Przegrana Ukrainy zagrożeniem dla niepodległości Białorusi? "Łukaszenka zdany na łaskę Putina"

Z punktu widzenia Łukaszenki sytuacja polityczna w Białorusi jest pod kontrolą, ale to się może bardzo szybko zmienić - mówił w TOK FM Wojciech Konończuk. Zdaniem eksperta z OSW, tak może się stać, gdyby doszło do wstrząsów politycznych po przegranej przez Ukrainę wojnie. - Jeśli - nie daj Boże - ona by tę wojnę przegrała, to niepodległość białoruska byłaby zagrożona - ocenił.
Zobacz wideo

W poniedziałek Rosja i Białoruś świętują 250 lat swojego zjednoczenia, a więc... i rozbioru Polski oraz - jak to określają propagandy obu krajów - wyzwolenia spod polskiego jarzma. Jak mówił w TOK FM Wojciech Konończuk - wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich - to kolejny dowód na zacieśnianie relacji Białorusi z Rosją. Bo na to reżim Aleksandra Łukaszenki jest skazany po wybuchu wojny w Ukrainie.

- Łukaszenka zdaje sobie sprawę, że dzisiaj wisi na poparciu ze strony Rosji. Gospodarka białoruska jest w kryzysie, a on nie ma jakichkolwiek szans na to, żeby dostać wsparcie kredytowe od innego podmiotu niż Rosja. W dodatku rosyjskie wojska operują na terytorium Białorusi i Łukaszenka jest zdany na łaskę albo niełaskę Kremla - analizował ekspert w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

Przypomniał, że sankcje gospodarcze, które spadły na Rosję po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę, dotknęły również Białoruś. - O ile rosyjska gospodarka miała pewną poduszkę bezpieczeństwa, czyli np. spore rezerwy finansowe, o tyle Białoruś była ich pozbawiona. W dodatku Zachód uderzył w te najbardziej dochodowe sektory dla gospodarki białoruskiej. W efekcie ona jest dzisiaj w sytuacji, w której nie tylko straciła rynek zachodni, ale także ukraiński, który był dla niej bardzo ważny. To jest cena za poparcie rosyjskiej agresji - powiedział.

Jak dodał, Białoruś nie ma takich zasobów surowców energetycznych, jakimi dysponuje Rosja. Dlatego jest skazana na długie wychodzenie z kryzysu, a on sam będzie głębszy niż w Rosji. - W Białorusi ucierpiał sektor przerobu ropy naftowej. Jedna z dwóch rafinerii działała niemal wyłącznie na potrzeby rynku ukraińskiego. A eksport z drugiej rafinerii zablokowała Unia Europejska. A pamiętajmy, że choć Białoruś nie ma swoich zasobów ropy, to była potentatem w skali regionalnej, jeśli chodzi o eksport rosyjskiej przerobionej ropy - tłumaczył.

Zwrócił również uwagę, że UE i Zachód uderzyły w sektor białoruskich nawozów, głównie azotowych i potasowych. - To zawsze była druga co do wielkości część wpływów do białoruskiego budżetu. A teraz państwa unijne nie przyjmują tych nawozów ze względu na embargo. Do tego dochodzi zamknięcie rynku europejskiego dla ciężarówek białoruskich, które zawsze odgrywały poważną rolę w handlu między UE a Rosją - wyjaśniał.

"Gdyby Ukraina przegrała wojnę, niepodległość Białorusi byłaby zagrożona"

Ekspert zauważył, że problemy gospodarcze Białorusi przekładają się na sytuację tamtejszego społeczeństwa. Bo poziom życia Białorusinów spada, a nastroje antyreżimowe narastają. - Myślę, że w tej chwili Łukaszenka może liczyć na poparcie tylko ok. jednej czwartej społeczeństwa. Ale też nie widać potencjału do masowych protestów, bo opozycja została zamknięta w więzieniach albo została zmuszona do emigracji. Skala przemocy w Białorusi jest bezprecedensowa; nawet większa niż w Rosji. Reżim Łukaszenki uznaje, że to skuteczny sposób zachowania władzy. Więc nie należy oczekiwać, że to się zmieni i będzie odwilż - stwierdził.

Z punktu widzenia Łukaszenki - kontynuował Wojciech Konończuk - sytuacja w Białorusi jest pod kontrolą, ale to się może bardzo szybko zmienić. - Np. wtedy, gdyby doszło do wstrząsów politycznych w sytuacji przegranej przez Rosję wojny w Ukrainie. Łukaszenka tego wprost nie mówi, ale to jest oczywiste, że dzisiaj niepodległość Białorusi zależy od tego, jak się skończy wojna obronna Ukrainy. Jeśli - nie daj Boże -  Ukraina by tę wojnę przegrała, to niepodległość białoruska byłaby zagrożona - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM