"Dostaną kałacha i będą biegali od wioski do wioski". Ekspert o wojsku, z którym walczy "NATO-wska" armia Ukrainy

Sądzę, że w jakimś stopniu to może być powtórka z II wojny światowej. Wtedy radziecki żołnierz dostawał pepeszę, teraz dostanie AK-47, czyli kałacha. Będą biegąć od wioski do wioski, ale to oczywiście będzie szło bardzo opornie - tak o nowym zaciągu w rosyjskiej armii mówił Konrad Muzyka, niezależny analityk do spraw wojskowości Rosji i Białorusi.
Zobacz wideo Siły Ukrainy przeprowadzają ćwiczenia wojskowe w celu odparcia ataków z Białorusi

Odpowiedzią Władimira Putina na obfitującą w sukcesy kontrofensywę Ukrainy jest mobilizacja. Kreml twierdzi, że ma zostać zmobilizowanych 300 tys. Rosjan, ale to tylko wersja oficjalna. Jak ujawniły media, z utajnionego zapisu dekretu o mobilizacji wynika, że na front może trafić 1 mln poborowych.

Czy liczebność rosyjskiej armii przełoży się na jej jakość?  - Sądzę, że w jakimś stopniu to może być powtórka z II wojny światowej. Wtedy radziecki żołnierz dostawał pepeszę, teraz dostanie AK-47, czyli kałacha. Będą biegali od wioski do wioski, chowali się w lasach, strzelać do Ukraińców, próbować zająć nowe terytoria. Ale to oczywiście będzie szło bardzo opornie. Rosja liczy głównie na to, że jej głównym atutem będzie masa i tą masą będzie chciała przejść z defensywny do ofensywy. Czy to się uda? Jeszcze nie wiemy - stwierdził w "Połączeniu" TOK FM Konrad Muzyka, niezależny analityk do spraw wojskowości Rosji i Białorusi. 

Gość Jakub Janiszewskiego przypomniał powiedzenie, że "wojny wygrywają kraje, a nie armie". - Podczas gdy Rosja dąży do tworzenia nowych armii, Ukraińcy walczą o swój kraj, o swoje życie. Mają nóż na gardle - dodał.

Tymczasem po stronie rosyjskiej morale jest takie, że w niektórych częściach wschodniej Ukrainy wojska ukraińskie nie napotkały oporu. Bo Rosjanie po prostu uciekli. - Możemy założyć, że będą miały miejsce takie sytuacje, gdzie będą się odbywały - tak jak w Charkowie - nieplanowane i niezorganizowane odwroty delikatnie mówiąc, czyli dezercja i ucieczki z pola walki - mówił niezależny analityk.

Armia ukraińska, czyli armia NATO-wska

W parze z podwyższonym morale Ukraińców idzie nieporównywalnie wyższy poziom wyszkolenia i wykorzystywanego sprzętu. Niezależny analityk podkreślił, że dotychczasowe rezultaty kontrofensywy na wschodzie kraju pokazały, jak błyskotliwie potrafi działać ukraińskie wojsko. - Ukraińcy mają bardzo duży potencjał ofensywny - dodał Konrad Muzyka.

O ukraińskim wojsku coraz częściej mówi się, iż już funkcjonuje w standardach NATO. Niebagatelny wpływ ma na to możliwość szkolenia żołnierzy m.in. w Wielkiej Brytanii i sprzęt dostarczany z Zachodu. - Wielka Brytania zobowiązała się wyszkolić 10 tys. żołnierzy w ciągu 120 dni. To szkolenie jest bardzo intensywne. 1/3 zajęć to ćwiczenia prowadzone w nocy. Ukraińcy mają dobre zdolności noktowizyjne, podczas gdy Rosjanie nie prowadzą żadnych, ponieważ nie mają sprzętu - wyjaśnił ekspert.

Konrad Muzyka ocenił, że wyposażenie Ukrainy będzie stawało się coraz bardziej nowoczesne, podczas gdy rosyjskie coraz bardziej archaiczne. - Im dłużej będzie trwała wojna, tym armia ukraińska będzie coraz bardziej zmierzała w kierunku XXI wieku. Armia Rosji będzie szła w przeciwną stronę, będzie coraz bardziej XX-wieczna. Mówimy tu o latach 1960-1970, a w niektórych przypadkach nawet o okresie tuż po II wojnie światowej - stwierdził gość TOK FM. Jak dodał, żołnierze z separatystycznych republik z Ługańska i Doniecka dostają sprzęt "dosłownie z czasów II wojny światowej".

Ale nie można mimo wszystko lekceważyć rosyjskiego wojska. Bo - co podkreślił analityk - część powoływanych na front żołnierzy będzie zapewne zmotywowana do walki z Ukraińcami. - Proszę pamiętać, że propaganda rosyjska działa bardzo ostro od lat - podsumował w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

DOSTĘP PREMIUM