Dlaczego ukraińska ofensywa stanęła w miejscu? Ekspert wyjaśnia: Mądra taktyka

- Stabilizacja frontu wynika przede wszystkim z mądrej taktyki ukraińskiej. Ukraina nie chce tak euforycznie dalej przeć i wypierać Rosjan, ponieważ wie, że rozciągnięcie linii komunikacyjnej pomiędzy oddziałami a zapleczem może powodować potem kłopoty, jeżeli Rosjanie zdecydują się na jakieś działania ofensywne - mówił w TOK FM Piotr Żochowski z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Zobacz wideo

Od ponad tygodnia z frontu wojennego docierają informacje o serii porażek rosyjskiej armii. Ukraińska kontrofensywa w obwodzie charkowskim w ciągu kilku dni doprowadziła do wyzwolenia spod rosyjskiej okupacji blisko 400 miejscowości i niemal 150 tys. ich mieszkańców. Obecnie łączna długość linii frontu to 2500 km - na 1300 km z nich trwają aktywne działania zbrojne.

Wydaje się, że kontrofensywa jednak wyhamowała. Według Piotra Żochowskiego z Ośrodka Studiów Wschodnich, sytuacja na froncie rzeczywiście się ustabilizowała, ale to celowa strategia Ukraińców. Skala sukcesu zaskoczyła bowiem nawet ich samych i mogłaby okazać się na dłuższą metę pułapką. - Przytoczę wypowiedź ministra obrony Ukrainy Ołeksija Reznikowa, który powiedział oficjalnie: Nie liczyliśmy, że tak daleko pójdziemy. I od razu też wskazał na pewien problem: My teraz nie możemy iść dalej. Bo narazilibyśmy własne oddziały np. na otoczenie przez wojska rosyjskie - powiedział Żochowski w rozmowie z Jakubem Janiszewskim. 

Jak tłumaczył gość "Połączenia" obecnie głównym zadaniem Ukraińców jest utrzymanie sieci dróg i zagwarantowanie logistyki dla wojsk ukraińskich, którzy weszli na wcześniej okupowane przez Rosjan terytoria. - Ta stabilizacja frontu wynika przede wszystkim z mądrej taktyki ukraińskiej. Ukraina nie chce tak euforycznie dalej przeć i wypierać Rosjan, ponieważ wie, że rozciągnięcie linii komunikacyjnej pomiędzy oddziałami a zapleczem może powodować potem kłopoty, jeżeli Rosjanie zdecydują się na jakieś działania ofensywne - powiedział Żochowski. 

Dodał, że wciąż ciekawe walki toczą się jednak w okolicach Chersonia. - Tam Rosjanie są dobrze przygotowani do obrony, choć ich sytuacja nie jest za wesoła. Ukraińcy niszczą konsekwentnie przeprawy przez Dniepr, które utrudniają Rosjanom przerzut ciężkiego sprzętu czy zapasów amunicji. Być może mają nadzieję, że pogorszenie sytuacji logistycznej oddziałów rosyjskich doprowadzi do tego, że sami zrezygnują i opuszczą Chersoń, żeby uniknąć strat - mówił ekspert OSW. Zdaniem Żochowskiego jest to możliwe - pod warunkiem, że Ukraińcy dalej będą prowadzić działania ofensywne. 

Atak na Krzywy Róg odwetem za kontrofensywę ukraińską

Jak poinformował w środę Kyryło Tymoszenko z biura prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, rosyjskie wojsko ostrzelało pociskami manewrującymi miasto Krzywy Róg w środkowej Ukrainie. Zniszczone zostały m.in. obiekty infrastruktury wodnej. - To kolejny dzień odwetu za udaną kontrofensywę ukraińską - ocenił Żochowski. - To pierwszy atak na obiekt hydrotechniczny, jeszcze nie było do tej pory ataków na jakąkolwiek zaporę wodną na Ukrainie - dodał. Jak wskazał, Rosjanie regularnie ostrzeliwują jednak obiekty energetyczne. - Są to ataki na ludność cywilną, w wyniku których ma się pogorszyć atmosfera oporu przeciwko Rosjanom - ocenił gość TOK FM. Jak mówił, ma to bowiem utrudnić ich normalne życie. Ekspert nie ma wątpliwości, że większej liczby tego typu ataków, próbujących zdestabilizować system energetyczny Ukrainy, możemy się spodziewać zimą.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM