"Ludzie boją się ciszy". Jak wygląda życie w Iziumie wyzwolonym spod rosyjskiej okupacji?

Wyzwolenie Iziumu to jeden z największych sukcesów ukraińskiej kontrofensywy. - Są tylko pojedyncze sklepy, które działy jeszcze w czasie okupacji. I jest ich bardzo mało. Jest tylko częściowy dostęp do łączności telefonicznej. Sytuacja jest bardzo ciężka - relacjonował w TOK FM Piotr Andrusieczko. Dziennikarz Outride.rs i "Gazety Wyborczej" podkreślił, że mieszkańcy skazani są na pomoc humanitarną.
Zobacz wideo

Armia ukraińska wyzwoliła Izium dwa tygodnie temu. Jak poinformował w rozmowie z BBC mer miasta Wałerij Marczenko, trwają poszukiwania ukrywających się żołnierzy wroga, a w następnej kolejności będą poszukiwani kolaboranci. Skala zbrodni popełnionych przez Rosjan jest ogromna, odkryto setki grobów cywilów. Jak przekazał komendant główny policji Ukrainy Ihor Kłymenko, do tej pory ekshumowano łącznie 447 ciał, są wśród nich zwłoki dzieci. Niektóre z ciał są tak zmasakrowane, że nie udało się ustalić płci ofiar.

Jak przypomniał w TOK FM Piotr Andrusieczko, już pierwszego dnia ekshumacji znaleziono pierwsze ofiary rosyjskich tortur; ludzi ze związanymi rękami, ze sznurem na szyi. - Na drugi dzień - jedno ciało ze śladami kastracji. Przy czym takich ofiar znajdzie się więcej w grobach wraz za tym, jak będą odkrywane kolejne - relacjonował przebywający w Iziumie dziennikarz Outride.rs i "Gazety Wyborczej".

W rozmowie z Filipem Kekuszem mówił, że miasto jest bardzo zniszczone. - Już wcześniej władze ukraińskie mówiły, że ok. 80 proc. tkanki miejskiej uległo zniszczeniu. To widać gołym okiem. Nie ma żadnego całego budynku. Te wielopiętrowe zostały - w większym lub mniejszym stopniu - uszkodzone lub całkowicie zniszczone. Nie podlegają remontom. A jeśli mowa o domach jednorodzinnych, to jeśli ktoś miał szczęście, to być może wyleciały tylko okna - opowiadał. 

Teraz największym problemem jest jednak brak infrastruktury, w tym energii elektrycznej, wody i  gazu. - Są tylko pojedyncze sklepy, które działy jeszcze w czasie okupacji. I jest ich bardzo mało. Jest tylko częściowy dostęp do łączności telefonicznej - komórki w niektórych miejscach łapią sygnał. Sytuacja jest bardzo ciężka. Mieszkańcy są skazani na pomoc humanitarną - podkreślił.

"Ludzie boją się bardzo często ciszy" 

Mimo wielkiej skali zniszczeń w mieście jest dużo mieszkańców. Według Andrusieczki może ich być ok. 20 tys., czyli mniej niż połowa przedwojennej populacji. - Nie wykluczam, że są tacy, którzy już powracają - dodał.

- Mieszkańcy zakładają, że to będzie teraz teren pod kontrolą Ukrainy. A co jak zacznie się kontrofensywa ze strony Rosjan? - pytał dziennikarz TOK FM.

- Wiele osób boi się, że wszystko znowu wróci -  odpowiedział Piotr Andrusieczko. Choć wyjaśnił też, że teraz w Iziumie jest dość spokojnie. Oczywiście, jak na realia wojny. Niedaleko - jak przypomniał - są miejscowości ostrzeliwane przez Rosjan. - W samym Iziumie jak słychać wybuchy, to najczęściej jest to efekt rozminowywania. Saperzy pracują codziennie. Ale niepokój jest. Ludzie często bardzo boją się ciszy - podkreślił.

"Przeciwnik też wynosi z tego lekcję"

Wołodymyr Zełenski zapowiedział już, że kontrofensywa wojsk ukraińskich będzie kontynuowana. Dodał, że "cisza", która miała zapanować na froncie po kilku zwycięstwach, to mylne wrażenie. To wojna psychologiczna czy Ukraina jest w stanie kontynuować skuteczną kontrofensywę?  

- Element psychologiczny jest bardzo ważny. Działa osłabiająco na morale przeciwnika, co też widać podczas kontrofensywy w obwodzie charkowskim. Nikt się nie spodziewał, że Ukraińcom tak szybko uda się odzyskać tak duże terytorium. Nasza uwaga była przekuta na południu kraju. W obwodzie chersońskim - skomentował gość Filipa Kekusza.

W ocenie Andrusieczki to operacja bardzo dobrze przygotowana. Ukraińcy wykorzystali swoją mobilność. Byli w stanie skoncentrować w jednym miejscu swoje siły. Opracować skuteczną taktykę. - To recepta na działania w przyszłości. Ale pamiętajmy też, że przeciwnik wyniósł z tego lekcję. Dlatego teraz to kwestia przede wszystkim tego, na ile dowództwo ukraińskie będzie w stanie przygotować kolejną tak skuteczną operacją w innym miejscu frontu - uważa dziennikarz Outride.rs i "Gazety Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM