", a jej rozwój będziemy obserwować na własne oczy. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM