"Wątpię, by to była rosyjska prowokacja". Ekspert o "trzecich siłach", które mogą stać za atakami na Nord Stream

Dwie silne podwodne eksplozje doprowadziły do wycieku gazu z gazociągów Nord Stream. - Szczerze wątpię, żeby to była rosyjska prowokacja. Zbyt wiele w to zainwestowali. Chyba że już są w takiej desperacji, że uważają, iż Nord Stream 2 nigdy nie powstanie, nie zacznie działać - ocenił w TOK FM Eugeniusz Smolar z Centrum Stosunków Międzynarodowych.
Zobacz wideo

Szwedzka Narodowa Sieć Sejsmologiczna poinformowała we wtorek o zarejestrowaniu dwóch silnych podwodnych eksplozji na obszarach, gdzie stwierdzono wyciek gazu z gazociągów Nord Stream. Część ekspertów i polityków od razu wskazała na rosyjską prowokację.

- Szczerze wątpię, żeby to była rosyjska prowokacja. Zbyt wiele w to zainwestowali. Chyba że już są w takiej desperacji, że uważają, że Nord Stream 2 nigdy nie powstanie, nie zacznie działać - komentował w TOK FM Eugeniusz Smolar z Centrum Stosunków Międzynarodowych. Jak dodał, że nie wykluczałby tu działalności wymierzonej w interesy Federacji Rosyjskiej przez "jakieś trzecie siły".

Rozmówca Macieja Głogowskiego przyznał wprawdzie, że u Putina "widać objawy desperacji". Ale w jego ocenie jest to w dużej mierze strategia, która ma wystraszyć przeciwników. - Mamy do czynienia z wypowiedziami, które sugerowałyby, że on jest gotowy na wszystko. Ta nieprzewidywalność to taktyka, która była stosowana w przeszłości i przez Stany Zjednoczone - za czasów np. Nixona, jak również i Trumpa - wskazał Smolar.

Czy Rosja użyje broni atomowej w Ukrainie?

Zdaniem gościa TOK FM coraz trudniejsza sytuacja Rosji doprowadziła do tego, że trzeba traktować poważnie groźby użycia przez Putina broni atomowej. Bo prezydent Rosji coraz bardziej potrzebuje sukcesu. A niekoniecznie wystarczy - przewidywana - aneksja przez Rosję wschodnich terenów Ukrainy, po pseudoreferendach, przeprowadzonych na tych terenach.

- Bez wątpienia mamy do czynienia z eskalacją. Jest ona zrodzona z desperacji przegrywania na frontach ukraińskich. To też jest rzeczą realistyczną przewidywać, że konflikt może wejść w groźniejszą fazę - ocenił ekspert z Centrum Stosunków Międzynarodowych.

Eugeniusz Smolar wskazał, że Putin sięga po narzędzia, jakie mu pozostały. - Przy nieskuteczności  mobilizacji, często ludzi przypadkowych, nie powinniśmy bagatelizować jego gróźb. Ponieważ nikt nie może wykluczyć, że jeśli stanie przed realną perspektywą przegranej, to może sięgnąć po taktyczną broń jądrową. Starając się odwrócić losy wojny - wyjaśnił.

Przed atakiem atomowym ostrzegają Rosję Stany Zjednoczone. I zapowiadają "zdecydowaną odpowiedź", jeśli Putin wyda taki rozkaz. Gość TOK FM ocenił, że mimo napiętej sytuacji, USA raczej nie będą decydowały się na nuklearną odpowiedź na ew. użycie przez Moskwę broni atomowej. - Po broń atomową Stany Zjednoczone nie sięgnęły, chociażby w czasie wojny koreańskiej czy wietnamskiej - podkreślił. I dodał, że tym, co Putin może więc uzyskać użyciem nawet małego pocisku jądrowego, jest "złamanie jedności" Zachodu w pomocy Ukrainie.

Znaleźli się więc w "jednym z najtrudniejszych momentów naszej najnowszej historii". - Jest się czym niepokoić. I nie jestem pewien czy ktoś kontroluje Putina i czy są w Moskwie ludzie, którzy ewentualnie nie wykonaliby polecenia swojego prezydenta - podsumował Smolar.

DOSTĘP PREMIUM