Chiny czy Zachód? Na Pacyfiku właśnie dochodzi do przepychanki. "Postępująca erozja wpływów"

Leżące 1500 km od wybrzeża Australii Wyspy Salomona skupiają coraz większą uwagę opinii międzynarodowej. A to ze względu na rozwijające się od miesięcy ich kontakty z Chinami i jednocześnie spięcia z Australią.
Zobacz wideo

Stolica Australii - Canberra - przez lata była postrzegana jako strategiczny sojusznik Wysp Salomona, które niepodległość uzyskały w 1978 roku, wcześniej będąc kolonią Wielkiej Brytanii. Dziś Wyspy, które pozostają członkiem Wspólnoty Narodów, wysyłają kolejne sygnały co do tego, że mogą się dogadać z Chinami.

Pierwsza niepokojąca oznaka pojawiła się w marcu, kiedy do mediów społecznościowych przedostał się tajny projekt porozumienia między Wyspami Salomona a Chinami. - Wynikało z niego, że Wyspy Salomona mogą prosić Chiny o pomoc czy interwencję służb porządkowych w przypadku zagrożenia życia, mienia lub porządku społecznego - wyjaśniał w audycji "Połączenie" prof. Krzysztof Kozłowski ze Szkoły Głównej Handlowej.

Głos ten był o tyle niepokojący, że przez kilka dekad niepodległości kraju trudno jest znaleźć moment, w którym panowałby tam spokój. - W 1998 roku wybuchła wojna domowa, która trwała dwa lata. W latach 2003-2017 stacjonował tam stały kontyngent australijskich wojsk pokojowych, który został poproszony o powrót w listopadzie 2021 roku. A cztery miesiące później wybuchła bomba o tym, że premier dogaduje się tajnie z Chinami - wyliczał rozmówca Jakuba Janiszewskiego.

Jak Pekin wchodzi na Wyspy Salomona?

Na czym konkretnie miałaby polegać współpraca z Pekinem? Mowa była np. o otwarciu portów morskich dla marynarki wojennej Chin czy o przeszkoleniu sił porządkowych. - A przykłady tego, jak działają chińskie służby porządkowe, widzimy np. w Hongkongu. Dlatego może to budzić zaniepokojenie w Australii - wskazywał ekspert. Przypomnijmy, że w Hongkongu Chiny zdecydowanie zwalczały ruchy prodemokratyczne, a także istotnie ograniczały swobodę mediów. Prof. Kozłowski wyjaśniał, że 1500 km, które dzielą Wyspy Salomona od Australii, z naszej perspektywy mogą się wydawać sporym dystansem, ale na Pacyfiku nie jest on duży. 

Jak odczytywać to, co dzieje się wokół Wysp Salomona? Rozmówca TOK FM nie ma wątpliwości: będzie odbierane jako erozja wpływów USA, Australii, Nowej Zelandii na Pacyfiku. - W wyobraźni USA Wyspy Salomona to Guadalcanal i hekatomba ze słynnej bitwy z czasów II wojny światowej (bitwa morska między USA a Japonią - red.) - to działa na wyobraźnię mieszkańców krajów anglosaskich - dodawał. 

Swoje działania próbuje podejmować też Australia, czyli wieloletni sojusznik Wysp Salomona. Canberra zaproponowała, że wspomoże wyspiarskie państwo, finansując przeprowadzenie tam wyborów. Reakcja? - Premier stwierdził, że to skandaliczne, że jest to ingerencja w sprawy wewnętrzne jego kraju - wskazywał Kozłowski. Skończyło się na tym, że Honiara - stolica Wysp Salomona - zgodziła się przyjąć wsparcie, ale zażyczyła sobie, by takie deklaracje składać rządowi, a nie ogłaszać publicznie. 

Widać więc, że gotowość Chin jest wykorzystywana przez kraj do wywierania nacisku na Australię. - Premier Wysp Salomona stwierdził, że będą korzystali z sojuszu z Chinami tam, gdzie nie mogą korzystać z pomocy australijskiej. Pokazuje to, że w regionie dochodzi do postępującej erozji wpływów Australii i Nowej Zelandii. To konsekwencja konkurencji między USA a Chinami, a nie intencjonalne działanie Pekinu - podkreślał ekspert. Jego zdaniem lokalni przywódcy - o różnym stopniu poważania dla wartości demokratycznych - starają się wykorzystywać tę sytuację na swoją korzyść. - Moim zdaniem to będzie motyw przewodni na kolejne lata w tym regionie. Niestety rosnące napięcia prawdopodobnie dla lokalnych mieszkańców nie przebiegną spokojnie - wieszczył gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM