Brazylia wybiera prezydenta. Bolsonaro już kręci nosem na głosowanie. "Nie podda się bez walki"

Brazylia wybiera prezydenta. W sondażach przewodzą urzędujący prezydent Jair Bolsonaro i były szef państwa Luiz Inacio Lula da Silva. - Bolsonaro traci kilkanaście punktów do da Silvy. To dużo, ale jeżeli popatrzymy na to, jak to może się rozłożyć, nie stawiałabym jeszcze kropki - mówiła w TOK FM dr Joanna Gocłowska-Bolek z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW.
Zobacz wideo

Były prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva prowadzi w sondażach przed zaplanowanymi na niedzielę wyborami na urząd szefa państwa. Według sondażu ośrodka badawczego PoderData lewicowy polityk cieszy się poparciem 48 proc. obywateli. Urzędujący prezydent Brazylii Jair Bolsonaro może zdaniem PoderData w niedzielę liczyć na głosy 38 proc. wyborców. Choć sondaże są bezlitosne, to zdaniem doktor Joanny Gocłowskiej-Bolek z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW, wynik wyborów nie jest przesądzony. - Bolsonaro traci kilkanaście punktów do da Silvy. To dużo, ale jeżeli popatrzymy na to, jak to może się rozłożyć, nie stawiałabym jeszcze kropki - podkreśliła gościni "Połączenia".

Da Silva w ostatnich, opublikowanych w sobotę, sondażach wygrywa nawet w pierwszej turze. Jeśli jednak dojdzie do wyborczej dogrywki, sytuacja nie będzie na sto procent jasna. - Są jeszcze inni kandydaci. Ciro Gomes czy Simone Tebet. Oni mają nawet po 6-7 proc. Nie jest jasne, na kogo będą głosować ci wyborcy, którzy w pierwszej turze wybiorą tych dalszych kandydatów - wytłumaczyła ekspertka.

Bolsonaro narzeka na wadliwy system do głosowania. Szykuje się na porażkę?

Według rozmówczyni Jakuba Janiszewskiego, Bolsonaro nawet jeśli przegra wybory, to "nie podda się bez walki". - Wskazuje na to jego pomysł, o którym słyszymy, żeby kwestionować wynik wyborów w momencie, gdyby był on dla niego niekorzystny. Mówi, że system głosowania jest wadliwy, bo głosuje się elektroniczne, poprzez wciskanie przycisków. Do tej pory nikt tego nie kwestionował. Sam Bolsonaro nie kwestionował swojej wygranej cztery lata temu. Natomiast dziś wskazuje on na to, że Lula da Silva będzie chciał oszukiwać. Zdaje się, ze duża część jego zwolenników wierzy w to, że te sondaże nie pokazują prawdy - mówiła dr Joanna Gocłowska-Bolek.

Niefortunna podróż do Londynu

Bolsonaro został oskarżony o wykorzystywanie pogrzebu królowej Elżbiety II w kampanii wyborczej. Podczas swojej wizyty w Londynie wygłosił do zwolenników płomienne przemówienie na temat niebezpieczeństw związanych z lewicą, aborcją i "ideologią gender".

Przemawiając z balkonu XIX-wiecznego domu brazylijskiego ambasadora w Mayfair, obecny prezydent wyraził "głęboki szacunek" dla rodziny królewskiej i obywateli Wielkiej Brytanii. Stwierdził, że uhonorowanie królowej Elżbiety II było "głównym celem" jego wizyty. - To już ostatnia prosta przed wyborami. Bolsonaro odwołuje się do swojego prawicowego image'u. Kwestie związane z monarchią, tradycją, kulturą, też brytyjską, najwyraźniej wpisują się w wizerunek, który on próbuje budować - zastanawiała się gościni TOK FM.

- Dlatego postanowił udać się do Londynu i wykorzystał to w bardzo złym stylu. Uznał, że wszystkie kamery będą skierowane na niego. To wszystko było dość żenujące - skomentowała.

DOSTĘP PREMIUM