Szwecja. Socjaldemokratyczna premier uznała porażkę wyborczą. Zapowiedziała, kiedy złoży dymisję

Socjaldemokratyczna premier Szwecji Magdalena Andersson uznała w środę wieczorem swoją porażkę w wyborach parlamentarnych. Po przeliczeniu 99 proc. głosów blok partii prawicowych otrzymuje 176 mandatów, a blok lewicowy z Partią Robotnicza - Socjaldemokraci 173 mandaty.

Jak poinformowała szefowa szwedzkiego rządu Magdalena Andersson, w czwartek (15 września) złoży dymisję "na ręce przewodniczącego parlamentu". Jak dodała na konferencji prasowej, do czasu powołania nowego rządu, pozostanie szefem gabinetu odchodzącego. Następnie zapowiedziała, że stanie na czele socjaldemokratycznej opozycji.

Andersson podkreśliła, że jeśli kandydatowi opozycji na premiera Ulfowi Kristerssonowi z liberalno-konserwatywnej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej nie uda się sformować rządu, jest gotowa stworzyć większość. Wówczas socjaldemokracja musiałaby przekonać do współpracy którąś z partii prawicowych.

Wybory w Szwecji. Prawica na fali

Po przeliczeniu 99 proc. głosów tworząca blok prawicowy liberalno-konserwatywna Umiarkowana Partia Koalicyjna zdobyła (19,1 proc.), przeciwni imigrantom Szwedzcy Demokraci uzyskali (20,6 proc.), Chrześcijańscy Demokraci (5,3 proc.), a Liberałowie (4,6 proc.).

Andersson wyraziła niezadowolenie z powodu znakomitego wyniku Szwedzkich Demokratów, która to partia stała się drugą siłą w parlamencie i będzie mieć wpływ na nowy rząd. - Wielu obawia się, że będzie celem ataków. Podzielam ten pogląd - stwierdziła.

Partia Robotnicza - Socjaldemokraci straciła władzę po niedzielnych wyborach, mimo zdobycia 30,4 proc głosów, co oznacza wzrost o ponad 2 proc. w stosunku do poprzednich wyborów cztery lata temu. Inne współpracujące z socjaldemokratami ugrupowania wypadły jednak poniżej prognoz. Partia Centrum uzyskała (6,7 proc.), Partia Lewicy (6,7 proc.), a Partia Ochrony Środowiska - Zieloni (5,1 proc.).

Posłuchaj:

DOSTĘP PREMIUM