Cierpliwość KE do Węgier się skończyła? "Orban i jego współudziałowcy od lat rabują unijne środki"

Jak mówił w TOK FM były wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski, cierpliwość Komisji Europejskiej do Budapesztu ewidentnie się skończyła. - To nie jest dziwne, dlatego że od lat Orban i jego współudziałowcy, na skalę zupełnie niesamowitą, rabują te unijne środki. Przez ustawione przetargi albo przez eliminowanie konkurentów po drodze - wskazał Rostowski.
Zobacz wideo

Komisja Europejskie chce zawieszenia ok. siedmiu i pół mld euro funduszy UE dla Węgier. Taką decyzję podjęła w niedzielę jednogłośnie. To pierwszy przypadek w historii Unii Europejskiej, kiedy korzysta ona z mechanizmu warunkowości, nazywanego zasadą "pieniądze za praworządność". Ma on być wykorzystywany do ochrony budżetu Unii w przypadku naruszenia praworządności w państwach członkowskich.  

Jak mówił w Magazynie "EKG" w TOK FM były wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski, oznacza to, że cierpliwość KE do Budapesztu ewidentnie się skończyła. - To nie jest dziwne, dlatego że od lat Orban i jego współudziałowcy, na skalę zupełnie niesamowitą, rabują te unijne środki. Przez ustawione przetargi albo przez eliminowanie konkurentów po drodze - ocenił Rostowski.

"Czasy, kiedy węgierski rząd mógł mamić Unię Europejską, się kończą"

Rozmówca Macieja Głogowskiego uważa, że węgierski premier się przeliczył. - Orban myślał, że uda mu się oszukać Komisję, udając, że wprowadza zmiany. Trochę tak jak PiS, który uważał, że zmiana nazwy Izby Dyscyplinarnej (Sądu Najwyższego - red.) na Izbę Odpowiedzialności Zawodowej wystarczy - porównał. I dodał, że "ani w pierwszym przypadku, ani w drugim nie okazał się to trafny osąd". - Na Węgrzech, z tego, co słyszę, jest duża nerwowość wśród ludzi, bo widzą, że czasy, kiedy ich rząd mógł mamić Unię Europejską, się kończą - relacjonował Rostowski.

Przypomnijmy, że także w kierunku Polski Komisja Europejska formułuje zarzuty naruszenia praworządności. Premier Mateusz Morawiecki podkreślił jednak w niedzielę, że nie ma powodu, aby Polskę pozbawić środków z UE. Zdaniem Rostowskiego pieniądze chociażby z Krajowego Planu Odbudowy dla Polski mogą być jednak odblokowane jedynie po wyborach. - Kiedy przyjdzie nowy rząd oparty o partie demokratyczne i przywróci praworządność w sądownictwie - ocenił były wicepremier.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM